Ciasteczka serowe, prościutkie, szybkie, bez cukru...pyyychaaa:-)
U mnie w wersji razowej:-)
Szybki przepis
RAZOWE CIASTECZKA SEROWE
kostka masła lub margaryny
200 g mąki razowej pszennej (np. Lubella pełne ziarno)
200 g twarogu
gruszki lub jabłka
Wyrobić szybciutko ciasto i schłodzić w lodówce przez pół godzinki.
Wyjąć z lodówki, rozwałkować, wycinać kółeczka. Na każde kółeczko kłaść pokrojone w "księżyce" jabłuszka i gruszki i zamykać jak pierożki ale bez sklejania... posypać cukrem trzcinowym
Ja wycinałam jeszcze gwiazdki- taka wprawka przedświąteczna :-))
Smacznego!!
Przypominam o moim Candy urodzinowym do dzisiaj... jutro losowanie i wyniki- dam jeszcze szansę dziś ...no powiedzmy do 24 :-)
Pozdrawiam
Sabik
5 listopada 2011
4 listopada 2011
Akcja ZBIERAJ ZAKRĘTKI- POMAGAJ
Dziewczyny w każdym z naszych domów codziennie korzystamy z produktów opakowanych i posiadających plastikową zakrętkę.
Nawet nie mamy świadomości, że każda zakrętka może dać jeden uśmiech, a wielka ich ilość przełoży się na spełnienie realnego marzenia osoby pokrzywdzonej przez los, chorej czy niepełnosprawnej.
O akcji ZBIERANIA ZAKRĘTEK dowiedziałam się przed rokiem i od tego momentu moim codziennym nawykiem jest odkładanie zakrętek z każdej butelki po wodzie mineralnej czy z kartonu mleka...
Po prostu wrzucam do pojemniczka, a jak już się uzbiera pełny to pakuję następny :-) Większą ilość zakrętek odwozimy do punktu zbiórki.
TUTAJ możecie sprawdzić gdzie jest najbliższy punkt zbiórki zakrętek.
Więcej o realnej akcji i możliwości przyłączenia się poczytacie TUTAJ
Zachęcam Was do pomagania potrzebującym w taki sposób, bo to naprawdę nic trudnego... a i korzyści dla przyrody też znaczące.
Postanowiłam Wam o tym napisać i akcję rozpropagować BO WARTO!!
Pobierzcie banerek na swoje blogi i przyłączcie się!
Pozdrawiam ciepło
Sabik
Nawet nie mamy świadomości, że każda zakrętka może dać jeden uśmiech, a wielka ich ilość przełoży się na spełnienie realnego marzenia osoby pokrzywdzonej przez los, chorej czy niepełnosprawnej.
O akcji ZBIERANIA ZAKRĘTEK dowiedziałam się przed rokiem i od tego momentu moim codziennym nawykiem jest odkładanie zakrętek z każdej butelki po wodzie mineralnej czy z kartonu mleka...
Po prostu wrzucam do pojemniczka, a jak już się uzbiera pełny to pakuję następny :-) Większą ilość zakrętek odwozimy do punktu zbiórki.
TUTAJ możecie sprawdzić gdzie jest najbliższy punkt zbiórki zakrętek.
Więcej o realnej akcji i możliwości przyłączenia się poczytacie TUTAJ
Zachęcam Was do pomagania potrzebującym w taki sposób, bo to naprawdę nic trudnego... a i korzyści dla przyrody też znaczące.
Postanowiłam Wam o tym napisać i akcję rozpropagować BO WARTO!!
Pobierzcie banerek na swoje blogi i przyłączcie się!
Pozdrawiam ciepło
Sabik
2 listopada 2011
Owsianka Słowianka- niezły start na dzień dobry!
Ten post pojawia się za sprawą Jożina z Krakowa.
Zgodnie z zasadą "jesteś tym co jesz" filozofia zdrowego żywienia jest Mu bliska, co oczywiście pochwalam i przekazuję dalej...
