24 marca 2011

Racuszki z jabłkami

Wraz z ptactwem dotarły także eko-jaja. Postanowiłam dzieciakom sprawić racuszki drożdżowe.
Nie spodziewałam się takiego apetytu- racuchy znikły w ekspresowym tempie.
Przepis na racuchy zawsze odgrzebuję w głowie i ZAWSZE robię je na "oko" oraz czynię modyfikacje :-)

Tym razem udały się pyyysznie!

Składniki na szybkie racuchy:

2 wiejskie jaja
3 łyżki cukru
3/4 szkl. mąki
ok.1/2 szkl.mleka
ok.1/2 szkl. śmietany 18%
1 łyżeczka drożdży instant

Ubijam żółtka z cukrem na kogel-mogel (taki z wiejskich jaj jest obłędny), dodaję mleko i śmietanę, miksuję, dodaję mąkę i drożdże-miksuję na jednolitą masę (konsystencję reguluję dodatkiem mąki). Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszam z ciastem.

Dodatki wg uznania. Ja robię często z bananem w plasterkach, lecz dziś były z jabłkiem i skórką pomarańczową.

Smażymy... wychodzą z patelni i znikają w momencie!

Gąska i kogucik

Do kuchni zawitały dwa ptaki! Nie bylejakie, bo z ekolologicznego gospodarstwa nad Sanem. Były w stanie głębokiego zamrożenia więc przez całą nockę spokojnie tajały.:-)

Oto one:

1.Gąska...- całe 5 kg



2. Kogucik... - też ok. 5kg



Takie sztuki to majątek! Faktycznie kosztowały niemało ale ich mięsko i tłuszczyk są na wagę złota. Próżno szukać takich eko-wypasów na marketowych półkach a nawet na placach czy targach.. Ponoć zawsze można zostać oszukanym na gęsi i kupić zamiast niej dużą kaczkę :-)

Gąska ma takie obfitości tłuszczyku że po upieczeniu będzie smalczyk z cebulką do pieczywka.

Narazie gąska po rozmrożeniu marynuje się.

Skład marynaty: papryka słodka, czosnek, majeranek, sól, pieprz kolorowy, oliwa z oliwek.

W oczekiwaniu na jutrzejsze pieczenie:



Teraz studiuję w necie przepisy na pieczoną gęsinkę. Macie sprawdzone?

Tylko jeden podstawowy problem powstał- nie posiadam tak dużej brytfanny... :-(/ Pozostanie mi chyba szeroki rękaw do pieczenia. Pomyślę jutro.


Pozdrawiam!!

23 marca 2011

Koszyczek na pieczywo i brioszki

Czary mary i udało mi się...jak na mój gust oczywiście :-)

Koszyczek na pieczywo mam taki, że można go prać w zmywarce- jest z "niby-wikliny".
Wpadł mi w oko przed rokiem w markecie- była to ostatnia sztuka na półce wyprzedażowej!
Lubię jak pieczywo ma ładną oprawę więc pomyślałam, że nową tkaninkę wypróbuję na podarowaniu koszyczkowi prześcieradełka :-)

Wzór opracowałam sama bez podpatrywania. Oceńcie jak wyszło, proszę.

Do dzieła przystąpiłam tak:



Odrysowałam mniej więcej kształt dna koszyczkowego i przeszyłam o tak:





Przymierzałam wielokrotnie koszyczek i modyfikowałam kształt prześcieradełka.



Obszyłam od lewej strony bawełnianą koronką.



A oto efekt końcowy:




A tak prezentuje się ubrany koszyczek wypełniony brioszkami!



Uszyłam jeszcze oczywiście obrus i jedną podkładeczkę kwadracianą.

Robiły się w tzw. "międzyczasie". Brioszki z przepisu Pani Asi z kwestiasmaku.com. Uwielbiam przepisy Pani Asi, często podglądam i korzystam:-)

Przepis na brioszki zmodyfikowałam dodatkiem skórki pomarańczowej i rodzynek.

Brioszki drożdżowe cyt. za kwestiasmaku.com

Ciasto:
• 370 g mąki pszennej tortowej
• 50 g drobnego cukru
• 7 g (1 saszetka) suszonych drożdży instant
• 1 łyżeczka soli
• 100 ml letniego mleka
• 3 jajka
• 170 g miękkiego masła

Przygotowanie:
Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, drożdże, sól, mleko i jajka. Wymieszać składniki drewnianą łyżką lub mieszadłem miksera. Wyrabiać ręką przez 10 minut lub 5 minut za pomocą mieszadła a później haka miksera. Następnie dodawać miękkie masło, cały czas wyrabiając rękami (10 minut) lub miksując (5 minut).Do ciasta dodałam rodzynki i skórkę pomarańczową. Na koniec otrzymamy gładkie, elastyczne ciasto, które z łatwością będzie odchodziło od ręki i boków miski. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia (moje ciasto było ciut za luźne...)

Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. (użyłam szklanej formy).Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 równych części. Formować placki, w środek wkładać po 1 łyżce dżemu pomarańczowego,(ja nie nadziewałam brioszek) zlepiać brzegi i formować kulkę.

Układać w formie łączeniem do dołu, jedna kulka obok drugiej. Odstawić na 1/2 godziny do podrośnięcia. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

Wierzch ciasta posmarować roztrzepanym jajkiem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez 30 minut. Mniej więcej w połowie pieczenia, gdyby wierzch był już odpowiednio zrumieniony, uchylić piekarnik i szybko położyć na bułce kawałek folii aluminiowej (ja tak zrobiłam). Po upieczeniu od razu wyjąć bułkę z piekarnika. Po 15 minutach zdjąć obręcz z formy i studzić jeszcze przez kilkanaście minut.



Wyszły rumiane i pyszne, choć troszkę za bardzo połączone :-)



Polecam i pozdrawiam!!

22 marca 2011

Kwiecista tkanina czeka na mnie

Rozkręcam się... nie żebym się miała niebawem rozpaść, ale moje plany co do robótek stają się coraz bliższe spełnienia. Lubicie second-handy? Mnie zawsze udaje się w nich nabyć coś wyjątkowego, za bardzo niewielkie pieniądze.
Dziś sam wpadł mi w ręce piękny kupon materiału. Nie mogłam go nie wziąć choć dziś ceny były najwyższe ;-)
Oto on:

mięsisty, chyba nieco lniany jak na moje niezbyt wytrawne oko...



Jestem w trakcie przemyśleń co z niego uszyć. To, że niewielki obrus to napewno, ale jeszcze przecież chcę podkładki obiadowe, albo pod szklanki, może łapka kuchenna...

Na wstępie to chyba będzie chustecznik torebkowy żeby nabrać rozpędu :-)

Trzymajcie kciuki, bo szycie to moja zupełnie nowa przygoda!

Dobrej nocki!

21 marca 2011

Żegnaj Zimo witaj Wiosno!

Zapachniało, zajaśniało...- Wiosna- Ach to Ty!! Wiosna, wiosna, wiosna!

Sezon na zimę uważamy za zakończony! Czas na zieloność! Jeszcze buro wokół, ale już pierwsze symptomy widoczne gołym okiem :-)



Sezon na choróbska też kończymy! Moje szkraby po wielu tygodniach infekcji (z krótkimi przerwami) wreszcie dziś cieszyły się słoneczkiem!
Najpierw utopiliśmy dwie mini Marzanny w oczku wodnym, a na dokładkę rozpaliliśmy ognisko- a co! :-)

Co prawda balonowe głowy wystawały Marzannom ponad lustro wody, ale najważniejszy jest fakt topienia niekoniecznie tonięcia... :D

Marzanki w oczekiwaniu na topienie...



i utopione!




Byle do lata!!

Domowy wiosenny fromage

Pamiętam jak niegdyś serki tzw. "fromage" można było nabyć tylko w nielicznych sklepach...- dobrze, że nie były na kartki;-) Teraz półki w sklepach uginają się od twarożków i serków we wszelkich wersjach kolorystycznych, w zależności od dodatków..

Spójrzmy jednak czasem na etykietę i poczytajmy o tych dodatkowych składnikach oprócz twarogu, śmietany czy masła...

Tak jak niegdyś tak i teraz staram się przygotowywać serki tzw."fromage" we własnym zakresie. Cenię je sobie głównie z uwagi na znane mi składniki i fakt, że spożywać je mają moje dzieci.



Dodatki do fromagu zależą od naszych kubków smakowych i upodobań.

Ja proponuję wiosenne wersje:
- z moją ulubioną rzeżuchą
- z ogórkiem zielonym

Wersja z papryką czerwoną jest całoroczna i niezastąpiona.

Składniki:

200 g twarogu (preferuję półtłusty)
100 g masła miękkiego
sól i pieprz do smaku
zielony ogórek lub rzeżucha (ilość zależnie od zasobów i smaku ;-)

Składniki miksujemy na jednolitą gładką masę. Ja lubię dobrze zmiksowaną konsystencję.

Zastosowanie: smarowidełko do kanapek lub wypełnienie jajeczne.

Smacznego!

20 marca 2011

Kici kici... mój debiut krawiecki!!

Jej, chyba nawet jestem z siebie troszkę dumna... Brzmi mniej nieskromnie ze słowem "troszkę" ;-)

Igła i nitka mi nie obca, ale maszyna do szycia owszem.. dziwaczne a jednak możliwe. Do wczoraj!

