18 lutego 2013

Owsiak na śniadanie i naleśnikowe serca

Jestem, jestem...
Cały czas jestem, tzn mnie nie brak ale czasu to i owszem...
Slow life ostatnio wiodę...:-)
Pociechy non stop w domu z małym przerwami na wizyty u sąsiadów, ja w domu i czasami poza nim (z naciskim na czasami), goście jak najbardziej w domu bywają, a ma silniejsza połowa to tu to tam (raczej w domu z przerwami na fajkę:-), no i kota nasza pół na pół (bywa w domu i na okolicznych łąkach, które już dawno zapomniały lodowe okucia sprzed 3 tygodni...
To taki telegraficzny skrót żywota późnozimowego i niedoświetlonego...
Także wszyscy w domu czekamy na wiosnę.

Nicnierobienie pasowałoby więc na tę porę roku, ale nic z tych rzeczy...
ja nie usiedzę, a to coś zrecyklinguję (powstały poduszki ze swetra i starej koszuli oraz kominy z mojego ulubionego niegdyś swetra), a to wyżyję się kulinarnie- to lubię. A jak już mam ochotę coś skrobnąć do Was- no to "time over" niestety:-)

To teraz szybciutko nim mi się czas skończy wrzucę super przepis na śniadaniez przepiśnika Jożina:
OWSIAK- placek owsiany z rodzynkami

2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki mąki
1 jajko
szczypta soli
szczypta sody
szczypta proszku do pieczenia
1 łyżka cukru (można pominąć)
1 łyżka śmietany
garść rodzynek
ciut oliwy

Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę i wylaćna rozgrzaną patelnię.
Smażyć z obu stron na rumiano.

Podawać na ciepło (na zimno też dobry)z ulubionymi dodatkami (u mnie z Lemon Curdem z tego przepisu).

Polecam- pełnowartościowe dość szybkie śniadanie.

W międzyczasie powstały też serducha dla moich Serdecznych:-)

Pozdrawiam Was ciepło!!!

Sabik

28 stycznia 2013

Zlodowacenie trwa...

U nas już od tygodnia epoka lodowcowa opanowała ogród... Nie tylko nasz...

Cały ogród z dnia na dzień pokrywał się coraz grubszą warstwą skorupy lodowej...Wszystko pięknie tylko, drzewka ledwie dźwigają ten ciężar...brzózka obok dziecięcej chatki nie wytrzymała lodowego ubranka...

Marznący deszcz to nowy zimowy urok... Ja wolę jednak te śnieżne, słoneczne dni...kiedy ostre słońce zmusza do ubierania oklarów przeciwsłonecznych... i wystarczy już tylko ciepło się ubrać, wyjść z domu i cieszyć się życiem:)

Dzieciaki zaczną kontynuować wreszcie edukację wczesnoszkolną...grypę mam nadzieję wymroziło...

A teraz uwaga...będzie zimno...








Kulinarnie szaleję... jakoś mrozy powodują, że głodna jestem i smaki mam:-) Rodzinka nie narzeka z tego powodu:-))

Domowy makaronik- proszę bardzo, tylko maszynka by się przydała bo nadgarstki cierpiąod wałkowania...



Domowy twarożek- proszę bardzo, tylko potrzeba świeżego niepasteryzowanego mleczka... zsiadłe podgrzewać i gotowe!



Domowe bułeczki- z ugniecionych ziemniaków (przepis Liski na bułki Małgosie)


Moje starszaki są na etapie brzydkich słów (mam już dość), tzn są to słowa głównie związane z pewną częścią ciała na 4 litery ;-)) Także bułki Małgosie wywołały ich entuzjazm:-))

A Seb tylko biega i się cieszy:-)))



W słowniku Seba przybywa coraz więcej słów...jest jak papużka- powtarza co usłyszy... Oby tylko nie powtarzał tych brzydkich :-)

mini słownik Seba: mama, tata- to wiadomo...
am am
mniam
jaja
lala
brumbrum
alo (halo)
ajo (auto)
ta (tak)
ja (mandarynka)
pumba (bajka Timon i Pumba)
brumba (lubi to powtarzać)

Wiele słów powtarza po swojemu, zachowując "linię melodyczną" :-))
A poza tym to stara bida u nas, jak to się szlachetnie mówi...:-)
Bywam u Was, ale nie zawsze komęcę... wiem co u Was słychać, bo jak to ktoś kiedyś ładnie ujął "sie czyta sie wie"...


