Projekt "rybki" na gorąco...
świeżutkie dwie pluszowe rybki..powstały na zamówienie moich pociech...
Jeszcze wczoraj zabawa w ocean...znalezioną w pudle atłasową niebieską powłoczką na kołdrę...
fale, rafy koralowe...ale rybek brak...mają być pluszakowe!- rzekły chórem...
Mama na to- OK- wyzwanie podjęte...
gdzieś między snem Zeba a kolacją powstała rybka MINI dla córci...
Na rekinka trzeba było poczekać, bo mama ma tylko dwie ręce ;-)
Resztki polarków minkey dobrane kolorystycznie wedle upodobań moich pociech.
Rybki udały się milusińsko przytulne...
Jeśli potraficie...;-) to wyobraźcie sobie ocean, rafę koralową i dwie wesoło pluskające milutkie rybki... oto one:
Projektowanie rekinka i rybki w dużym bloku, troszkę poprawek, płetwa grzbietowa dopracowana...:-)
A za rafę koralową posłużył wałek panterka, którego zapomniałąm do tej pory pokazać...
Dzieciaki mają fantazję i to mnie cieszy:-)
Zamęczyłam Was zdjęciami, ale myślę sobie czy mogłabym zgłosić rybkę MINI do maskotkowego konkursu, o którym wspomniała Ela...
Szczegóły TUTAJ
Wałek panterkowy zgłaszam na wyzwanie Gościnnej Projektantki Szuflady - tytuł "Panterka".
Tyle z moich poczynań rękodzielniczych...dzieci zamówiły dziś pająki, więć zmykam poprojektować krzyżaki:-))
Jeszcze na zamówienie Kasi nasz mały Zeb...
szufladowiec:
i chodzący tykwowiec :-)
Zebciu się wreszcie odważył i drepta kilka kroczków...dzielny boy!!
Pozdrówka ciepłe i nie dajcie się wirusom!
Sabik
26 września 2012
19 września 2012
Craftujemy dla Hospicjum Cordis- podusie dla maluchów i wyzwanie Art Piaskownicy
Już dawno nie miałam okazji, weny i mobilizacji do uszycia podusi...
Aż nagle natknęłam się na akcję Makoliny z bloga Uszyty Swiat- Craftujemy dla Hospicjum Cordis.
Wena nagła i niespodziewana, projekt szybki, wykonanie expresowe...
Mam nadzieję, podusie-przytulasie dadzą podopiecznym Hospicjum troszkę radości i uśmiechu:-)
Powstały dwie podusie- wersja dla dziewczynki i dla chłopca
.
Podusia autko z jednej strony ma milutki polarek minky.
Dziewczęcej naszyłam polarowe serduszka na motylkową bawełnę i dodałam polarkową falbaneczkę.
Zapakowana paczuszka już poleciała do maluchów...
Zachęcam Was także do wzięcia udziału w akcji!
Wiele z Was szyje cudne, kolorowe rzeczy- podarujmy maluszkom takie małe promyczki radości:-)
Szczegóły u Makoliny TUTAJ
A przy okazji zgłaszam podusie na wyzwanie Art Piaskownicy Rękoczyny - PODUSZKI - edycja Humy
.
Pozdrawiam ciepło!!!
Sabik
p.s.
witam nowe Obserwatorki:-) Dziękuję też za komenciki i miłe słowa!
Aż nagle natknęłam się na akcję Makoliny z bloga Uszyty Swiat- Craftujemy dla Hospicjum Cordis.
Wena nagła i niespodziewana, projekt szybki, wykonanie expresowe...
Mam nadzieję, podusie-przytulasie dadzą podopiecznym Hospicjum troszkę radości i uśmiechu:-)
Powstały dwie podusie- wersja dla dziewczynki i dla chłopca
.
Podusia autko z jednej strony ma milutki polarek minky.
Dziewczęcej naszyłam polarowe serduszka na motylkową bawełnę i dodałam polarkową falbaneczkę.
