Moje starszaki zakończyły przygotowanie przed-szkolne...
Miały uroczą, zawsze uśmiechniętą Panią... wyrozumiałą, a zarazem wymagającą- stworzoną wprost do pracy z dziećmi.
Szkoda, że nie będzie ich Pani Ela uczyć w I klasie....ale na pewno nieraz się z Nią jeszcze spotkają i wycałują choćby na korytarzu szkolnym...
Specjalnie dla Pani klasy O"a" powstały małe drobiazgi wprost z serca.
Starszaki wręczyły je dumnie :-)
Haftowane serducho- zawieszka
Spineczka z różanym hafcikiem
Bazę do spineczki zakupiłam tutaj
Do sklepiku jeszcze pewnie zajrzę, bo mają ciekawe akcesoria.
Na hafciki czekają jeszcze dwie bazy (zawieszka i pierścionek).
Karteczka z podziękowaniami
Pożegnania nie są miłe, ale to było pełne uśmiechów, radości, całusów i wspólnego śpiewania na przedszkolnym dywaniku :-)
Za dwa miesiące w tym samym miejscu dzieciaki rozpoczną przecieranie szkolnych ścieżek...
Tymczasem pozdrawiam WAKACYJNIE!!!!
Sabik
30 czerwca 2013
21 czerwca 2013
Kwiatowa uczta czyli syrop z róży stulistnej i kwiatowa sałatka jajeczna
Witajcie ponownie!
Laptop niestety mimo, że z założenia mobilny jest to latem zalega na biurku, przykryty letnimi materiałami i obstawiony maszyną do szycia... posty czekają w głowie na realizację... Do ogródka go nie zabieram bo jeszcze by mi zarósł warzywami i kwiatami :-)))
A dzisiaj właśnie nie o warzywach a o kwiatach będzie...
Warzywka sobie dojrzewają, a kwiaty rozpoczynają obfite kwitnienie...mam nadzieję, że do późnej jesieni będą nas cieszyć kolorami...przybyło mi nawet kilka homemade'owych kwietniczków ( o tym w następnym pościku).
Z kwiatami trzeba ostrożnie...niektóre do jadalnych niestety nie należą...
Mam jednak u siebie 100% pewne, jadalne okazy. Świetnie nadają się do spożywania latem.
Ich płatki zawierają wiele cennych witamin, minerałów, barwników- warto więc czasem pobawić się smakami i kolorami. Pamiętajmy by nie jeść kwiatków zakupionych w kwiaciarni (traktowane są chemią) lub rosnących w mało ekologicznych terenach.
O kwiatach dużo pisze Pinkcake na swoim blogu- dołączyłam więc i ja do KWIATOŻERCÓW 2013:)