Jożin bloga nie posiada (ku żalowi memu) dlatego też umieszczam przepis kulinarny nadesłany drogą elektroniczną z niedalekiego Grodu Kraka.
Otóż Ów Jożin żywi się zdrowo, nie jada ssaków jeno ptactwo i mięso białe, lecz oczywiście nie samym mięsem człowiek żyje...
Na śniadanie preferuje Jożin płatki, kasze, ziarna i inne zdrowe czy też raczej prozdrowotne dodatki...
Przepis traktuje o przysmaku śniadaniowym zwanym Słowianką.
Słowianka
1,5 łyżki jagłów (kasza jaglana przyp. Sabik)
1,5 łyżki siemienia lnianego
1,5 łyżki płatków owsianych
0,5 łyżki zarodków pszennych
1,0 łyżka miodu
garść rodzynek
szklanka mleka
ewentualnie co się jeszcze chce wg uznania
- jagły i siemię gotujemy w niewielkiej ilości wody 10-15 min
- dodajemy płatki owsiane i zarodki pszenne i chwilę gotujemy
- dodajemy mleko, mieszamy i odstawiamy
- dodajemy rodzynki
- próbujemy żeby nie było za gorące (bo miód by stracił swą wartość) dodajemy miód i mieszamy
GOTOWE
Smacznego!!
A tu na dowód pyszności przygotowanych na dobry start każdego dnia:
Takie śniadanie to niezły energergetyczny kopniaczek na start.
Z pomocą kalkulatora kalorii wyliczyłam, że porcja widoczna na zdjęciu dostarczy ok. 500 kcal.
A swoją drogą u nas owsianka gości dość często- dzieci ją bardzo lubią!
Wzbogacam ją zazwyczaj rodzynkami, kandyzowaną papają lub suszoną żurawinką.
Ostatnio zakupiłam ciekawą mieszankę musli z 5 zbóż z płatkami gryczanymi- ma bardzo ciekawy smak...Można ją spożywać na ciepło lub zimno.
Kolejne (mam nadzieję) przepisy Jożina w przygotowaniu...
A teraz uciekam by pomyśleć co pysznego przygotować ze świeżych owoców papai i kaki :-)
Pozdrawiam ciepło!!
Sabik
Zgodnie z zasadą "jesteś tym co jesz" filozofia zdrowego żywienia jest Mu bliska, co oczywiście pochwalam i przekazuję dalej...
Jożin bloga nie posiada (ku żalowi memu) dlatego też umieszczam przepis kulinarny nadesłany drogą elektroniczną z niedalekiego Grodu Kraka.
Otóż Ów Jożin żywi się zdrowo, nie jada ssaków jeno ptactwo i mięso białe, lecz oczywiście nie samym mięsem człowiek żyje...
Na śniadanie preferuje Jożin płatki, kasze, ziarna i inne zdrowe czy też raczej prozdrowotne dodatki...
Przepis traktuje o przysmaku śniadaniowym zwanym Słowianką.
Słowianka
1,5 łyżki jagłów (kasza jaglana przyp. Sabik)
1,5 łyżki siemienia lnianego
1,5 łyżki płatków owsianych
0,5 łyżki zarodków pszennych
1,0 łyżka miodu
garść rodzynek
szklanka mleka
ewentualnie co się jeszcze chce wg uznania
- jagły i siemię gotujemy w niewielkiej ilości wody 10-15 min
- dodajemy płatki owsiane i zarodki pszenne i chwilę gotujemy
- dodajemy mleko, mieszamy i odstawiamy
- dodajemy rodzynki
- próbujemy żeby nie było za gorące (bo miód by stracił swą wartość) dodajemy miód i mieszamy
GOTOWE
Smacznego!!
A tu na dowód pyszności przygotowanych na dobry start każdego dnia:
Takie śniadanie to niezły energergetyczny kopniaczek na start.
Z pomocą kalkulatora kalorii wyliczyłam, że porcja widoczna na zdjęciu dostarczy ok. 500 kcal.
A swoją drogą u nas owsianka gości dość często- dzieci ją bardzo lubią!
