24 stycznia 2016

Jestem, jestem... wróciłam... do zawodu :-)

Po wielu latkach spędzonych jako house-manager'ka doczekałam się powrotu do aktywności zawodowej.

Postanowiłam pracować dla ludzi, tak lubię, być sobie sterem, żeglarzem... Zdrowy styl życia i kulinarne eksperymentowanie - staram się zaszczepiać innym.

Bardzo dużo dało mi dotychczasowe blogowanie, z przyjemnością fotografowałam i dzieliłam się wszelkimi poczynaniami od kulinarnych poprzez craftowe... (drzemie we mnie artystyczna dusza).

Teraz pochłania mnie kompletnie moja nowo upieczona firma... praca nad serwisem www, materiałami edukacyjnymi, przepisami, jadłospisami, dietami... Osobiste doświadczenie z blogowaniem może okazać się bardzo przydatne w moim zawodowym kontakcie poprzez Internet. Jako żywieniowiec chcę się nadal dzielić wiedzą, zdobywać nowe doświadczenia i z przyjemnością traktować "zawodowe obowiązki".



Mam nadzieję sprytnie połączyć bycie mamą i panią ogniska domowego z pracą w zawodzie.

Pozdrawiam Was moje czytelniczki!

Sabi

zaglądajcie www.mobilnadietetyczka.pl

5 września 2015

Duuuża prośba o głosy...

Tak bym chciała mieć więcej czasu na blogowanie...

Tymczasem mam do Was Dziewczyny prośbę! Ogromną zresztą :-)

Otóż moja pociecha wysłała swoją pracę na konkurs plastyczny promujący nasz region tj. Podkarpacie :-)

Jeśli znalazłybyście choć chwilkę by zagłosować to będziemy ogromnie wdzieczne... oczywiście jeśli spodoba się Wam Jej karteczka :-)

Karteczka przedstawia najgrubszą jodłę, którą to osobiście widziałyśmy i podziwiałyśmy jesienią zeszłego roku.
Naprawdę jej pień robi wrażenie.
Ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza wiodąca do niej była świetnym przeżyciem dla moich pociech.

Moja córa uwielbia rysować, postanowiłyśmy więc, że jako wizytówkę Podkarpacia praca przedstawi właśnie "Lasumiłą" najgrubszą jodłę, która w obwodzie ma aż 515 cm.

Tu jest link do głosowania:

http://www.fundacjafpar.pl/projekty/konkurs-malarski---podkarpackie-klimaty-2015-/galeria-konkursowa/zdjecie,56,3.html

Każda praca ma szansę ukazać się w kalendarzu promującym Podkarpacie oraz stanie się pocztówką, która powędruje do wybranego kraju na świecie. My wybrałyśmy wspólnie Nową Zelandię.
Ależ byłoby miło...zobaczymy.

A oto inspiracja do pracy :-)

fot. pochodzi ze strony http://www.baligrod.krosno.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/Uyn5/content/otwarcie-sciezki-do-lasumily


Miłego dnia !



11 sierpnia 2015

Malowany wózek i sierpniowe migawki po roku

Tytułowy wózek to ulubiony gadżet ogrodowy mojego najmłodszego synka.
Zakupiony w stanie surowym na "aleokazjach".
Do najsolidniejszych nie należał od początku, po kilku przejażdżkach rozspawał się dyszel. Podwozie zaliczyło więc kilka napraw a nadwozie ze stanu surowej sklejki przeszło metamorfozę.


Pędzel zanurzyłam w kilku kolorach jednocześnie tj. zieleni malachitowej, błekicie lazurowym i bieli śnieżnej :-) Wyszło trochę jak na ścianach dawnych chat pobielanych wapnem i ultramaryną, u mnie  wersji bardziej miętowej. Ścianki zyskały ozdoby w postaci serduszek, ptaszków i ludowych kwiatków.



Wózek ma jeszcze urokliwą czerwoną plandekę, ale nie korzystamy :-)


Codziennie młody zalicza kilka rundek po ranczu, aż mu zazdroszczę. Wozimy razem wodę do podlewania albo narzędzia do ogrodu.
Moje warzywka nie urosłyby chyba wcale tego roku gdyby nie ciągłe podlewanie. Początkowo szło dużo wody z instalacji. Zainwestowaliśmy też w beczki na wodę deszczową i był to strzał w dzieciątkę. Akurat aura nam dopisała i podczas tygodniowych ulew sprzed miesiąca beczki kilkukrotnie napełniły nam się deszczówką.



Urosły mi piękne warzywa:
Warto też doinwestować przedsięwzięcie i zakupić specjalną pompę do deszczówki. Wystarczy już tylko podłączyć szlaufa i podlewanie staje się przyjemnością.
Oczywiście nie wspomnę już ile radości miała moja młoda trójca lejąc się do woli wodą opróżniając pół beki na raz (ok. 100 l).