Pozdrówka ciepłe w lodowej kołderce:-)

21 stycznia 2013

Imbirowy zestaw prezentowy i akcja Bagragi

Imbirowe zestawy to już moja domowa specjalność ...:-) Uwielbiam je przygotowywać, szczególnie dla moich dobrych znajomych... sama przyjemność kiedy zapach imbiru roznosi się po domku... A jeszcze bardziej uwielbiam imbirowe skarby opakowywać.

Tym razem przygotowałam specjalne haftowane kapturki... Mój ulubiony haft Cyber Julki ozdobił słoiczek i flaszeczkę.
Kolorki dobrałam, nawet nie sądząc, że ciepłe pomarańcze i brązy to ulubione barwy mojej nowej znajomej:-) W nowym miejscu zamieszkania poznałam ciepłych, sympatycznych ludzi, o jakich teraz nie tak znowu łatwo :-)



Ucieszyłam się kiedy zestawik przypadł do gustu, co do smaków to jeszcze nie wiem...



Jak miło mieć sąsiadów...miłych sąsiadów:-)

A w naszym przydomowym sadzie owocuje taki oto okaz...



Takie małe drzewko, a taki owocek dźwiga:-)) To nasza Kicia, urosła już na zawadiacką kotkę i gania po drzew(k)ach :-)

W domu uziemiona jestem jak drimlajner na lotnisku... dzieci zdrowe odpukać, ale pani ze szkoły dzwoni i prosi by dzieciaków nie posyłąć bo grypsko nie do opanowania się panoszy i dzieciaki z poważnymi powikłaniami się męczą. Trzymamy więc naszych łobuziaków w domu i pod domem. Sanki w ruchu, przydomowy tor saneczkowy nawet Najmłodszy zalicza :-)



Jeszcze jedna ważna rzecz:
akcja aukcyjna Bagragi Chodzi o przekazywanie naszych skromnych dziełek na bal charytatywny, gdzie będą licytowane owe fanty... Ja się przyłączam i Was zapraszam w imieniu Bagragi:-)



Mój udział skromniutki (mały breloczek), ale zawsze.



Pozdrawiam cieło i zmykam chwilkę odpocząć od moich potworków:-)


Sabik

9 stycznia 2013

Decoupage dla niezaawansowanych...

Próbowałam już wielu różnych działań craftowych, a o decoupag'u myślałam tak: może kiedyś, bo kompletnie nie wiem od czego zacząć...

Po pierwsze brak pięknych materiałów, czyli serwetek...poza tym, nie mam żadnych mediów decoupagowych (klejów, baz, lakierów itp.)

Mam jednak uprzejmą panią w papierniczym, która uświadomiła mnie, że na zwykłym Wikolu (obecny w zasobach) można pobawić się w decoupage dla początkujących :-)

W sprawie serwetek jest ubogo, lecz za sprawą Moich Młynków (wygrane candy) mam kilka prześlicznych serweteczek :-)

Pudełeczko do przeróbki też się znalazło... turlało się po domu za sprawą moich pociech... Przygarnęłem i przerobiłam...

Farbka akrylowa szybciutko wyschła i nadała matowy efekt.

Wikol lekko rozcieńczyłam wodą tak by można było pokryć cieniutką warstwą.
Z serwetki wydarłam serce :-) i nakleiłam- lekko się pomarszczyła, lecz i tak efekt mnie zadowala.

Werniksu u mnie brak, więc cieniutko smarowałam rozrobionym Wikolem po serwetce. Po wyschnięciu sewetka jest odpowiednio zabezpieczona.



Takie sobie pudełeczko na kleje i "popierdołki" craftowe:-)

A z modeliniaków powiązałam takie coś, może w lecie spasują te kolorki :-)



Pozdrówka Kobitki i cieszę się, że zaglądacie!!

31 grudnia 2012

Do siego... 2013!!

Czego dusza zapragnie Wam życzę... czego ciało by chciało oczywiście też!!!

Suoer, że zaglądałyście czasem do mnie w tym mijającym 2012...
Świetnie jest czuć, że nie pisze się tego pamiętnika tylko dla siebie ...
Dziękuję Wam za obecność, wpisy, miłe słowa, inspiracje i doping do działań :-)

Dziś szybciutko powstały pompony z serwetek...