Wzbogacam ją zazwyczaj rodzynkami, kandyzowaną papają lub suszoną żurawinką.
Ostatnio zakupiłam ciekawą mieszankę musli z 5 zbóż z płatkami gryczanymi- ma bardzo ciekawy smak...Można ją spożywać na ciepło lub zimno.
Kolejne (mam nadzieję) przepisy Jożina w przygotowaniu...
A teraz uciekam by pomyśleć co pysznego przygotować ze świeżych owoców papai i kaki :-)
Pozdrawiam ciepło!!
Sabik
31 października 2011
Pierwsza czapa w moim wyzwaniu...
Moje dwie czapki rozpoczynają galerię w akcji pokazywania nakryć jesiennych głów :-)
Jako pierwsza do akcji dołączyła Agnes z bloga Tin-Tin
Śliczna czapeczka Agnes- te pomponiki są kobiece...
Namawiam Was do zabawy bo bardzo ciekawie jest poznać te elementy Waszej garderoby- tym bardziej, że za oknem coraz chłodniej...
Kiedyś czapek nie lubiłam...nikt nie lubił (może się mylę...)
Wiem, że niektóre z Was też nie przepadają za nimi i wolą rozwiany włos lub schować się w dużym kołnierzu, kominie czy chuście :-)
Pochwalcie się także swoimi nietypowymi okryciami głów :-)
A zobaczcie jakie torebki mamy w swoich szafach...wyniki akcji u Dagi, w której też brałam udział :-)
Pozdrawiam ciepło!!
Sabik
Jako pierwsza do akcji dołączyła Agnes z bloga Tin-Tin
Śliczna czapeczka Agnes- te pomponiki są kobiece...
Namawiam Was do zabawy bo bardzo ciekawie jest poznać te elementy Waszej garderoby- tym bardziej, że za oknem coraz chłodniej...
Kiedyś czapek nie lubiłam...nikt nie lubił (może się mylę...)
Wiem, że niektóre z Was też nie przepadają za nimi i wolą rozwiany włos lub schować się w dużym kołnierzu, kominie czy chuście :-)
Pochwalcie się także swoimi nietypowymi okryciami głów :-)
A zobaczcie jakie torebki mamy w swoich szafach...wyniki akcji u Dagi, w której też brałam udział :-)
Pozdrawiam ciepło!!
Sabik
30 października 2011
Kandyzowany imbir i syrop na rozgrzewkę
Malutkie stoisko z warzywkami...i piękne kłącze imbiru tuż przy wadze...no jak nie wziąć skoro jego rozłożone "ramionka" same się do mnie rwały :-))
Jesień, długie i chłodne wieczory... imbir- król przypraw na rozgrzewkę jedyny...
Postanowiłam spróbować go "oswoić". W wersji surowej dodawany do potraw nie podchodzi mi, ale może nie umiem go docenić...
Kiedyś w programie Nigelli Lawson podsłuchałam coś o kandyzowanym imbirze... ona się nim zachwycała... I miała rację!! Jest boski i chyba... "uzależniający".
Przepis Davida Lebowitza prowadzi do doskonałego (jak na moje kubki smakowe) efektu.
Poszłam tym tropem i powstał wspaniały imbirowy syrop do herbaty ale zapewne dodam go do niejednego deseru lub nawet lodów oraz kandyzowane plasterki imbiru np. do wypieków i do deserów oraz eksperymentów kulinarnych.
Imbir obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Zalać wodą i gotować kilkanaście minut, następnie odlać wodę i czynność powtórzyć. Ja odcedziłam imbir raz ale można powtarzać w zależności od tego jaką "ostrość"chcemy uzyskać...
Sporządzić syrop cukrowy w stosunku 1:1 (użyłam cukru Demerara). Wrzucić imbir i gotować kilkanaście minut. Plasterki imbiru stają się przeźroczyste. Zostawić na noc. Następnego dnia ponownie zagotować prze kilkanaście minut- syrop gęstnieje a plasterki stają się przeźroczyste i miękkie.
