11 marca 2014

Grypobranie...

Nie było mnie długo... życie wciąga...

A ostanie kilka dni to już mnie wciąga na maxa brzydko mówiąc... głównie pod kołdrę...
Gorączka i okropne ciarki, mrówki i dziwne dreszcze po stawach i kościach...

Dzieci przytaszczyły paskudztwo ze szkoły.
Dzień kobiet jednym słowem pod hasłem ibuprofen.

Dzieciaki wierszyków na przedstawienie się naumiały i niestety przesiedziały w domku...a ja po kilku dniach też zaniemogłam.
Bańki mi postawiono próżniowe, chodzę jak żółw z bordowymi plamami na plecach... gorączka rośnie, spada i znowu rośnie...a tu już mój ogródek mnie woła....

Nie usiedzę... musiałam choć do Was skrobnąć...

Pozdrawiam wiosenne i uciekajcie od kichających (nie kochających) i kaszlących!

Sabik

29 stycznia 2014

Etui na tablet - nowe życie 100% skóry!

To tak dawno mnie tu nie było...? Szkoda się znowu tłumaczyć... :-)

Póki styczeń się nie skończył to życzenia noworoczne mogę złożyć wszystkim moim czytelnikom :-)

Najlepszego dla Was- duzo zdrówka, weny twórczej i realizacji marzeń!!

A tymczasem...

Wszyscy mają ... mam i ja!

Taki oto prezent dostałam na ten Nowy Rok:



To w zasadzie nie tablet, a komputer... w pełni mobilny :-)
Dostałam golaska, który może wysmyknąć się z łapek... szczególnie podczas biegania po domu i kuchni...
cap tablet-sprawdzić pocztę, cap tablet- zajrzeć na blogi, cap tablet- zrobić przelew...itp.itd.

Spory kawał pięknej brązowej skóry z ciemnymi smugami, takiej prosto z garbarni...co to leżała zamelinowana prze kilkadziesiąt lat... Dostała NOWE ŻYCIE...
Stała się pokrowcem na mój nowy kompik!

 Jej oryginalny kształt stał się inspiracją do zaprojektowania fasonu...


Od wewnątrz przyjemna, miękka irchowa powierzchnia- nie porysuje ekranu.

Dość męska forma ozdobiona malutkimi Svarowskimi dla dodania nieco kobiecego charakteru...
Zapięcie na wygodną szluwkę, od lat zagniecione brzegi skóry pozostawiłam w ich dawnym kształcie...

Z tyłu mała kieszonka, również z oryginalnie uszkodzoną skórą... schowałam w niej szmatkę do czyszczenia ekranu.


Wycięcie półokrągłe do chwycenia ramki tabletu.


Wyszło w stylu vintage, wygodne, jedyne i niepowtarzalne!

Jak się Wam podoba...?

Poproszę o opinie i sugestie... Może ktoś ma ochotę na podobne... :-)


Pozdrawiam ciepło!!

Sabik



28 grudnia 2013

Domowy jogurt i poświąteczne rozleniwienie

I po Świętach - jajeczka poświęcone...? :-)

Klimat za oknem kompletnie nie przystaje do oświetlonej, kolorowej choinki...
Święta mimo wszystko minęły bardzo nastrojowo i rodzinnie... co prawda dziecięce przeziębienia towarzyszą nam od jakiegoś czasu i w Święta 38,5 to jak widać od kilku lat normalka :-)

Rozleniwienie utrzymuje się... spacery w słońcu i marzenia o śniegu... obyśmy tylko nie za bardzo śniegu nawoływali bo natura bywa złośliwa i jeszcze będzemy mieć dość zimy szalejącej w kwietniu ;-))

Zwierzaki w podkościelnej szopce miały warunki idealne i pewnie pozostaną cały styczeń .

A moje pociechy czekają na powolenie zjedzenia piernikowej szopki:-)



Po świątecznym obrzarstwie polecam Wam dietę z udziałem jogurtu.

Sami możemy wyprodukować pyszny i kremowy, a przede wszystkim bogaty w młode, żywe kultury jogurtowe.