Zapakowana paczuszka już poleciała do maluchów...
Zachęcam Was także do wzięcia udziału w akcji!
Wiele z Was szyje cudne, kolorowe rzeczy- podarujmy maluszkom takie małe promyczki radości:-)
Szczegóły u Makoliny TUTAJ
A przy okazji zgłaszam podusie na wyzwanie Art Piaskownicy Rękoczyny - PODUSZKI - edycja Humy
.
Pozdrawiam ciepło!!!
Sabik
p.s.
witam nowe Obserwatorki:-) Dziękuję też za komenciki i miłe słowa!
18 września 2012
Jesienna broszka, bursztynowe klimaty i czekoladowy przysmak
Jesień już pachnie... uwielbiam tę porę roku, pod warunkiem, że rozpieszcza promieniami słońca i ciepełkiem...jak na razie pogoda dopisuje...
przeziębione dzieciaki powoli dochodzą do siebie, kaszel i katar- takie jesienne symptomy...cóż, tego nie lubię w jesieni...
Za to jesienne barwy szczególnie darzę sympatią... uwielbiam brązy, bursztynowe rudości, pomarańczowe wspomnienie lata i zapowiedź krótkich dni, grzania się pod kocykiem i popijania herbatki wzmacnianej syropem imbirowym...
Na powitanie jesiennych dni powstała niegdyś pewna broszka...
resztki futerka w jesiennych barwach... mięciutkie skórki ułożyłam w kwiat- może to storczyk...
Za sprawą wyzwania jesiennego u Pink Bubbles broszka ma towarzystwo długiego sznura pięknych nieszlifowanych bursztynów- moje barwy na jesień...
samotnie-bez bursztynów
A tu w towarzystwie moich kilku bursztynowych skarbów
Lubię te klimaty...
A Wy lubicie jesień?
Coś na osłodę jeszcze bedzie...
Przysmak czekoladowy z ryżem dmuchanym i rodzynkami...mniammm...
Częstujcie się, jak Wam posmakuje to zróbcie sobie taki:-)
Dwie czekolady rozpuszczamy w kąieli wodnej, dosypujemy garść rodzynek lub innych bakalii i szklankę ryżu dmuchanego (albo mniej więcej ;-)
Mieszamy i rozsmarowujemy na papierze do pieczenia. Wstawiamy do lodówki, po schłodzeniu kroimy i gotowe!
CZĘSTUJEMY- lubią dzieci i dorośli:-)
Pozdrówka!!!
Sabik
przeziębione dzieciaki powoli dochodzą do siebie, kaszel i katar- takie jesienne symptomy...cóż, tego nie lubię w jesieni...
Za to jesienne barwy szczególnie darzę sympatią... uwielbiam brązy, bursztynowe rudości, pomarańczowe wspomnienie lata i zapowiedź krótkich dni, grzania się pod kocykiem i popijania herbatki wzmacnianej syropem imbirowym...
Na powitanie jesiennych dni powstała niegdyś pewna broszka...
resztki futerka w jesiennych barwach... mięciutkie skórki ułożyłam w kwiat- może to storczyk...
Za sprawą wyzwania jesiennego u Pink Bubbles broszka ma towarzystwo długiego sznura pięknych nieszlifowanych bursztynów- moje barwy na jesień...
samotnie-bez bursztynów
A tu w towarzystwie moich kilku bursztynowych skarbów
Lubię te klimaty...
A Wy lubicie jesień?
Coś na osłodę jeszcze bedzie...
Przysmak czekoladowy z ryżem dmuchanym i rodzynkami...mniammm...
Częstujcie się, jak Wam posmakuje to zróbcie sobie taki:-)
Dwie czekolady rozpuszczamy w kąieli wodnej, dosypujemy garść rodzynek lub innych bakalii i szklankę ryżu dmuchanego (albo mniej więcej ;-)
Mieszamy i rozsmarowujemy na papierze do pieczenia. Wstawiamy do lodówki, po schłodzeniu kroimy i gotowe!