Odcedzić plasterki imbiru a syrop zlać do buteleczki i delektować sięjego smakiem dodają do wieczornej herbatki...
Ostudzone plasterki obtoczyć w cukrze (np trzcinowym) i suszyć w piekarniku przez godzinkęw 50 stopniach. Jest wyjątkowy w smaku...
Syrop przechowujemy w lodówce do kilku miesięcy a kandyzowane plasterki w temperaturze pokojowej do wyczerpania zapasu :-)
Zachęcam- wypróbujcie przepis- naprawdę warto! Od dawna nie zakochałam się tak w smaku...
Sabik
Jesień, długie i chłodne wieczory... imbir- król przypraw na rozgrzewkę jedyny...
Postanowiłam spróbować go "oswoić". W wersji surowej dodawany do potraw nie podchodzi mi, ale może nie umiem go docenić...
Kiedyś w programie Nigelli Lawson podsłuchałam coś o kandyzowanym imbirze... ona się nim zachwycała... I miała rację!! Jest boski i chyba... "uzależniający".
Przepis Davida Lebowitza prowadzi do doskonałego (jak na moje kubki smakowe) efektu.
Poszłam tym tropem i powstał wspaniały imbirowy syrop do herbaty ale zapewne dodam go do niejednego deseru lub nawet lodów oraz kandyzowane plasterki imbiru np. do wypieków i do deserów oraz eksperymentów kulinarnych.
Imbir obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Zalać wodą i gotować kilkanaście minut, następnie odlać wodę i czynność powtórzyć. Ja odcedziłam imbir raz ale można powtarzać w zależności od tego jaką "ostrość"chcemy uzyskać...
Sporządzić syrop cukrowy w stosunku 1:1 (użyłam cukru Demerara). Wrzucić imbir i gotować kilkanaście minut. Plasterki imbiru stają się przeźroczyste. Zostawić na noc. Następnego dnia ponownie zagotować prze kilkanaście minut- syrop gęstnieje a plasterki stają się przeźroczyste i miękkie.
Odcedzić plasterki imbiru a syrop zlać do buteleczki i delektować sięjego smakiem dodają do wieczornej herbatki...
Ostudzone plasterki obtoczyć w cukrze (np trzcinowym) i suszyć w piekarniku przez godzinkęw 50 stopniach. Jest wyjątkowy w smaku...
Syrop przechowujemy w lodówce do kilku miesięcy a kandyzowane plasterki w temperaturze pokojowej do wyczerpania zapasu :-)
Zachęcam- wypróbujcie przepis- naprawdę warto! Od dawna nie zakochałam się tak w smaku...
Sabik
Jaglane risotto z dynią
Danie powstało pod wpływem chwili i bardzo szybko...
Kasza jaglana i duuuża dynia zakupione na rynku w pięknym miasteczku Łańcucie... :-)
Generalnie na targowisku królowały chryzantemy ale na szczęście warzywa też się znalazły...
Jaglane risotto
Kasza ugotowana w proporcjach 1/2 szklanki kaszy na szklankę wody.
Boczek pokrojony w kosteczkę i podsmażony na chrupiąco.
Miąższ dyni pokrojony w grubą kostkę podsmażona na oliwie, posypana słodką papryką, cynamonem i imbirem, dosolona do smaku.
Wszystkie składniki połączyć na jednej patelni, wymieszać i serwować...
Pyyyszne!!
Risotto startuje w Festiwalu Dyni 2011 organizowanym przez Bea:
Duża dynia posłużyła mnie i moim dzieciakom do wykonania Halloweenowego lampionu...
Nie przepadam za amerykańskim sposobem świętowania ale wycinanie dyni jest świetnym sposobem wspólnego zajęcia i spędzenia czasu z dziećmi.
Dyńka nie mogła być straszna... moja kotomaniaczka zażyczyła sobie koto-dyni halloweenowej :-))
Wydrążyłam miąższ (powstał dżemik) i wycięłam (z pomocą dzieciaków) buźkę kocią...