DOMOWY JOGURT

1 litr mleka (wiejskie lub pasteryzowane)
pół małego kubeczka wartościowego JOGURTU NATURALNEGO
TERMOS



Jeśli macie dostęp do wiejskiego mleka to takie będzie najwartościowsze, jeśli nie to może być to mleko w butelkach- pasteryzowane z krótkim terminem przydatności, nie wybiaramy mleka UHT.

Również ważny jest jogurt, którym zaszczepimy nasze mleko.

Czytajcie skład jogurtu zanim kupicie!

Ma być jasno napisane, że zawiera żywe kultury JOGURTOWE oraz najlepiej, jeśli są podane konkretne szczepy bakteryjne. 

Unikajcie pseudojogurtów z żelatyną!

Mleko w proszku dodawane jest zazwyczaj w celu zagęszcenia gotowego produktu.


WYKONANIE:

mleko ma mieć temp. ok. 45 st.C. Ja mleko wiejskie zagotowałam oraz poczekałam aż nieco przestygnie, metodą "palca w mleku" oceniłam stopień ogrzania.

Ma być gorące, ale nie ma parzyć. Mleko wlewam do termosu i dodaję 4 duże łyżki JOGURTU. Mieszam, zamykam termos, zawijam w ręcznik lub kocyk i odstawiam na ok. 6 godzin.

W trakcie procesu nie należy wstrząsać termosem. Bakterie mają mieć spokój :-). Po tym czasie jogurt jest GOTOWY. Teraz tylko należy schłodzić, bo chłodny jogurt najlepiej SMAKUJE!

Satysfakcja gwarantowana :-)

Nie ma porównania z jogurtopodobnymi wytworami firm prześcigujących się w reklamach swoich "cudownych" produktów...

Jeśli macie ochotę dodajcie do naturalnego jogurtu owoców, konfitury, dżemu.
PYCHA- polecam!!


Pozdrawiam ciepło!!

Sabik






22 grudnia 2013

Pierniczki z szydełkowym wzorkiem


Jak co roku, ten sam przepis na pierniczki...ciasto dojrzewające.

Upiekłami i polukrowałam pierniczkowe gwiazdeczki, zawiesiłam na małych gałązkach, zapakowałam w celofan i przypięłam świąteczne tagi z papieru pakowego (dostępnego w Lidlu).
Na tagach znalazły się też karteczki z jedną zwrotką kolędy...

Powstały słodkie upominki dla uczniów pierwszej klasy:-)



Dzieciom bardzo się podobały i to mnie bardzo cieszyło!

A dla nauczycieli- choineczki z lukrowanymi bombkami.



 

Mam jednak specjalny pomysł na nietypowe pierniczki- pierniczki z serwetkowym wzorkiem.



Potrzebujemy ciasto, wałek, serwetkę szydełkową i foremkę np. gwiazdkę.

Wałkujemy ciasto na żądaną grubość, przykładamy serwetkę i przewałkowujemy wzorek.
Następnie wycinamy foremką kształty.


Ciasteczka pieczemy, a im bardziej zwięzłe jest ciasto tym wzorek jest trwalszy. Ciasteczka z wzorkami zostały podarowane i zjedzone nim sfotografowałam po upieczeniu :-(
Wzorek po pieczeniu pozostaje a pierniczki są niezwykle urocze.




Polecam!

Tymczasem nasz Snowman wyczekuje na śnieg...




A nasz Seb przechodzi sam siebie... malując...
Zarost taty swego nazywa jeżem- mówiąc "jeh". No i właśnie podczas ulubionego zajęcia, jakim jest malowanie plakatówami, wyciapał sobie takiego jeha na buźce :-)




I jak tu łobuziaka  skarcić...?


A nasze starszaki się nudzą bo lekko pociągające są...chyba dam im resztę ciasta na pieniczki i niech wałkują i wycinają! :-)


Pozdrawiam ciepło, szczególnie moje stałe czytelniczki!!

Buźki Wam ślę!

Sabik

21 grudnia 2013

Jestem, jestem...świątecznie!