CZĘSTUJEMY- lubią dzieci i dorośli:-)
Pozdrówka!!!
Sabik
14 września 2012
Dżem z cukinii i pułapka na Drosophile
Mam dziś dla Was pajdkę z cukiniowym dżemikiem...
Muszę przyznać, że można się pomylić z czego ten dżemik powstał...
A to już ostatnie cukinie w tym sezonie ;-)
Żółte cukinie nadają się idealnie, równie dobre będą tez zielone...
Wystarczy je obrać, zetrzeć na tarce lub drobniutko pokroić, dosypać cukru wg uznania (mniej niż do owoców bo nie trzeba równoważyć kwaśności), prażymy aż do rozgotowania masy.
Dodajemy 3 łyżeczki kwasku cytrynowego (na ok 4 kg startej cukinii) i wsypujemy 2 galaretki owocowe, dobrze mieszamy. Rozkładamy do słoików.
Nie pasteryzowałam, myślę, że zjemy zanim się popsują:-)
Podzielę się też przepisem na pewną pułapkę...
Muszki owocówki są wszędobylskie i panoszą się bez opamiętania..podnoszę pokrywę chlebaka i wylatuje ich cała chmura !
I nie mówcie mi, że mam z nimi żyć w symbiozie...działają mi na nerwy...odkurzacz też jest dobrym rozwiązaniem, ale mam coś lepszego!!
Wystarczy przygotować im przyjemnie woniejącą przynętę...z dodatkiem płynu do mycia naczyń.
- słoik
- 1/3 wody
- 1/3 octu owocowego i troszkę soku owocowego
- 1/3 płynu do naczyń
ustawić w kuchniz dala od dzieci i uświadomić, że to nie SOK do picia!!
Sukces gwarantowany, całe chmary leża na dnie pułapki...
no cóż...ce la vie Drosophile...
Pozdrawiam ciepło, choćw domu choróbsko się toczy...
Sabik
Muszę przyznać, że można się pomylić z czego ten dżemik powstał...
A to już ostatnie cukinie w tym sezonie ;-)
Żółte cukinie nadają się idealnie, równie dobre będą tez zielone...
Wystarczy je obrać, zetrzeć na tarce lub drobniutko pokroić, dosypać cukru wg uznania (mniej niż do owoców bo nie trzeba równoważyć kwaśności), prażymy aż do rozgotowania masy.
Dodajemy 3 łyżeczki kwasku cytrynowego (na ok 4 kg startej cukinii) i wsypujemy 2 galaretki owocowe, dobrze mieszamy. Rozkładamy do słoików.
Nie pasteryzowałam, myślę, że zjemy zanim się popsują:-)
Podzielę się też przepisem na pewną pułapkę...
Muszki owocówki są wszędobylskie i panoszą się bez opamiętania..podnoszę pokrywę chlebaka i wylatuje ich cała chmura !
I nie mówcie mi, że mam z nimi żyć w symbiozie...działają mi na nerwy...odkurzacz też jest dobrym rozwiązaniem, ale mam coś lepszego!!
Wystarczy przygotować im przyjemnie woniejącą przynętę...z dodatkiem płynu do mycia naczyń.
- słoik
- 1/3 wody
- 1/3 octu owocowego i troszkę soku owocowego
- 1/3 płynu do naczyń
ustawić w kuchniz dala od dzieci i uświadomić, że to nie SOK do picia!!
Sukces gwarantowany, całe chmary leża na dnie pułapki...
no cóż...ce la vie Drosophile...
Pozdrawiam ciepło, choćw domu choróbsko się toczy...
Sabik
10 września 2012
Urodzinowo-biedronkowo ... biedronkowy tort
Kolejne dziecię uświadamia mi bieg czasu...
przed chwilą kruszynka, a już 5- latka...
moja Najukochańsza Córka!
minął kolejny miesiąc pieczenia ...i tak całe wakacje plus wrzesień piekę urodzinowe torty...
tym razem zamówienie padło na biedronkę!