Jak Wam się podoba?
A o zmroku zapalamy teelighta:
Pozdrawiam Was ciepło, choć zapewne przed kompami nie siedzicie tylko ruszyliście w odwiedziny do bliskich...
Sabik
Kasza jaglana i duuuża dynia zakupione na rynku w pięknym miasteczku Łańcucie... :-)
Generalnie na targowisku królowały chryzantemy ale na szczęście warzywa też się znalazły...
Jaglane risotto
Kasza ugotowana w proporcjach 1/2 szklanki kaszy na szklankę wody.
Boczek pokrojony w kosteczkę i podsmażony na chrupiąco.
Miąższ dyni pokrojony w grubą kostkę podsmażona na oliwie, posypana słodką papryką, cynamonem i imbirem, dosolona do smaku.
Wszystkie składniki połączyć na jednej patelni, wymieszać i serwować...
Pyyyszne!!
Risotto startuje w Festiwalu Dyni 2011 organizowanym przez Bea:
Duża dynia posłużyła mnie i moim dzieciakom do wykonania Halloweenowego lampionu...
Nie przepadam za amerykańskim sposobem świętowania ale wycinanie dyni jest świetnym sposobem wspólnego zajęcia i spędzenia czasu z dziećmi.
Dyńka nie mogła być straszna... moja kotomaniaczka zażyczyła sobie koto-dyni halloweenowej :-))
Wydrążyłam miąższ (powstał dżemik) i wycięłam (z pomocą dzieciaków) buźkę kocią...
Jak Wam się podoba?
A o zmroku zapalamy teelighta:
Pozdrawiam Was ciepło, choć zapewne przed kompami nie siedzicie tylko ruszyliście w odwiedziny do bliskich...
Sabik
28 października 2011
Jaglane burgery mięsno-warzywne
Powitanko!
Ja oczywiście kuchennie dziś bo szyciowo i robótkowo to nie ma szans... ano pochłania mnie czarna dziura czasu..tzn raczej jego braku...
A kulinarnie kształcić się trzeba by podniebienia zaspokajać... ponoć człowiek uczy się całe swoje życie a i tak umiera głupi... nie bierzcie do siebie ;-)
Żywieniowo kształcona jestem a zapomniałam o dobrodziejstwach pewnej kaszy... Zwykłe niezwykłe proso a z niego jagły i kasza jaglana... Dobroczynna i prozdrowotna- odśluzowuje organizm... doskonała na jesienne przeziębienia, katary i "zawalone" zatoki. Przypomniał mi o niej Jożin z Krakowa :-)
Proponuję ją w formie burgerów czy po polsku kotlecików z mięsem mielonym i warzywami:-)
Podałam je z sosem z cukini.
BURGERY JAGLANE mięsno-warzywne
1/2 szkl. kaszy jaglanej
1 cebula, pokrojona i zeszklona na oliwie
2 ząbki czosnku wyciśnięte przez praskę
300 g mięsa mielonego
1 duża marchew starta na drobnych oczkach
1 jajko
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, sproszkowany imbir, sproszkowana papryka czerwona
garść świeżego koperku
Kaszę ugotować w szklance wody z solą.
Ostudzoną kaszę wymieszać z pozostałymi składnikami, wyrobić na jednolitą masę.
Formować niewielkie kotleciki i obtaczać w bułce tartej.
Smażyć na oliwie lub piec w piekarniku.
SOS Z CUKINII
Jedną cukinię, pokroić w cząstki, posolić, opruszyć mąką. Na patelni zeszklić cebulę, dorzucić cukinię, chwilę smażyć, następnie podlać wodą i dusić do miękkości.
Doprawić ulubionymi ziołami- u mnie bazylia.
Zmiksować i polać burgery.
Polecam- pożywne, smaczne i zdrowe!
Sabik
Ja oczywiście kuchennie dziś bo szyciowo i robótkowo to nie ma szans... ano pochłania mnie czarna dziura czasu..tzn raczej jego braku...