Zdjęcia będą w następnym poście :-)

Teraz chciałam się tylko przypomnieć, mam nadzieję, że jeszcze zaglądacie na malachitową:-)

Dzieje się wiele, czas ucieka, dzieciaki rosną, a my czekamy a zimę i Święta...

Starszaki już mają świąteczną labę, przedwigilijne spotkania szkolne się odbyły, piekłam pierniczki, lukrowałam, pakowałam i podarowałam dzieciakom pierwszakom. Powieszą sobie na swoich pachnących choinkach albo zjedzą :-)

Seba rośnie jak na drożdżach, rozmawia się już z Nim prawie jak ze starszakiem... Gada wiele i wszystko. Ma jeszcze kilka swoich własnych powiedzonek... najśmieszniejsze to "miamiak" czyli księżyc na niebie i "tupaj" czyli komputer.


Buźki ciepłe Wam ślę i do usłyszenia jeszcze przed Świętami!!!

Sabik


8 października 2013

Czarowanie wiosny jesienią i róże na wyzwanie w Szufladzie

Krótko i jesiennie... a może wiosennie...

Ogród jesienią przechodzi metamorfozę. Usuwamy przekwitnięte i ścięte przez nocny mróz kwiaty. Dosadzamy nowe roślinki, krzewy i krzewinki.

Właśnie jesienią doceniamy urok barwnie owocujących nasadzeń.

Nie tylko kwiaty cieszą kolorami, ale właśnie jesienią piękne są czerwone jagódki ostrokrzewu czy pomarańczowe kuleczki na ogniku.

Dyńki, które nielicznie w tym roku mi zaowocowały stanowią jesienną aranżację wraz z wrzosami...

Jest pięknie! I tyle wystarczy by choć na chwilę zapomnieć o sakramenckim bólu poekstrakcyjnym zęba (właściwie dziurozębu), czy kaszlach i katarach dzieciaków...

A z jesiennych liści czarujemy jesienne róże do aranżacji domowych.


Moje pierwsze zgłaszam do Szuflady:





Aha, jeszcze wiosnę możemy zaczarować tej jesieni...
Tyle cebulek czeka na przyjazne zimowanie...


Pozdrawiam ciepło!!!

Sabik

29 września 2013

Na gorąco...dlaczego warto zajrzeć pod maskę...?

Post na gorąco...

Posiadacz samochodu oraz kotów, a zwłaszcza małych kotków musi wiedzieć, że przed odpaleniem silnika i ruszeniem w miasto należy otworzyć maskę- oczywiście maskę swego auta...

To dość ważne!!

Otóż taki widok może się nam ukazać:




Niegdyś koty grzały futerka na zapiecku...

Silnik cieplutki- spanko jak się patrzy!

To cała nasza piątka przychówku, jeden łepek schowany... :-)

Czekają na dobre rączki... całkiem biała z łatkami na łebku to Kremówka (Seb mówi na nią Klem), ciemnoszary burasek to Pirat, jest też Krem II i dwa jasne szaraski... macie ochotę? Mają 2 miesiące, są oswojone i bardzo wesołe:-)

Zgadniecie jaki to model auta?

Pozdrawiam na wesoło!!

Sabik






20 września 2013

Ajwar- sos paprykowy i inne różności

Akcja słoik trwa nadal... Przerabiam co się da...

Paprykowe szaleństwo trwa, gdyż zakupiłam  trzeci worek słodkiej papryki, to już w sumie ok. 15 kg papryki przygotowałam na zimę :-)

Polecam wspaniały sos paprykowy, zapewne znacie tzw Ajwar - przysmak bałkański, w delikatesach dostępny, lecz ten domowy bez zbędnych dodatków chemicznych stanowi świetny dodatek do kanapek, sosów czy zup.