Biedronkowy tort ustalił bieronkową linię urodzin... plakietki z imionami gości były biedronkowe, biedronkowa girlanda z nakrapianej bibuły, biedronkowe czułki zrobione dla mojej Jubilatki, zabawa w spadające kropki z czarnej bibuły, które dzieciaki przyklejały sobie na czerwone koszulki... BYŁO SUPER! Te urodzinki na długo zapadną w naszą pamięć:-) Dla takich chwil i przeżyć warto poświęcać siły ...
a propos tortu...
czekoladowy biszkopt i szybki krem (nie jestem dobra w masach tortowych).
Na wierzch:
czerwona galaretka,
ciasteczka Oreo,
MM'sy
czekoladowa posypka
prezentował się tak:
a dzieciaki bawiły się świetnie
kolejny maraton tortowy czeka mnie za rok...;-))
dobrze, że jeszcze zaglądacie, bo mnie mało ostatnio...
pozdrowionka!
przed chwilą kruszynka, a już 5- latka...
moja Najukochańsza Córka!
minął kolejny miesiąc pieczenia ...i tak całe wakacje plus wrzesień piekę urodzinowe torty...
tym razem zamówienie padło na biedronkę!
Biedronkowy tort ustalił bieronkową linię urodzin... plakietki z imionami gości były biedronkowe, biedronkowa girlanda z nakrapianej bibuły, biedronkowe czułki zrobione dla mojej Jubilatki, zabawa w spadające kropki z czarnej bibuły, które dzieciaki przyklejały sobie na czerwone koszulki... BYŁO SUPER! Te urodzinki na długo zapadną w naszą pamięć:-) Dla takich chwil i przeżyć warto poświęcać siły ...
a propos tortu...
czekoladowy biszkopt i szybki krem (nie jestem dobra w masach tortowych).
Na wierzch:
czerwona galaretka,
ciasteczka Oreo,
MM'sy
czekoladowa posypka
prezentował się tak:
a dzieciaki bawiły się świetnie
kolejny maraton tortowy czeka mnie za rok...;-))
dobrze, że jeszcze zaglądacie, bo mnie mało ostatnio...
pozdrowionka!
3 września 2012
Zerówkowe śniadaniówki owocowe
Ucz się dziecię ucz...
Moje dwa starszaki rozpoczęły szkolną przygodę... może jeszcze nieco przedszkolnie będą spędzać czas, ale jednak zerówka przy szkole- nie ma co... przeżycie to wielkie było dla mnie:-)
Z zerówkowej okazji przygotowałam śniadaniówki...
nie na słodycze, bo z motywem owocowym, co u mnie normalne:-))
Oczywiście motyw jabłuszka i gruszki...
Śniadaniówki podarowałam dwóm uroczym koleżankom moich dzieci...a dla moich się uszyją niebawem...
zapinane na rzepka...
Uszyłam jeszcze jedną, z jabłuszkiem w groszki i listkiem przestrzennym, ale podarowałam również i nie sfotografowałam:-)
A tu już moi zerówkowicze...przejęci i bardzo zadowoleni!
A na płocie dojrzewa sobie tykwa-wciąż rośnie...
A na koniec pytanko do mam?
Jak określić wciąż te same mamine obowiązki każdego dnia...??
- mamotonia!
:-))
Pozdrawiam Was szkolnie!!
Sabik
Moje dwa starszaki rozpoczęły szkolną przygodę... może jeszcze nieco przedszkolnie będą spędzać czas, ale jednak zerówka przy szkole- nie ma co... przeżycie to wielkie było dla mnie:-)
Z zerówkowej okazji przygotowałam śniadaniówki...
nie na słodycze, bo z motywem owocowym, co u mnie normalne:-))
Oczywiście motyw jabłuszka i gruszki...
Śniadaniówki podarowałam dwóm uroczym koleżankom moich dzieci...a dla moich się uszyją niebawem...
zapinane na rzepka...