W ogrodzie przybyło też nieco kamienia i drewna.
Wreszcie drewutnia prawie na full- buczyna i brzoza czekają na kominek. Mimo, że uwielbiam trzaskające płomienie w kominku to wyjątkowo nie czekam na to gdyż taka lampa z nieba grzeje, że raczej wybieram klimatyzator a za kominek dziękuję.
Wracając do drewna... to tak wdzięczny materiał, że ogród nabiera coraz bardziej wiejskiego i domowego charakteru. Powstały kwietniki, podstawki, podkładki, stolik ogrodowy z plastra ok 60 cm, a jeszcze czekają ogromne plastry drewna wierzbowego na szlifowanie i montowanie ławy lub stołu.
Dwa dębowe klocki służą za stojak rowerowy:
Resztki grubej kory są ozdobą moich ulubionych schodków do sadu.
Moja połowa zmontowałą sobie dwie najpotrzebniejsze rzeczy do rozpoczęcia dnia tj. podstawkę pod kubek z kawą i popielnicę (niestety).
Sprawdzają sie doskonale a z bliska są przepiękne, gdyż jest to drzewo akacjowe, którego słoje zachwycają.

Uwielbiam mój ogród, razem z nim tworzymy rodzinną całość.

Tyle moich ogrodowych opowieści, jak zwykle lato mija mi za szybko...

Pozdrawiam moich czytleników i  jeszcze migawka z pozdrowieniami od naszych przeuroczych sąsiadek:





Buziaki, baj do następnego, obym tylko znalazła chwilę!!

Sabik





21 sierpnia 2014

Piórnik- śpiwór czyli szkolne szycie


Jak ja dawno nie szyłam... nawet moja córcia to zauważyła.

Lubię uszyć dla Niej drobiazg,  który ją cieszy, a jeśli może być praktyczny i przydatny jak piórnik... Akcja szkoła rozpoczęta, plecaki uprane, knigi zakupione, zeszyty, kredki, tyle tego... Piórnik też jest z zeszłego roku.

Zapaliła mi się jednak lampka na szycie po obejrzeniu postu u Tutinelli... A tu link do oryginalnego projektu DIY piórniczka.
Piękny piórnik w kotki i świetny projekt jak na mój gust!
To piórnik na kształt śpiworka. I dzisiaj go uszyłam!



Do projektu wykorzystałam oczywiście resztki materiałów minky, gdyż dla mojej córy wszystko musi być albo kocie albo puchate i milusie- tak ma i już:-)






Od siebie dodałam tylko wewnętrzną kieszonkę, którą obszyłam dodatkowo dla ściągnięcia brokatową gumką (wreszcie się przydała do czegoś).


Piórniczek udał się bardzo milusi, może być w maskotką na szkolnej ławce :-)



No to pakujemy się do szkoły, bo dzwonek niebawem...



A tymczasem objeździliśmy Bieszczady, zaliczyliśmy trochę jezior i zalewów, dzieciaki uczyły się pływać...piękny był lipiec i przyjemny początek sierpnia...
A jak sierpień to urodziny mojej najmłodszej Pociechy, wczoraj Seb skończył 3 lata... wygadany, marudliwy, dyskutuje, opowiada, nadal nie lubi wiatru i burz, uwielbia autka i nie odpuszcza mamy (czyli mnie) na krok... muszę być w zasięgu cały czas najlepiej!
Był słodki tort oczywiście, a speszony 3 latek nie chciał dmuchać świeczek;-)


Wakacje trwajcie:



Pozdrawiam ciepło

Sabik


24 lipca 2014

Lato w pełni, Pani Cejrowska i lawendowy syrop

Lato miało być deszczowe...jak mawiali Górale: beloć abo i nie ;-)
Leje, ale ciepła wiele więc plony w postaci szparagówy, cukinii i innych dobroci są. Nawet ogórki w tym roku mi dopisują choć krzaczków ogórkowych mam niewiele.

 Na moim dużym ogrodzonym warzywniku porządku pilnuje pewna pani...
Oto Ona- Pani Cejrowska w pełnej krasie :-) Może się mój ulubiony Wojtek nie obrazi...

Nazwana tak z uwagi na malowniczą koszulę z Dominikany zakupioną w rodzimym sh.
Na koszuli palmy i wysepki...no czyż nie jest cudna? A spódnica jak u papugi dodaje większego kolorytu :-)

Warzywka rosną duże,a kto je zbiera najchętniej?



Mój mały ogrodnik...

Tegoroczne zbiory wzbogacą się też być może o bakłażana... nie wierzyłam, że w mojej skrzyneczce uda się oberżyna :-)



A na koniec dla miłośniczek lawendy - syrop lawendowy.

Moje własnoręcznie wysiane (3 lata temu) lawendowe krzaczki zakwitły dość obficie.
Z żalem obcięłam im kwiaty, powstał jeden suchy bukiet i lawendowy syrop.



Na syrop potrzebne są same kwiatki, bez łodyżek i listków.
Około pół słoja kwiatków nalezy zalać syropem cukrowym 1:1.
Może to być cukier biały bądź ciemny jeśli wolicie. Ja przygotowałam syrop z białego cukru.

Do gorącej wody sypiemy cukier, ogrzewamy do rozpuszczenia cukru i gorącym syrop zalewamy świeże kwiaty lawendy. Po ok. 48 h syrop odcedzamy, zagotowujemy i przelewamy gorący do wyparzonych butelek. 




Buteleczka z syropem lawendowym może być uroczym prezentem.
Zimą kropelka syropu do herbatki przypomni nam lato.


Zbiory lawendy jeszcze trwają - polecam syropek!

Pozdrawiam ciepło!!!

Sabik

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

odwiedzają mnie...

masz chwilkę na reklamę? kliknij :-)

klikamy reklamy...