Wśród kwiatów zebranych w moim eko- ogrodzie są:
- nasturcja
- nagietek jadalny
- bratki
- bratki polne
- stokrotki
- kwiaty groszku cukrowego
- aksamitka
- koniczyna
Smakowałam każdy z nich i najbardziej do gustu przypadły mi kwiaty groszku cukrowego (słodkie, smak strączków groszku cukrowego)oraz nasturcji (kwiaty i listki są pikantne), natomiast mój Seb zajada płatki bratków przy każdej okazji :-))))
Poczyniłam więc kwiatową sałatkę jajeczną. Dodatek jaj czyni ją smaczną i sycącą! Zapraszam!
KWIATOWA SAŁATKA JAJECZNA
- listki młodej sałaty (u mnie odamiana strzępiasta)
- świeże kwiaty jadalne wedle gustu ( u mnie nasturcja, groszki cukrowe, nagietek i bratki)
- szczypiorek oraz koperek
- młodziutkie strączki groszku cukrowego
- jaja ugotowane na twardo
- sok z cytryny
- oliwa z oliwek ( u mnie tymiankowa)
-sól i pieprz do smaku
Na liściach świeżej sałaty układamy pokrojone w cząstki jaja. Posypujemy je płatkami kwiatów, strączkami groszku cukrowego, ozdabiamy całymi kwiatkami, polewamy oliwą i skrapiamy sokiem z cytryny. Doprawiamy solą i pieprzem wg uznania.
PYCHA!!!
Kwiatowym hitem okazała się róża stulistna- Rosa centifolia.
Rosnąca w czystej okolicy, kwitnie stopniowo, pełnymi, amarantowymi kwiatami. Zamieszkują ją setki maleńkich robaczków a odwiedza ją równie wiele pracowitych pszczół (na szczęście).
Przepis na pysznie aromatyczny syrop z róży dostałam od sąsiadki. Wart jest wypróbowania!
SYROP Z PŁATKÓW RÓŻY
Zbieramy rozkwitłe łebki róży, rozsypujemy na pergaminie i zostawiamy na noc w chłodzie, by robaczki wyfrunęły i opuściły kwiaty. Na drugi dzień skubiemy płatki róży i odrywamy im delikatnie białe końcówki (ja zaryzykowałam i tego nie zrobiłam), Następnie płatki zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na kilka godzin by sie zmacerowały. Po tym czasie wyblakłe płatki odciskamy a do roztworu dodajemy cukier (na 1 l soku ok 1/2 kg cukru) oraz kwas cytrynowy (ok. pół łyżeczki).
Syrop mieszamy i ogrzewamy (nie dopuszczamy do gotowania). Gorący syrop rozlewamy do wyparzonych butelek lub słoiczków i szczelnie zamykamy. Nie wiem jak się przechowuje, gdyż u nas znika na bieżąco.
Jest to ulubiony syrop Seba, po prostu do "kranowianki" dodaję syropek.
Buteleczki opisujemy by soczek różany nie pomylił się z malinowym :-)))
Dołączam więc do kwiatożerców...

Pozdrawiam upalnie!!
Laptop niestety mimo, że z założenia mobilny jest to latem zalega na biurku, przykryty letnimi materiałami i obstawiony maszyną do szycia... posty czekają w głowie na realizację... Do ogródka go nie zabieram bo jeszcze by mi zarósł warzywami i kwiatami :-)))
A dzisiaj właśnie nie o warzywach a o kwiatach będzie...
Warzywka sobie dojrzewają, a kwiaty rozpoczynają obfite kwitnienie...mam nadzieję, że do późnej jesieni będą nas cieszyć kolorami...przybyło mi nawet kilka homemade'owych kwietniczków ( o tym w następnym pościku).
Z kwiatami trzeba ostrożnie...niektóre do jadalnych niestety nie należą...
Mam jednak u siebie 100% pewne, jadalne okazy. Świetnie nadają się do spożywania latem.
Ich płatki zawierają wiele cennych witamin, minerałów, barwników- warto więc czasem pobawić się smakami i kolorami. Pamiętajmy by nie jeść kwiatków zakupionych w kwiaciarni (traktowane są chemią) lub rosnących w mało ekologicznych terenach.
O kwiatach dużo pisze Pinkcake na swoim blogu- dołączyłam więc i ja do KWIATOŻERCÓW 2013:)