Uszyłam jeszcze jedną, z jabłuszkiem w groszki i listkiem przestrzennym, ale podarowałam również i nie sfotografowałam:-)
A tu już moi zerówkowicze...przejęci i bardzo zadowoleni!
A na płocie dojrzewa sobie tykwa-wciąż rośnie...
A na koniec pytanko do mam?
Jak określić wciąż te same mamine obowiązki każdego dnia...??
- mamotonia!
:-))
Pozdrawiam Was szkolnie!!
Sabik
26 sierpnia 2012
Jarzębinowe serca...
Będzie serdecznie:-)
Dziękuję Wam za tyle miłych słów pod moim pierwszym albumikiem...
Kilka rzeczy mam Wam jeszcze do pokazania, ale dzisiaj krótko- serducha dla Was...
Wykorzystajcie jarzębinki... potrzeba troszkę kuleczek jarzębinowych i cienki, giętki drucik... świetna zabawa dla dzieci...
Pozdrawiam niedzielnie:-)
Dziękuję Wam za tyle miłych słów pod moim pierwszym albumikiem...
Kilka rzeczy mam Wam jeszcze do pokazania, ale dzisiaj krótko- serducha dla Was...
Wykorzystajcie jarzębinki... potrzeba troszkę kuleczek jarzębinowych i cienki, giętki drucik... świetna zabawa dla dzieci...
Pozdrawiam niedzielnie:-)
23 sierpnia 2012
Mój pierwszy scrap album- dla córci
Tak, już dawno się za niego zabierałam...
choć córcia ma prawie skończone 5 lat, to dopiero teraz postanowiłam sama zaprojekować i wykonać malutki albumik, będący pamiątką z pierwszych miesięcy RAZEM Z NIĄ:-)
To z resztąjest mój pierwszy albumik...ma sporo niedociągnięć i czeka jeszcze na wpisy i opisy...
Powstał z bazy albumowej i prześlicznych papierków EP kolekcji Springtime Floral Fun oraz Journaling Cards tej samej serii.
Okładeczka jeszcze czeka na druk i przycięcie odpowiedniego zdjęcia naszej Maleńkiej...
Krawędzie i boczki albumu pobieliłam korektorem w długopisie:-)
Powstał więc pamiątkowy albumik po latach...ale lepiej późno niż wcale... :-)
A teraz szykuję kolejny album...bazą jest książeczka dziecięca z twardymi okładkami...
Powstanie nasz wspólny album z wyjazdów wakacyjnych...
Mieliśmy do niedawna ukochaną przyczepę campingową...dzieci ją uwielbiały...
Album będzie jej dotyczył:-)
cdn...
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za życzenia dla Najmłodszego:-)
Pobiegnę do Was na chwilkę...
Sabik
choć córcia ma prawie skończone 5 lat, to dopiero teraz postanowiłam sama zaprojekować i wykonać malutki albumik, będący pamiątką z pierwszych miesięcy RAZEM Z NIĄ:-)
To z resztąjest mój pierwszy albumik...ma sporo niedociągnięć i czeka jeszcze na wpisy i opisy...
Powstał z bazy albumowej i prześlicznych papierków EP kolekcji Springtime Floral Fun oraz Journaling Cards tej samej serii.
Okładeczka jeszcze czeka na druk i przycięcie odpowiedniego zdjęcia naszej Maleńkiej...
Krawędzie i boczki albumu pobieliłam korektorem w długopisie:-)
Powstał więc pamiątkowy albumik po latach...ale lepiej późno niż wcale... :-)
A teraz szykuję kolejny album...bazą jest książeczka dziecięca z twardymi okładkami...
Powstanie nasz wspólny album z wyjazdów wakacyjnych...
Mieliśmy do niedawna ukochaną przyczepę campingową...dzieci ją uwielbiały...
Album będzie jej dotyczył:-)
cdn...