Paprykę mielimy lub blendujemy, dodajemy cukier, sól, zmielony czosnek, cebulę, oliwę, ocet oraz koncentrat paprykowy. Gotujemy i gorące przekładamy do słoiczków. Nie pamiętam, z którego konkretnie przepisu korzystałam- podaję link tu



Zrobiłam także paprykę konserwową, wyszła przepyszna, dlatego dokupiłam kolejną partię :-)

A syropek bzowy poszedł w ruch, gdyż moje maluchy zaczęły chorować... Najsilniejsza jes oczywiście córka, a chłopaki siorbiąnosami i kaszlą... Pakujemy więc syrop cebulowy i bzowy hurtowo :-)

A ten poleciał do jednej z moich ulubionych blogerek...


Z tej okazji poczyniłam małą materiałową kopertkę z serduchem :-) Mam nadzieję, że się spodobała wielbicielce serduszek. Lubię czasem posłać prezencik, sprawia mi to autentyczną przyjemność :-)

Wrzesień kończy sezon urodzinowy moich trzech pociech... Zaczynamy świętowanie w lipcu a kończymy we wrześniu właśnie:-)



Starszaki świetnie radzą sobie w pierwszej klasie, co mnie bardzo cieszy! 

Najmłodszy zaś też chce być uczniem, musi miećwłasną książeczkędla 2-latka, odrabia lekcje i bardzo chętnie odprowadza dzieci do szkoły i ze szkoły (oczywiście autem, na piechotkę za daleko)  :-) 
Zachwycająco powtarza wszystkie wyrazy, ma także własne określenia, które są rozbrajająco śmieszne :-)
Niektóre z nich: pandik- kamień, tendik-księżyc, miako - mleko, bluka- butelka, tataj- traktor, jondo- winogrono, apkaka- apaszka, buta- buty, to lat- sto lat, topaja- koparka, keko - sklep tesco :-)

 Dwulatek padł po urodzinach...dostał koszulkę, a ja naszyłam mu "dwójkę".

A to nasze poczciwe, sąsiedzkie kobyłki z jednym rodzynkiem...dokarmianie ich kukurydzą już się zakończyło, już niedługo pewnie pocieszą nas swoim widokiem, bo na zimę zawsze jadą do ciepłej stajni...


 Ciepło pozdrawiam!!!

Sabik

12 września 2013

Syrop z czarnego bzu oraz galaretka winogronowa

Nowy rok szkolny rozpoczęty, mały stresik przeżywamy i my i nasze pociechy... Trzeba się po prostu w machinę wkręcić i tyle. Mnie jak na razie wkręcono w przewodniczenie trójce klasowej... z racji dwóch pociech w jednej klasie trzeba się będzie udzielać ;-)

W "międzyczasie", którego nie ma zbyt wiele rozpoczęłam akcję słoikową i powolutku uzupełniam zimową spiżarnię, słoiczków przybywa...
W obroty poszły tegoroczne moje własne buraczki ćwikłowe, zielone pomidory z moich krzaczków a nie z hali, marcheweczka, której miałam dwa rzędy i pochłonęliśmy je na bieżąco, cebula, cukinie i kabaczki, które o dziwo nawet w czasie suszy nieco urosły...

Zrobiłam też sporo syropów, głównie z owoców czarnego bzu (powstały też z róży i mniszka) a ostatnio też dżemik-galaretkę z ogrodowych ciemnych winogron- bardzo polecam, pycha!


Syrop z czarnego bzu, nie z kwiatów,  lecz z owoców warto przygotować, gdyżto skarbnica witaminy C oraz bioflawonoidów, bardzo korzystnych dla naszego zdrowia.
Owoce Sambucus nigra zawierają ogromne ilości antocyjanów czyli barwników odpowiedzialnych za ciemno czerowną barwę soku. Warto go popijać do herbatki lub w okresie przeziebień na łyżeczce  jak syropek. W aptece mała flaszeczka syropku kosztuje ok 30 złotych...
Nie musimy kupować drogich soków z granatu, który nie jest owocem bliskim naszemu klimatowi owocem...
Naprawdę lepiej nazbierać owoców czarnego bzu i poczynić syrop- jest zdrowy, uodparniający, poprawiający apetyt i przede wszytkim jest nasz, własny, polski...a nie z importu :-) polecam!!