Otóż, tak wiele obejrzałam Waszych blogów krawiecko-robótkowo-tildowych, że się zakochałam! Autentycznie! Te szmaciane cudeńka, które wychodzą spod tylu igieł krawieckich zachwycają mnie!

Postanowiłam, że spróbuję!! Ponoć wystarczy CHCIEĆ...

Przedstawiam moje pierwsze owoce... choć nie bardzo to pasuje do efektów mojego zacięcia krawieckiego!

Pierwszą lekcję pt. jak obsłużyć maszynową igłę- dostałam (dziękuję!).

Kotki dla moich rozrabiaków poszły jako pierwsze na tapetę.
Znalazłam wykrój, pocięłam moją niegdyś ulubioną spódnicę, uszyłam, wypchałam i SĄ!



BURASEK I SZARASKA to ich imiona.



Spieszę pokazać tę parkę, jeszcze w fazie "wykańczania".



Mam nadzieję, że mój zapał nie okaże się słomiany... już obmyślam kolejne realizacje- wiosenno-świąteczne... może się uda.

Pozdrawiam ciepło!

18 marca 2011

Kids Mokate- misiowo ciasteczkowo

Uwielbiają wycinać ciasteczka... mąka fruwa po kuchni, kurzy się z ręcznego przesiewacza jak we młynie...- moje łobuziaki rzecz jasna mają takie zdolności :-)
Dzisiaj po cichu rozłożyłam stolnicę i zabrałam się za ciasto.
Ciasteczka z nutką cynamonu mi się zamarzyły.
Przepis znaleziony u Moniki z Kuchennej Szuflady zmodyfikowałam więc dodatkiem cynamonu.
Przybiegła moja mała pomocniczka i zaczęło się wycinanie misiową foremką:-)
Tak powstały "Kids Mokate" zamiast Lady Mokate :-)



Kids Mokate (Lady Mokate z cynamonem)

1+1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1+1/2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 łyżki masła
2 jajka
pół szklanki mleka
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cynamonu

Ciasto zagniotłam, zwałkowałam a Amelka wycinała.





Te ciasteczka dobrze sprawdziły się w roli "maczanek"- kawka i ciasteczko zanurzane w niej- rozpływa się w ustach:-) W wersji Kids- maczanki w mleczku lub herbatce owocowej:-)

Pachnąco i smaczniutko!

13 marca 2011

Likierki

Mam smaki likierowe.. w domku trunków niewiele ostatnio, więc wypatrzyłam likierek kukułkowy . Już wieczorem zaczynał się "przegryzać" w towarzystwie domowego Bayleys'a.
Jeszcze na smaczek szykuję "jajokoniak". Tylko na smaczek- na czubek języka;-)

3 marca 2011

Karnawałowo

Zadebiutowałam jako mama w pewnej pięknej roli. Przedszkolny bal to jest dopiero coś!! Pamiętam jak przeżywałam niegdyś jak tuż przez zabawą w przedszkolu rozłożyła mnie jakaś paskudna angina.. mój strój muszki łakomczuszki wisiał ze smutną miną na wieszaku...
Tym razem moje dwa szkraby oczekiwały na pierwszy przebierany bal tuż po paskudnych infekcjach, zapaleniach usznych i tym podobnych.
Amelcia kociczka i Filip elegant- to było wyzwanie!
Strój kociczki Hello Kitty opracowałam wstępnie, obmyśliłam wykonanie i przystąpiłam do dzieła.





Przebranie kota z długim ogonem, białym brzuszkiem i maską. Obmyśliłam też dodatkowo białe łapki z pazurkami. Na zakupy materiałów potrzebnych do wykonania wybrałam się z dzieciakami. Jeden pracowity wieczór i przebranie gotowe.Amelka wyglądała jak rasowa europejska kotka!






Z "przebraniem" eleganta nie było problemu- koszula, krawat i marynarka- ot rasowy mały mężczyzna! Spodobał się pewnej małej Królewnie, która poczęstowała go katarkiem i zakilka dni moje mały szkraby wyłożyły się do łóżek z kolejną infekcją. Cóż coś za coś- choć przyznam, że chorobom mówię już stanowcze NIE!!


1 marca 2011

Wiosenka na oknie

Pomyślałam sobie, że może zacznę jeszcze raz... nie udało mi się jesiennie dwa lata temu to jest nadzieja, że wiosna 2011 da początek blogowaniu. Zieleń mi nie obca bo to kolor nadziei... już mi się nadzieja zieleni na parapecie- rzeżucha zasiana ledwie dwa dni temu a już cieszy soczystą barwą i przyciąga zapachem. Kolejna nadzieja pod moim serduszkiem- rośnie i czeka na lato... :-)

No to start- do dwóch razy sztuka:-)
Ciepło pozdrawiam!