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za życzenia dla Najmłodszego:-)
Pobiegnę do Was na chwilkę...
Sabik
20 sierpnia 2012
Minął roczek jak jeden dzień...
szybko bardzo...
Rok temu o tej porze się pojawił i całkowicie odmienił naszą Rodzinę!
Jesteśmy bogatsi i szczęśliwi!
Był torcik z jedyną w błękicie i jabłuszko, w którym Zebciu własnymi ząbkami wypisał sobie jedyneczkę:-))
Umiejętności zaliczamy coraz więcej...
Jedzonko- wszystko co mama ma na talerzu, kaszkami gardzi, woli kiełbasę, pajdkę chleba...dorosłe jedzenie a nie jakieś dzidziusiowe papki...
Cycuś- nadal ulubiony :-)
Chodzenie- asekuracyjne przy meblach...
Raczkowanie- jak wyścigówa...
Mówienie- papuguje i powtarza wiele dźwięków, "mama" już było, teraz "brum-brum"
Pokazywanie- wskazuje wiele przedmiotów o jakich się mówi, miganie "pa-pa", kiwanie główką na "tak-tak"
Kąpiele- uwielbia wychlapywać wodę...
Spanie- dwie drzemki, nocne budzanki na "cyckolanki"
Zabawki- telefony, klocki, piloty, autka, garnki, kubki, miski, łyżki- to te ulubione...
Uzębienie- nadal 6 ząbków, powoli wychodzą dolne 2-ki
Nocnikowanie- chwilowo zawieszone
Pieluchowanie- ekologiczne wielorazowe na zmianę z papierowymi jednorazówkami (głównie na noc)
Potrzeby emocjonalne- tulenie, pieszczenie, przytulanie zapewnione:-)
W prezencie miękka książeczka z autkami i koszulka z naszytą jedynką:-)
Pozdrawiam Was i miło mi, że zaglądacie!!
Sabik
Rok temu o tej porze się pojawił i całkowicie odmienił naszą Rodzinę!
Jesteśmy bogatsi i szczęśliwi!
Był torcik z jedyną w błękicie i jabłuszko, w którym Zebciu własnymi ząbkami wypisał sobie jedyneczkę:-))
Umiejętności zaliczamy coraz więcej...
Jedzonko- wszystko co mama ma na talerzu, kaszkami gardzi, woli kiełbasę, pajdkę chleba...dorosłe jedzenie a nie jakieś dzidziusiowe papki...
Cycuś- nadal ulubiony :-)
Chodzenie- asekuracyjne przy meblach...
Raczkowanie- jak wyścigówa...
Mówienie- papuguje i powtarza wiele dźwięków, "mama" już było, teraz "brum-brum"
Pokazywanie- wskazuje wiele przedmiotów o jakich się mówi, miganie "pa-pa", kiwanie główką na "tak-tak"
Kąpiele- uwielbia wychlapywać wodę...
Spanie- dwie drzemki, nocne budzanki na "cyckolanki"
Zabawki- telefony, klocki, piloty, autka, garnki, kubki, miski, łyżki- to te ulubione...
Uzębienie- nadal 6 ząbków, powoli wychodzą dolne 2-ki
Nocnikowanie- chwilowo zawieszone
Pieluchowanie- ekologiczne wielorazowe na zmianę z papierowymi jednorazówkami (głównie na noc)
Potrzeby emocjonalne- tulenie, pieszczenie, przytulanie zapewnione:-)
W prezencie miękka książeczka z autkami i koszulka z naszytą jedynką:-)
Pozdrawiam Was i miło mi, że zaglądacie!!
Sabik
17 sierpnia 2012
Domowe masło orzechowe i odliczanie czyli coś dla malucha...
Witajcie Dziewczyny!
Doby mi ostatnio brakuje na to by coś skrobnąć i dać znak życia...:-)
Nawet wygrane cukierki w Filcakach u Kasi przegapiłam...obym tylko 1 urodzin mojego najmłodszego Dziecia nie przagapiła:-)))
To się jednak nie stanie bo już odliczam dni...