A kulinarnie kształcić się trzeba by podniebienia zaspokajać... ponoć człowiek uczy się całe swoje życie a i tak umiera głupi... nie bierzcie do siebie ;-)
Żywieniowo kształcona jestem a zapomniałam o dobrodziejstwach pewnej kaszy... Zwykłe niezwykłe proso a z niego jagły i kasza jaglana... Dobroczynna i prozdrowotna- odśluzowuje organizm... doskonała na jesienne przeziębienia, katary i "zawalone" zatoki. Przypomniał mi o niej Jożin z Krakowa :-)
Proponuję ją w formie burgerów czy po polsku kotlecików z mięsem mielonym i warzywami:-)
Podałam je z sosem z cukini.
BURGERY JAGLANE mięsno-warzywne
1/2 szkl. kaszy jaglanej
1 cebula, pokrojona i zeszklona na oliwie
2 ząbki czosnku wyciśnięte przez praskę
300 g mięsa mielonego
1 duża marchew starta na drobnych oczkach
1 jajko
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, sproszkowany imbir, sproszkowana papryka czerwona
garść świeżego koperku
Kaszę ugotować w szklance wody z solą.
Ostudzoną kaszę wymieszać z pozostałymi składnikami, wyrobić na jednolitą masę.
Formować niewielkie kotleciki i obtaczać w bułce tartej.
Smażyć na oliwie lub piec w piekarniku.
SOS Z CUKINII
Jedną cukinię, pokroić w cząstki, posolić, opruszyć mąką. Na patelni zeszklić cebulę, dorzucić cukinię, chwilę smażyć, następnie podlać wodą i dusić do miękkości.
Doprawić ulubionymi ziołami- u mnie bazylia.
Zmiksować i polać burgery.
Polecam- pożywne, smaczne i zdrowe!
Sabik
26 października 2011
Wspaniałe Candy u Eli
Zajrzyjcie do Eli z Moje czary mary...
Przygotowała takie cudowności na swoją rocznicę blogową, że aż oczy się błyszczą na ich widok...!
Ja już grzecznie stoję w kolejeczce...może akurat... czego i Wam życzę :-)))
P.S. pokazujcie swoje czapy w moim wyzwaniu... bo jak na razie widzę, że chyba akcja POKAŻ SWOJE NAKRYCIE GŁOWY NA JESIEŃ SIĘ NIE POWIEDZIE... buu :-(
Sabik
Przygotowała takie cudowności na swoją rocznicę blogową, że aż oczy się błyszczą na ich widok...!
Ja już grzecznie stoję w kolejeczce...może akurat... czego i Wam życzę :-)))
P.S. pokazujcie swoje czapy w moim wyzwaniu... bo jak na razie widzę, że chyba akcja POKAŻ SWOJE NAKRYCIE GŁOWY NA JESIEŃ SIĘ NIE POWIEDZIE... buu :-(
Sabik
24 października 2011
Pokaż torebkę... i pokaż swoją czapkę na jesień!
A szybciutko dołączam do akcji Dagi
Oto moja secondhandowa zdobycz sprzed 2 lat... Bardzzo ją lubię za kolor i fason...- typowo jesienny jamnik:-)
mięciutka skórka...
miła w noszeniu...
lubię ją...
A Was namawiam jednak do noszenia czap tej jesieni i zimy...
i PRZYŁĄCZAJCIE SIĘ DO AKCJI POKAŻ CZAPĘ KLIK
Sabik
Oto moja secondhandowa zdobycz sprzed 2 lat... Bardzzo ją lubię za kolor i fason...- typowo jesienny jamnik:-)
mięciutka skórka...
miła w noszeniu...
lubię ją...
A Was namawiam jednak do noszenia czap tej jesieni i zimy...
i PRZYŁĄCZAJCIE SIĘ DO AKCJI POKAŻ CZAPĘ KLIK
Sabik
23 października 2011
Różowo mi na jesień i WYZWANIE: POKAŻ co MASZ na GŁOWIE ?
