23 marca 2013

Wiosenne stroje dziecięce...

Zimowy krajobraz za oknem, marzną mi ręce i stopy... to wytłumaczenie na moją nieobecność, a raczej brak postów:-))
Pogoda nie sprzyja siedzeniu przy kompie, gdyż niskie ciśnenie i słabe krążenie usypiają mnie a zgrabiałe palce nawet od kubka ciepłej kawy nie chcą się rozgrzać... mam serdecznie dość!!

Wiosennie mam za to w domku, mimo iż za oknem zimowe obrazki.




Tym razem rzerzuszkę posiałam w skorupkach eko-jajeczek od sczęśliwych kurek sąsiadki :-)
w zeszłym roku siałam ją w kokosach, a jeszcze wcześniej w babkowych foremeczkach...
Lubię ją za wyjątkowo wiosenny zapach:-)

A zima tej wiosny przed tygodniem była taka:





OK, żeby Wam buzie ożywić pokażę jak można dzieciakom sprawić przebrania na wiosenne przedstawienie.

Moje pociechy mają poważne role do odegrania w przedstawieniu szkolnym na powitanie (a raczej przywołanie do porządku) WIOSNY.

PSZCZÓŁKA i MUCHA - cóż za wdzięczne role, tym bardziej z sentymentem przygotowywałam owe stroje, gdyż sama niegdyś "grałam" muszkę w przedszkolu...

Szyciowy plan zrodził mi się szybko w głowie i pobiegłam do SH po dużą w rozm. XL męską czarną podkoszulkę (T-shirt tak zwany) :-)
Zakupiłam ową za całe 4 zł.

Blado różowy TIUL dla muszki również miałam z SH, a czarny to niepotrzebna okienne moskitiera...
Druciki kreatywne- potrzebne na czułki
Żółta niepotrzebna koszulka (po córci)- na pszczele paseczki i oczka do czapeczki.

Oto co powstało:

1. TUTU- spódniczka dla muszki





2. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla muszki




3. PELERYNKA z żądłem i paseczkami, oraz skrzydełkami
(wiązana na boczne troczki), wszystko z jednego kawałka wyciętego T-shirtu






4. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla pszczółki




Przedstawienie zostało przełożone na przyszły tydzień... może wtedy już śnieg pójdzie w niepamięć...
Ja tu witać tą ROZKAPRYSZONĄ WIOSENKĘ?
Już by Grechuta się przydał...



Pozdrawiam Was ciepło!!!

P.S.
Jeśli doczytałyście aż do końca, to chcę Wam powiedzieć, że mimo iż rzadko komentuję to wiem co u Was słychać...:-))) WIem, że Ula ma dość zimy, ELa szyje kaczuchy i robi konkursy, że Franuś u Brydzi taki śliczny, że Tutinka ciągle naiwania na maszynie, że Mała Helunia rośnie w brzuszku u Kasi a Emilka taka słodka cieszy sięz prezentów, że Kami szyje śliczne czapeczki na jaja, Zalesia dzierga pledzik, Asia z Kwiatowej ma lenia, Groszka ma wiosenne rysowanie i szyje cudne kolorowe podusie, Agea ma żółto w domku, Anitka cudnie inspiruje, Craftomania piękne notesiki poczyniła, w Zielonym Kuferku jak zwykle przeuroczo, Kaprys ma cudne Maleństwo... jeśli Którejś z Was nie wymieniłam...to zapewne skomentowałam :-))))
Buziaki przedwiosenno-przedświateczne!!!

P.S.2
Reklamy z Googla nie są fajne jeśli ich zbyt wiele na stronie, ja też je mam i czasem kliknijcie :-)))A co, jak dają nam parę eurocenciaczków zarobić to czemu się nie wspierać wzajemnie, co sądzicie?

18 lutego 2013

Owsiak na śniadanie i naleśnikowe serca

Jestem, jestem...
Cały czas jestem, tzn mnie nie brak ale czasu to i owszem...
Slow life ostatnio wiodę...:-)
Pociechy non stop w domu z małym przerwami na wizyty u sąsiadów, ja w domu i czasami poza nim (z naciskim na czasami), goście jak najbardziej w domu bywają, a ma silniejsza połowa to tu to tam (raczej w domu z przerwami na fajkę:-), no i kota nasza pół na pół (bywa w domu i na okolicznych łąkach, które już dawno zapomniały lodowe okucia sprzed 3 tygodni...
To taki telegraficzny skrót żywota późnozimowego i niedoświetlonego...
Także wszyscy w domu czekamy na wiosnę.