1...2...3... i w poniedziałek pierwsza świeczka na mały torcik...
prezenciki już powstają- coś dla maluszka czyli pokrowczyk na poprzeczkę w wózku spacerówce już jest:-) Będzie jeszcze do kompletu pierwsza mięciutka książeczka tzw soft quiet book- oczywiście z jedynką:-)
Jest milutki, ma cyferki i paseczki z rzepami na podpięcie zabawek...
Zebciu lubi nóżki zawijać na poprzeczkę- będzie miał milutko w stópki:-)
Minky źle mi się szyje i bardzo pyli, maszyna po takiej robocie jest do odkurzania...
Polecam Wam coś co tygryski lubią najbardziej...:-)
Masło orzechowe barrrrdzo lubię, szczególnie z dżemem porzeczkowym...poważnie:-) wolę to niż wszystkie kremy czekoladowe razem wzięte! Postanowiłam zrobić własne, domowe masło z orzeszków ziemnych solonych.
Podprażyłam fistaszki na patelni i zmiksowałam w malakserze... Dla uzyskania własnego smaku należy eksperymentować z dodatkami... ja dodałam łyżkę miodu i troszkę oliwy dla uzyskania lepszej konsystencji... i na chlebek domowej produkcji ciach!
Dla mnie bomba...a orzechy są zdrowe zaznaczam...
Najmłodszemu nie daję spróbować bo za mały jest...:-)
Pozdrawiam Was ciepło!!!
Sabik
Doby mi ostatnio brakuje na to by coś skrobnąć i dać znak życia...:-)
Nawet wygrane cukierki w Filcakach u Kasi przegapiłam...obym tylko 1 urodzin mojego najmłodszego Dziecia nie przagapiła:-)))
To się jednak nie stanie bo już odliczam dni...
1...2...3... i w poniedziałek pierwsza świeczka na mały torcik...
prezenciki już powstają- coś dla maluszka czyli pokrowczyk na poprzeczkę w wózku spacerówce już jest:-) Będzie jeszcze do kompletu pierwsza mięciutka książeczka tzw soft quiet book- oczywiście z jedynką:-)
Jest milutki, ma cyferki i paseczki z rzepami na podpięcie zabawek...
Zebciu lubi nóżki zawijać na poprzeczkę- będzie miał milutko w stópki:-)
Minky źle mi się szyje i bardzo pyli, maszyna po takiej robocie jest do odkurzania...
Polecam Wam coś co tygryski lubią najbardziej...:-)
Masło orzechowe barrrrdzo lubię, szczególnie z dżemem porzeczkowym...poważnie:-) wolę to niż wszystkie kremy czekoladowe razem wzięte! Postanowiłam zrobić własne, domowe masło z orzeszków ziemnych solonych.
Podprażyłam fistaszki na patelni i zmiksowałam w malakserze... Dla uzyskania własnego smaku należy eksperymentować z dodatkami... ja dodałam łyżkę miodu i troszkę oliwy dla uzyskania lepszej konsystencji... i na chlebek domowej produkcji ciach!
Dla mnie bomba...a orzechy są zdrowe zaznaczam...
Najmłodszemu nie daję spróbować bo za mały jest...:-)
Pozdrawiam Was ciepło!!!
Sabik
7 sierpnia 2012
Pióropusze indiańskie, tykwy afrykańskie i ciasto Isaura...
Tytuł wielokulturowy, nie ma co :-)
Pomysł na pióropusze zrodził się w momencie, gdy na naszą działkę zlatywały się okoliczne ptaki by pić wodę ze zborników na deszczówkę...zostawiały mnóstwo piór...
Wymyśliłam więc dzieciom pióropusze do indiańskich zabaw :-)
Do samodzielnego stworzenia pióropuszy potrzebujemy szeroką gumę (np ze starych niepotrzebnych szelek), ozdobne tasiemki, no i pióra.