Witajcie dziś po raz drugi... :-)
Kilka dni temu udało mi się odwiedzić po dłuższej nieobecności mój ulubiony lumpeksik:-)
Wróciłam z takimi "łupami":
Zapewne przecieracie oczy :-)) Jesień na różowo?? A kto powiedział, że ma być tylko w kolorach kasztanów, żółędzi, kory drzew itp ;-)
Nie jestem typem blondynki-landrynki, a jednak te róże same pchały mi się w ręce i bardzo mnie uwiodły:-)
Generalnie moje barwy to raczej tzw. barwy ochronne, kolory ziemi ... choć lubię także zdecydowane kolory:-)
W moim seconhandowym zestawie znalazły się:
ażurowa wełniano-moherowa chusta w kolorze cukierkowego różu:
spódnisia wełniana dla mojej córeńki
prześliczny La Senza w kolorach róż-czerwień (nie pytajcie o rozmiar;-)
pulowerek dla córci w kolorze bladego różu z koronkową aplikacją serducha
no i...
wełniano-akrylowa czapeczka z jesiennymi aplikacjami
I wiecie co w związku z moimi jesiennymi zakupami w kolorach zdecydowanie nie jesiennych...?
Ogłaszam WYZWANIE!
Co nosicie NA JESIEŃ na GŁOWACH?
Moim obecnym namberłan jest moja "nowa" secondhandowa czapa z jesiennymi aplikacjami...
Świetnie pasuje do popieli, rudości i pozostałych barw jesieni w mojej szafie na chłodną już porę roku :-)
Czekam na Wasze nakrycia głów!!!
Do końca listopada czekam na Wasze komentarze pod tym postem, fotki i linki do postów z Waszymi ulubionymi czapami, czapkami, kominami, chustami na głowę, kapelusikami, papachami itp...
Poproszę także o umieszczenie banerka z wyzwaniem na bocznym pasku Waszych blogów...
Chciałabym by WYZWANIE zakończyło się głosowaniem na najlepsze większością głosów JESIENNE NAKRYCIE GŁOWY
Właścicielka wytypowanego nakrycia głowy będzie obdarowana NIESPODZIANKĄ, którą dla Niej przygotuję... :-)
Chwalcie się!!!
CZEKAM!!!
P.S. przyłączam się do akcji organizowanej przez Dagi i niebawem pokażę swoją ulubioną torebkę :-)
Pozdrawiam
Sabik
Pieczone pierożki gryczano-dyniowe
Bea ogłosiła Festiwal Dyni!
Pierwsze dyniowe dokonania mam już za sobą...klik
Dynia to fenomenalne warzywo- o jego bogactwie odżywczym można wiele czytać...
Przepiękne, dekoracyjne i jakże odżywcze!!
Ma swoich zwolenników w kuchni- a ja do nich dołączam!
Spójrzcie jakie odmiany ma w swoich zapasach Bea- warto poczytać i docenić mnogość odmian gatunku Cucurbita maxima...
Z dyni można wyczarować baardzo wiele, to tylko i aż nasza nieograniczona inwencja kulinarna:-)
U mnie dziś pieczone pierożki z nadzieniem z kaszy gryczanej i dyni
CIASTO takie jak na galette np z przepisu u Liski
1 1/4 szklanki mąki, schłodzonej w lodówce przez 30 minut
1/4 łyżeczki soli
8 łyżek (ok. 120 g) zimnego masła, pokrojonego w kostkę i schłodzonego
1/4 szklanki kwaśnej śmietany
2 łyżeczki soku z cytryny
1/4 szkl. lodowatej wody
Ciasto: W dużej misce połączyć mąkę z solą. Dodać kawałeczki masła i blenderem (lub ręcznie) zagnieść do czasu, aż utworzą się grudki. W małej miseczce ubić śmietanę, sok i wodę i dodać do miski z grudkami masła i mąki.
Palcami lub drewnianą łyżką wmieszać mokre składniki i zagnieść ciasto - nie należy go zagniatać zbyt długo. Przykryć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 1 h.