Nicnierobienie pasowałoby więc na tę porę roku, ale nic z tych rzeczy...
ja nie usiedzę, a to coś zrecyklinguję (powstały poduszki ze swetra i starej koszuli oraz kominy z mojego ulubionego niegdyś swetra), a to wyżyję się kulinarnie- to lubię. A jak już mam ochotę coś skrobnąć do Was- no to "time over" niestety:-)

To teraz szybciutko nim mi się czas skończy wrzucę super przepis na śniadaniez przepiśnika Jożina:
OWSIAK- placek owsiany z rodzynkami

2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki mąki
1 jajko
szczypta soli
szczypta sody
szczypta proszku do pieczenia
1 łyżka cukru (można pominąć)
1 łyżka śmietany
garść rodzynek
ciut oliwy

Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę i wylaćna rozgrzaną patelnię.
Smażyć z obu stron na rumiano.

Podawać na ciepło (na zimno też dobry)z ulubionymi dodatkami (u mnie z Lemon Curdem z tego przepisu).

Polecam- pełnowartościowe dość szybkie śniadanie.

W międzyczasie powstały też serducha dla moich Serdecznych:-)

Pozdrawiam Was ciepło!!!

Sabik

28 stycznia 2013

Zlodowacenie trwa...

U nas już od tygodnia epoka lodowcowa opanowała ogród... Nie tylko nasz...

Cały ogród z dnia na dzień pokrywał się coraz grubszą warstwą skorupy lodowej...Wszystko pięknie tylko, drzewka ledwie dźwigają ten ciężar...brzózka obok dziecięcej chatki nie wytrzymała lodowego ubranka...

Marznący deszcz to nowy zimowy urok... Ja wolę jednak te śnieżne, słoneczne dni...kiedy ostre słońce zmusza do ubierania oklarów przeciwsłonecznych... i wystarczy już tylko ciepło się ubrać, wyjść z domu i cieszyć się życiem:)

Dzieciaki zaczną kontynuować wreszcie edukację wczesnoszkolną...grypę mam nadzieję wymroziło...

A teraz uwaga...będzie zimno...








Kulinarnie szaleję... jakoś mrozy powodują, że głodna jestem i smaki mam:-) Rodzinka nie narzeka z tego powodu:-))

Domowy makaronik- proszę bardzo, tylko maszynka by się przydała bo nadgarstki cierpiąod wałkowania...



Domowy twarożek- proszę bardzo, tylko potrzeba świeżego niepasteryzowanego mleczka... zsiadłe podgrzewać i gotowe!



Domowe bułeczki- z ugniecionych ziemniaków (przepis Liski na bułki Małgosie)


Moje starszaki są na etapie brzydkich słów (mam już dość), tzn są to słowa głównie związane z pewną częścią ciała na 4 litery ;-)) Także bułki Małgosie wywołały ich entuzjazm:-))

A Seb tylko biega i się cieszy:-)))



W słowniku Seba przybywa coraz więcej słów...jest jak papużka- powtarza co usłyszy... Oby tylko nie powtarzał tych brzydkich :-)

mini słownik Seba: mama, tata- to wiadomo...
am am
mniam
jaja
lala
brumbrum
alo (halo)
ajo (auto)
ta (tak)
ja (mandarynka)
pumba (bajka Timon i Pumba)
brumba (lubi to powtarzać)

Wiele słów powtarza po swojemu, zachowując "linię melodyczną" :-))
A poza tym to stara bida u nas, jak to się szlachetnie mówi...:-)
Bywam u Was, ale nie zawsze komęcę... wiem co u Was słychać, bo jak to ktoś kiedyś ładnie ujął "sie czyta sie wie"...


Pozdrówka ciepłe w lodowej kołderce:-)

21 stycznia 2013

Imbirowy zestaw prezentowy i akcja Bagragi

Imbirowe zestawy to już moja domowa specjalność ...:-) Uwielbiam je przygotowywać, szczególnie dla moich dobrych znajomych... sama przyjemność kiedy zapach imbiru roznosi się po domku... A jeszcze bardziej uwielbiam imbirowe skarby opakowywać.