SYROP Z OWOCÓW CZARNEGO BZU


Zbieramy pokaźną siatkę lub kosz gałązek z dojrzałymi owocami czarnego bzu. Mają być dojrzałe, zielone zawierają więcej sambunigryny- substancji ulegającej przemianom do kwasu pruskiego, Obróbka termiczna owoców (wysokie temperatury) skutecznie niszczy te związki.




Gałązki myjemy i obrywamy z nich owoce. Wsypujemy do garnka i zalewamy wodą do przykrycia owoców. Gotujemy ok 15 minut, owoce zaczynają pękać, powstaje ciemno czerwony sok.Przelewamy owoce z sokiem przez sito i delikatnie przecieramy, najlepiej pozostawić owoce do odcieknięcia na kilka godzin.  Do przecedzonego soku dosypujemy cukru w stosunku 1:1. Ja na 3 kg owoców wsypałam 3 kg cukru i dodałam 1 łyżeczkę kwasku cytrynowego. Zagotowujemy i przelewamy gorący do wyparzonych buteleczek, najlepiej po soczkach z zakrętką z klikiem.
Po ostudzeniu zakrętki się zasysają.
Syrop jest bardzo wydajny, nie równa się z żadnym sklepowym cukrowo-barwnikowym wytworem.


Jeszcze jest czas, jeszcze ptaki chyba nie zjadły wszystkich owoców...
Jedźcie gdzieś w okolice ogródków działkowych lub rzek, na pewno znajdziecie drzewa (krzewy) czarnego bzu, warto!


Równie warto posiadać winorośl... Z racji wyższości ogrodowego, domowego winogronu nad tym z imortu warto go przerobić nie tylko na wino..

GALARETKA WINOGRONOWA

3 kg winogron (siatka kiści)
3 kg cukru lub w zależności od preferencji dać mniej

WInogrona płuczemy, oberwane z gałązek wsypujemy do garnka i zasypujemy połową cukru. Gotujemy na wolnym ogniu aż popękają puszczą sok i stają się szkliste. Dosypujemy resztę cukru i nadal gotujemy aż owoce się ładnie rozparzą, wypłyną na wierzch pestki a skórki odzielą się.

I teraz żmudna robota... zbieranie pestek z powierzchni... Po zebraniu pestek, dość rzadki dżem pozostawiamy pod przykryciem na całą noc najlepiej.
Rano zaglądamy do garnka, a tam chłodna, galaretka winogronowa czeka na bułeczkę zmasłem i słoiczki.
Najperw kosztujemy dżemik a następnie przekładamy galaretkę do wyparzonych słoiczków i pasteryzujemy w piecyku, ja wrzuciłam słoiki na 15 minut do 170 st.C. Jak się przechowają zobaczymy, o ile wytrzymają do wiosny :-) 



Aha, naklejamy etykietki, by nie pomylić galaretki winogronowej z buraczkami na przykład :-)
Galaretka jest słodka i aromatyczna!

Pozdrawiam ciepło!!


1 września 2013

Dżinsowy komplet- torebka i nereczka dla moich chłopaków

Znowu coś chłopięcego powstało ostatnio... rozszyłam się totalnie... 

Zrecyklingowane stare dżinsowe chłopięce porciaszki i jakieś moje przymałe, ciemne dżinsy...

Powstała torebka z paskiem oraz nereczka do noszenia na biodrze.






Fajny komplet dla najstarszego syna- lubi mieć przy sobie swoje resoraki i inne skarby.

Komplecik spodobał się także najmłodszemu, który z upodobaniem spacerował obwieszony torebkami :-)


Chyba będą musieli się podzielić tym zestawem :-)


Pozdrawiam ciepło choć deszczowo...

Jutro początek roku szkolnego, a moje starszaki idą do I- ej klasy...
spódniczka, kokarda i koronkowy kołnierz dla córy uszyte (pochwalę się nie bawem)...
a ja już mam nerwy...
dobrze, że chociaż oni nic sobie z tego nie robią i zatapiają się w zabawach :-)


Buźka!!

Sabik