FARSZ:
szklanka ugotowanej kaszy gryczanej
szklanka starej surowej dyni
1 cebula
1 jajko
przyprawy- papryka, oregano, tymianek, pieprz, imbir, gałka muszkatołowa, cynamon - tak jak lubicie
Kaszę ugotować w wodzie z solą i łyżką oliwy, dynię zetrzeć na grubych oczkach, cebulę pokroić. Cebulkę zeszklić na oliwie lub maśle, dorzucić dyniowe wiórki i podlać łyżką wody- dusić do miękkości. Kaszę gryczaną lekko zmiksować na gładszą masę (można tego nie robić). Masę gryczaną połączyć z duszoną dynią, jajkiem i przyprawami.
Ciasto rozwałkować, wycinać kwadraty, nakładać łyżeczką farsz, lepić i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pierożki posmarować rozbełtanym żółtkiem i posypać sproszkowaną papryką.
Piec w 180 st. do zrumienienia. Podawać z kwaśną śmietaną...
Polecam bo pyszne...
Sabik
Pierwsze dyniowe dokonania mam już za sobą...klik
Dynia to fenomenalne warzywo- o jego bogactwie odżywczym można wiele czytać...
Przepiękne, dekoracyjne i jakże odżywcze!!
Ma swoich zwolenników w kuchni- a ja do nich dołączam!
Spójrzcie jakie odmiany ma w swoich zapasach Bea- warto poczytać i docenić mnogość odmian gatunku Cucurbita maxima...
Z dyni można wyczarować baardzo wiele, to tylko i aż nasza nieograniczona inwencja kulinarna:-)
U mnie dziś pieczone pierożki z nadzieniem z kaszy gryczanej i dyni
CIASTO takie jak na galette np z przepisu u Liski
1 1/4 szklanki mąki, schłodzonej w lodówce przez 30 minut
1/4 łyżeczki soli
8 łyżek (ok. 120 g) zimnego masła, pokrojonego w kostkę i schłodzonego
1/4 szklanki kwaśnej śmietany
2 łyżeczki soku z cytryny
1/4 szkl. lodowatej wody
Ciasto: W dużej misce połączyć mąkę z solą. Dodać kawałeczki masła i blenderem (lub ręcznie) zagnieść do czasu, aż utworzą się grudki. W małej miseczce ubić śmietanę, sok i wodę i dodać do miski z grudkami masła i mąki.
Palcami lub drewnianą łyżką wmieszać mokre składniki i zagnieść ciasto - nie należy go zagniatać zbyt długo. Przykryć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 1 h.
FARSZ:
szklanka ugotowanej kaszy gryczanej
szklanka starej surowej dyni
1 cebula
1 jajko
przyprawy- papryka, oregano, tymianek, pieprz, imbir, gałka muszkatołowa, cynamon - tak jak lubicie
Kaszę ugotować w wodzie z solą i łyżką oliwy, dynię zetrzeć na grubych oczkach, cebulę pokroić. Cebulkę zeszklić na oliwie lub maśle, dorzucić dyniowe wiórki i podlać łyżką wody- dusić do miękkości. Kaszę gryczaną lekko zmiksować na gładszą masę (można tego nie robić). Masę gryczaną połączyć z duszoną dynią, jajkiem i przyprawami.
Ciasto rozwałkować, wycinać kwadraty, nakładać łyżeczką farsz, lepić i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pierożki posmarować rozbełtanym żółtkiem i posypać sproszkowaną papryką.
Piec w 180 st. do zrumienienia. Podawać z kwaśną śmietaną...
Polecam bo pyszne...
Sabik
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Witajcie! Wyskrapowałam notesik ...a właściwie ZAPIŚNIK:-) Papierki całkiem świeżutkie , a notesik w efekcie zamierzonym jest PODNISZC...
-
Tak bym chciała mieć więcej czasu na blogowanie... Tymczasem mam do Was Dziewczyny prośbę! Ogromną zresztą :-) Otóż moja pociecha wysłał...



