Tym razem przygotowałam specjalne haftowane kapturki... Mój ulubiony haft Cyber Julki ozdobił słoiczek i flaszeczkę.
Kolorki dobrałam, nawet nie sądząc, że ciepłe pomarańcze i brązy to ulubione barwy mojej nowej znajomej:-) W nowym miejscu zamieszkania poznałam ciepłych, sympatycznych ludzi, o jakich teraz nie tak znowu łatwo :-)



Ucieszyłam się kiedy zestawik przypadł do gustu, co do smaków to jeszcze nie wiem...



Jak miło mieć sąsiadów...miłych sąsiadów:-)

A w naszym przydomowym sadzie owocuje taki oto okaz...



Takie małe drzewko, a taki owocek dźwiga:-)) To nasza Kicia, urosła już na zawadiacką kotkę i gania po drzew(k)ach :-)

W domu uziemiona jestem jak drimlajner na lotnisku... dzieci zdrowe odpukać, ale pani ze szkoły dzwoni i prosi by dzieciaków nie posyłąć bo grypsko nie do opanowania się panoszy i dzieciaki z poważnymi powikłaniami się męczą. Trzymamy więc naszych łobuziaków w domu i pod domem. Sanki w ruchu, przydomowy tor saneczkowy nawet Najmłodszy zalicza :-)



Jeszcze jedna ważna rzecz:
akcja aukcyjna Bagragi Chodzi o przekazywanie naszych skromnych dziełek na bal charytatywny, gdzie będą licytowane owe fanty... Ja się przyłączam i Was zapraszam w imieniu Bagragi:-)



Mój udział skromniutki (mały breloczek), ale zawsze.



Pozdrawiam cieło i zmykam chwilkę odpocząć od moich potworków:-)


Sabik

9 stycznia 2013

Decoupage dla niezaawansowanych...

Próbowałam już wielu różnych działań craftowych, a o decoupag'u myślałam tak: może kiedyś, bo kompletnie nie wiem od czego zacząć...

Po pierwsze brak pięknych materiałów, czyli serwetek...poza tym, nie mam żadnych mediów decoupagowych (klejów, baz, lakierów itp.)

Mam jednak uprzejmą panią w papierniczym, która uświadomiła mnie, że na zwykłym Wikolu (obecny w zasobach) można pobawić się w decoupage dla początkujących :-)

W sprawie serwetek jest ubogo, lecz za sprawą Moich Młynków (wygrane candy) mam kilka prześlicznych serweteczek :-)

Pudełeczko do przeróbki też się znalazło... turlało się po domu za sprawą moich pociech... Przygarnęłem i przerobiłam...

Farbka akrylowa szybciutko wyschła i nadała matowy efekt.

Wikol lekko rozcieńczyłam wodą tak by można było pokryć cieniutką warstwą.
Z serwetki wydarłam serce :-) i nakleiłam- lekko się pomarszczyła, lecz i tak efekt mnie zadowala.

Werniksu u mnie brak, więc cieniutko smarowałam rozrobionym Wikolem po serwetce. Po wyschnięciu sewetka jest odpowiednio zabezpieczona.



Takie sobie pudełeczko na kleje i "popierdołki" craftowe:-)

A z modeliniaków powiązałam takie coś, może w lecie spasują te kolorki :-)



Pozdrówka Kobitki i cieszę się, że zaglądacie!!

31 grudnia 2012

Do siego... 2013!!

Czego dusza zapragnie Wam życzę... czego ciało by chciało oczywiście też!!!

Suoer, że zaglądałyście czasem do mnie w tym mijającym 2012...
Świetnie jest czuć, że nie pisze się tego pamiętnika tylko dla siebie ...
Dziękuję Wam za obecność, wpisy, miłe słowa, inspiracje i doping do działań :-)

Dziś szybciutko powstały pompony z serwetek...



Kilka dni temu powstały modeliniaczki:



Życzę Wam kolejnego roku bogatego w pomysły i realizajce ...!

Buziaki wirtualne posyłam, bawcie się dobrze i miejcie się dobrze!!!