Gumę odmierzamy na obwód głowy dziecka i przymocowujemy piórka klejem polimerowym. Ja dołożyłam jeszcze drobne piórka (pozostałości z Wilekanocy), które pomalowałam farbkami tkaninowymi. Przyklejone piórka maskujemy ładną ozdobną taśmą (mnie idealnie przypasowały grube, gobelinowe kolorowe taśmy- ok. 40 letnie).
Dzieciaki były zachwycone... ale do indiańskich zabaw jeszcze chyba nie dorosły...
Pióropusze poczekają, może przydadzą się na karnawał:-)
MOje tykwy afrykańskie, których nasionka dostałam od Evulsianki pną się wysoko... jestem nimi zachwycona i codziennie ich doglądam...liczę im zawiązki owoców...sprawdzam sprężynki, którymi chwytają się wszystkiego co po drodze... wspinają się na drzewo, oplatają przęsła płotu...liście mają duże i bardzo miękkie..kwiaty białe, zasychające po jednym dniu...
Z niecierpliwością czekam na duże butelkowate owoce... jak na razie ich wzrost trwa i naliczyłam kilkanaście zawiązków...
Mam nadzieję, że uda mi się dojrzałe owoce zebrać, wysuszyć i zrobić z nich pożytek- lampę, karmnik dla ptaków czy inne cudo :-)
A na słodko upiekłam ciasto, które zapewne znacie i lubicie.
Isaura czyli kakaowo-serowiec.
Pozdrawiam Was ciepło!!
Pomysł na pióropusze zrodził się w momencie, gdy na naszą działkę zlatywały się okoliczne ptaki by pić wodę ze zborników na deszczówkę...zostawiały mnóstwo piór...
Wymyśliłam więc dzieciom pióropusze do indiańskich zabaw :-)
Do samodzielnego stworzenia pióropuszy potrzebujemy szeroką gumę (np ze starych niepotrzebnych szelek), ozdobne tasiemki, no i pióra.
Gumę odmierzamy na obwód głowy dziecka i przymocowujemy piórka klejem polimerowym. Ja dołożyłam jeszcze drobne piórka (pozostałości z Wilekanocy), które pomalowałam farbkami tkaninowymi. Przyklejone piórka maskujemy ładną ozdobną taśmą (mnie idealnie przypasowały grube, gobelinowe kolorowe taśmy- ok. 40 letnie).
Dzieciaki były zachwycone... ale do indiańskich zabaw jeszcze chyba nie dorosły...
Pióropusze poczekają, może przydadzą się na karnawał:-)
MOje tykwy afrykańskie, których nasionka dostałam od Evulsianki pną się wysoko... jestem nimi zachwycona i codziennie ich doglądam...liczę im zawiązki owoców...sprawdzam sprężynki, którymi chwytają się wszystkiego co po drodze... wspinają się na drzewo, oplatają przęsła płotu...liście mają duże i bardzo miękkie..kwiaty białe, zasychające po jednym dniu...
Z niecierpliwością czekam na duże butelkowate owoce... jak na razie ich wzrost trwa i naliczyłam kilkanaście zawiązków...
Mam nadzieję, że uda mi się dojrzałe owoce zebrać, wysuszyć i zrobić z nich pożytek- lampę, karmnik dla ptaków czy inne cudo :-)
A na słodko upiekłam ciasto, które zapewne znacie i lubicie.
Isaura czyli kakaowo-serowiec.
Pozdrawiam Was ciepło!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Witajcie! Wyskrapowałam notesik ...a właściwie ZAPIŚNIK:-) Papierki całkiem świeżutkie , a notesik w efekcie zamierzonym jest PODNISZC...
-
Tak bym chciała mieć więcej czasu na blogowanie... Tymczasem mam do Was Dziewczyny prośbę! Ogromną zresztą :-) Otóż moja pociecha wysłał...

















