Kilka dni temu powstały modeliniaczki:



Życzę Wam kolejnego roku bogatego w pomysły i realizajce ...!

Buziaki wirtualne posyłam, bawcie się dobrze i miejcie się dobrze!!!

My mamy wesoło, piżamowo i sylwestrowo :-)))



Zdrówko Wasze wychylę o 24- tej :-)


Sabik

21 grudnia 2012

Koniec świata odwołany i przerwa świąteczna ogłoszona

Dzień jeszcze nie dobiegł końca co prawda...;-)

Opłatkowe spotkanie klasowe zaliczone, pierniczki na choineczce klasowej zawisły...
Atrakcją miało być zdejmowanie polukrowanego domku, gwiazdki, choineczki lub serducha i zabaranie miłego akcentu klasowego do własnego domku...

Tak też było i myślę, że się spodobało:-)

Moje maluchy ustrojone w anielskie skrzydła odśpiewały kolędy, objadły się słodkości i możemy rozpocząć przerwę świąteczną !



Pani Wychowawczyni otrzymała także nasz tradycyjny "Wawel" :-)))



A na stole świątecznym będziemy mieć w tym roku taką szopkę





To, tak na prędce, życzeń Wam jeszcze nie składam...ale złożę ...niebawem:-)

Pozdrawiam i dziękuję za jak zwykle miłe słowa!!

16 grudnia 2012

A z piernika...szopka

Nie mogę uwierzyć, że to roczek cały minął od pierniczonego zeszłorocznego posta ;-)))

W tym roku także nastawiłam leżakujące ciasto na pierniczki z przepisu Aganiok, zamieszczonego u Bea w kuchni.

Jak zwykle wyszło super!

Pierniczkowe szaleństwo rozpoczęłyśmy wczoraj na akcji Piernik-owej w Centrum Inicjatyw Kulturalnych.



Ciasto było, foremki, były, wszystko przygotowane- bardzo miła inicjatywa by rozruszać dzieciaki i nie tylko :-)

Moja córcia ulepiła oczywiście piernikowe koty, a ja sówkę, reniferka i kilka innych...

W domku dokończyłyśmy dzieła. Misa pierniczkowego ciasta została dzisiaj wyczerpana. Pierniki czekają na lukrowanie i ozdabianie.





Postanowiłam upiec w tym roku (oprócz naszego już corocznego "wawelu") piernczkową SZOPKĘ... Powstały elementy składowe... sklejanie i ozdabianie lukrem zostawiamy na później.



Powiem tylko: ja pierniczę, ale odpierniczyłyśmy robotę... ;-)))

Zgłaszam się oczywiście w ostatniej chwili na VI Festiwal Pierniczków u Majany

Pozdrawiam ciepło!!

14 grudnia 2012

Zimowo...

A u nas biało, biało...

ale na pewno nie cicho i jednostajnie jak pisze moja ulubiona poetka:-)

Ciągle gwarno, wesoło...aż czasem brzuch boli od śmiechu i nerwy puszczają na rozkrzyczane dzieciaki...

Zima jest super... mimo wszystko!

Stroiki przygotowujemy z moją Śnieżynką słodką... do szkoły na kiermasz i do domku...



Coś mnie wzięło na piórka i powstał wianek pierzasty, uplotłam troszkę wikliny rosnącej u sąsiada (może sąsiad sięnie dowie, hihi;-))) żartuję sobie... Dokleiłyśmy troszkę piórek, zawiesiłam Janiołka i filcowe bombeczki wydziergane w zeszłym roku... I całkiem nowe życie w nie tchnęłyśmy... już wianek w szkole wisi i czeka na kiermasz.

Powstał też nowy bałwanek milutki...



W lumpiku dopadłam prześliczną śnieżynkę dzierganą za całe pół złociszka...muszę ją tylką leciutko zszyć środkiem...

A kalendarz adwentowy na bazie zeszłorocznych skarpet...przypiętych spinaczami nieco scrapowymi... Aniołek zaś wisi na wiekowej rodzinnej już pamiątce...

Najmłodszy wyszedł też na pierwszy zimowy spacer na sanki... Saneczki retro jeszcze po starszakach... całkiem retro są zardzewiałe płozy, które po lekkim przejeździe śmigają jak nóweczki :-)

Do karmnika przylatuje tylko jedna sikorka... szkoda, może reszcie stadka nie przyznała się, że lata na słoninkę i okruchy z kaszą :-))

Jeszcze trochę trzeba będzie paśnik zbudować, bo pod okna nam się renifery schodzą...tzn sarenki :-)))

Zero mam czasu na blogowanie...szkoda, nadrabiam jak mogę :-)

A jutro zabieram moją latorośl na akcję pieczenia pierniczków w naszym miasteczku :-) Zdam relację niebawem...