My mamy wesoło, piżamowo i sylwestrowo :-)))



Zdrówko Wasze wychylę o 24- tej :-)


Sabik

21 grudnia 2012

Koniec świata odwołany i przerwa świąteczna ogłoszona

Dzień jeszcze nie dobiegł końca co prawda...;-)

Opłatkowe spotkanie klasowe zaliczone, pierniczki na choineczce klasowej zawisły...
Atrakcją miało być zdejmowanie polukrowanego domku, gwiazdki, choineczki lub serducha i zabaranie miłego akcentu klasowego do własnego domku...

Tak też było i myślę, że się spodobało:-)

Moje maluchy ustrojone w anielskie skrzydła odśpiewały kolędy, objadły się słodkości i możemy rozpocząć przerwę świąteczną !



Pani Wychowawczyni otrzymała także nasz tradycyjny "Wawel" :-)))



A na stole świątecznym będziemy mieć w tym roku taką szopkę





To, tak na prędce, życzeń Wam jeszcze nie składam...ale złożę ...niebawem:-)

Pozdrawiam i dziękuję za jak zwykle miłe słowa!!

16 grudnia 2012

A z piernika...szopka

Nie mogę uwierzyć, że to roczek cały minął od pierniczonego zeszłorocznego posta ;-)))

W tym roku także nastawiłam leżakujące ciasto na pierniczki z przepisu Aganiok, zamieszczonego u Bea w kuchni.

Jak zwykle wyszło super!

Pierniczkowe szaleństwo rozpoczęłyśmy wczoraj na akcji Piernik-owej w Centrum Inicjatyw Kulturalnych.



Ciasto było, foremki, były, wszystko przygotowane- bardzo miła inicjatywa by rozruszać dzieciaki i nie tylko :-)

Moja córcia ulepiła oczywiście piernikowe koty, a ja sówkę, reniferka i kilka innych...

W domku dokończyłyśmy dzieła. Misa pierniczkowego ciasta została dzisiaj wyczerpana. Pierniki czekają na lukrowanie i ozdabianie.





Postanowiłam upiec w tym roku (oprócz naszego już corocznego "wawelu") piernczkową SZOPKĘ... Powstały elementy składowe... sklejanie i ozdabianie lukrem zostawiamy na później.



Powiem tylko: ja pierniczę, ale odpierniczyłyśmy robotę... ;-)))

Zgłaszam się oczywiście w ostatniej chwili na VI Festiwal Pierniczków u Majany

Pozdrawiam ciepło!!

14 grudnia 2012

Zimowo...

A u nas biało, biało...

ale na pewno nie cicho i jednostajnie jak pisze moja ulubiona poetka:-)

Ciągle gwarno, wesoło...aż czasem brzuch boli od śmiechu i nerwy puszczają na rozkrzyczane dzieciaki...

Zima jest super... mimo wszystko!

Stroiki przygotowujemy z moją Śnieżynką słodką... do szkoły na kiermasz i do domku...



Coś mnie wzięło na piórka i powstał wianek pierzasty, uplotłam troszkę wikliny rosnącej u sąsiada (może sąsiad sięnie dowie, hihi;-))) żartuję sobie... Dokleiłyśmy troszkę piórek, zawiesiłam Janiołka i filcowe bombeczki wydziergane w zeszłym roku... I całkiem nowe życie w nie tchnęłyśmy... już wianek w szkole wisi i czeka na kiermasz.

Powstał też nowy bałwanek milutki...



W lumpiku dopadłam prześliczną śnieżynkę dzierganą za całe pół złociszka...muszę ją tylką leciutko zszyć środkiem...

A kalendarz adwentowy na bazie zeszłorocznych skarpet...przypiętych spinaczami nieco scrapowymi... Aniołek zaś wisi na wiekowej rodzinnej już pamiątce...

Najmłodszy wyszedł też na pierwszy zimowy spacer na sanki... Saneczki retro jeszcze po starszakach... całkiem retro są zardzewiałe płozy, które po lekkim przejeździe śmigają jak nóweczki :-)

Do karmnika przylatuje tylko jedna sikorka... szkoda, może reszcie stadka nie przyznała się, że lata na słoninkę i okruchy z kaszą :-))

Jeszcze trochę trzeba będzie paśnik zbudować, bo pod okna nam się renifery schodzą...tzn sarenki :-)))

Zero mam czasu na blogowanie...szkoda, nadrabiam jak mogę :-)

A jutro zabieram moją latorośl na akcję pieczenia pierniczków w naszym miasteczku :-) Zdam relację niebawem...


Pozdrawiam Was cieplutko!!!