Pozdrawiam Was cieplutko!!!

29 listopada 2012

Pan Śnieżek, starszaki i wyróżnienia przekazuję

Witajcie...
To trzeba przeżyć, po prostu... i nie ma co narzekać..choroby wieku przedszkolnego i niemowlęcego to rzecz normalna, oby to były tylko przeziębienia, kaszelki, bolące gardła i siorbiące noski...

też tak macie- 2 tyg. szkoły na przemian z dwutygodniowym przeganianiem choróbska? :-))

Na szczęście udało się moim starszakom uczestniczyć w klasowym przedstawieniu, bo nic tak dzieciaków nie zbliża jak wspólne imprezy i wydarzenia klasowe:-)

Role jaskółki i niedźwiedzia wyuczone ( w domu były też inne, śmieszne wersje- wymyślane przez nas by dzieciaki się tak nie stresowały), stroje przygotowane- więc żadne paskudne choróbsko nie mogło nam przeszkodzić:-)

Dzieciaki dochodzą do siebie, a dziś kolejna szkolna impreza- Andrzejki :-) Ach, z chęcią wróciłabym do tych czasów...

A tu moje starszaki za rączkę do zerówy pędzą...wyszykowane elegancko z racji planowanego klasowego zdjęcia.

A w łapkach mej córci- Pan Śnieżek:



Nasz Pan Śnieżek powstał z milutkiego minky, chciałam by miał wyraz nieco zawadiacki i błyszczące ozdoby... dostał więc cekinkowe guziki, śnieżynkę i kryształek Svarowskiego na pompon przy czapce... Ma duże gorące serducho... do kompletu ma worek, w którym czasami ma dla dzieciaków słodkości:-)

Został bardzo ciepło przyjęty ;-) i będzie stanowił dekorację zimowo- świąteczną :-)



Jeszcze kilka rzeczy powstało w trakcie mojej nieobecności blogowej, pokażę niebawem...

Tymczasem chwalę się- dostałam wyróżnienie Liebster blog od Asi z bloga Na Kwiatowej Dziękuję serdecznie i postaram sie wywiazać z regulaminu :-)
A oto zasady wyróżnienia:
Zasady tego wyróżnienia są następujące: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Asi:

1.Zima czy lato?..............LATO
2. Morze czy Góry ?............MORZE
3. Kot czy pies ?..............JAK SIĘ DA TO OBA
5. Pelargonie czy begonie?................JEDNAK PIWONIE:-)))
6. Jazz czy disco?.............HMMM, DISCO ALE NIE POLO :-)))
7. Film czy książka ?..............FILM
8. Brunet czy blondyn?...............BLONDYN Z LOKAMI
9. Wieczór cz poranek?............... WIECZÓR
10. Kawa czy cherbata ?..............NAJPIERW KAWA...PÓŹNIEJ DOBRA HERBATA
11. Stare czy nowe?..............STARE- ODNAWIANE, NOWE- POSTARZANE :-)


A moje pytania dla Was:

1. hotel czy camping
2. miasto czy wieś
3. kino czy teatr
4. komedia czy przygodowy
5. makijaż czy naturalnie
6. spodnie czy spódnica
7. biżuteria czy perfumy
8. gotowanie czy pieczenie
9. bigos czy lasagna
10.kok czy rozpuszczone
11.ze śmietanką czy bez;-)


Ta dam...
nominuję do wyróżnienia kilka nowo poznanych przeze mnie blogów:

http://sjaksylwiaiszycie.blogspot.com
http://katarina79-zabawazszyciem.blogspot.com
http://oszyciu.blogspot.com
http://dafefa-dag.blogspot.com
http://nietylkoszycie.blogspot.com

Oczywiście jeśli "nie lubicie wyróżnień" nie musicie brać udziału w zabawie :-)

Moje ulubione blogerki z paska po prawej też nominuję, jeśli chcecie przyłączajcie się do zabawy:-)

Pozdrawiam cieplutko, choć za oknem krążą ciemne śniegowe chmury...

Pa, do miłego!!