Wśród kwiatów zebranych w moim eko- ogrodzie są:
- nasturcja
- nagietek jadalny
- bratki
- bratki polne
- stokrotki
- kwiaty groszku cukrowego
- aksamitka
- koniczyna
Smakowałam każdy z nich i najbardziej do gustu przypadły mi kwiaty groszku cukrowego (słodkie, smak strączków groszku cukrowego)oraz nasturcji (kwiaty i listki są pikantne), natomiast mój Seb zajada płatki bratków przy każdej okazji :-))))
Poczyniłam więc kwiatową sałatkę jajeczną. Dodatek jaj czyni ją smaczną i sycącą! Zapraszam!
KWIATOWA SAŁATKA JAJECZNA
- listki młodej sałaty (u mnie odamiana strzępiasta)
- świeże kwiaty jadalne wedle gustu ( u mnie nasturcja, groszki cukrowe, nagietek i bratki)
- szczypiorek oraz koperek
- młodziutkie strączki groszku cukrowego
- jaja ugotowane na twardo
- sok z cytryny
- oliwa z oliwek ( u mnie tymiankowa)
-sól i pieprz do smaku
Na liściach świeżej sałaty układamy pokrojone w cząstki jaja. Posypujemy je płatkami kwiatów, strączkami groszku cukrowego, ozdabiamy całymi kwiatkami, polewamy oliwą i skrapiamy sokiem z cytryny. Doprawiamy solą i pieprzem wg uznania.
PYCHA!!!
Kwiatowym hitem okazała się róża stulistna- Rosa centifolia.
Rosnąca w czystej okolicy, kwitnie stopniowo, pełnymi, amarantowymi kwiatami. Zamieszkują ją setki maleńkich robaczków a odwiedza ją równie wiele pracowitych pszczół (na szczęście).
Przepis na pysznie aromatyczny syrop z róży dostałam od sąsiadki. Wart jest wypróbowania!
SYROP Z PŁATKÓW RÓŻY
Zbieramy rozkwitłe łebki róży, rozsypujemy na pergaminie i zostawiamy na noc w chłodzie, by robaczki wyfrunęły i opuściły kwiaty. Na drugi dzień skubiemy płatki róży i odrywamy im delikatnie białe końcówki (ja zaryzykowałam i tego nie zrobiłam), Następnie płatki zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na kilka godzin by sie zmacerowały. Po tym czasie wyblakłe płatki odciskamy a do roztworu dodajemy cukier (na 1 l soku ok 1/2 kg cukru) oraz kwas cytrynowy (ok. pół łyżeczki).
Syrop mieszamy i ogrzewamy (nie dopuszczamy do gotowania). Gorący syrop rozlewamy do wyparzonych butelek lub słoiczków i szczelnie zamykamy. Nie wiem jak się przechowuje, gdyż u nas znika na bieżąco.
Jest to ulubiony syrop Seba, po prostu do "kranowianki" dodaję syropek.
Buteleczki opisujemy by soczek różany nie pomylił się z malinowym :-)))
Dołączam więc do kwiatożerców...

Pozdrawiam upalnie!!
4 czerwca 2013
Warzywnik, kompostownik, miedziaczki i Seb
To tak w skrócie...
Obiecałam pokazać mój warzywnik 2013... oto on:


Skrzyneczki dostały w tym roku swoje numerki...niestety wymalowałam je akrylówką i deszcz je powoli zmywa...


Codziennie po koszyczku truskawek zbieram a wciąż nowe dojrzewają... bosko!
Musiałam je jednak ościółkować, z uwagi na dużo deszczu ostatnimi dniami... zauważyłam kilka pleśniejących truskaweczek... aby uniknąćszarej pleśni w niepogodę korzystnie jest ościółkować krzaczki słomą.
Ja zrobiłam to korą... zobaczymy czy patent się sprawdzi.
Jak zwykle podczas prac ogródkowych nie mogę się oprzeć poszukiwaniom w trawniku koniczynek z czwartym listkiem...
Tym razem zebrałam ich cały bukiecik...mało tego tych pięciolistnych też jakby mi ktoś w trawniku nasiał...

A tu ładnie widać moje dwa miedzine kubeczki upolowane na pchlim targu...


A to ozdoba naszego ogrodu... ;-)

Własnoręcznie wykonany przez mojego B. kompostownik... wszystkie resztki organiczne w nim się grzeją...
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaprojektowała specjalnego kompostowego logo...
Napis i logo wykonałąm odręcznie farbą akrylową.
Najbardziej zadowolony z letniej pogody jest Seb oczywiście, może do woli biegać w skarpetkch po trawniku...

Seb powtórzy jak gwarek prawie każde słowo...ale nadal ulubionym jest brama...:-)))
Pozdrawiam deszczowo!!!
Sabik
Obiecałam pokazać mój warzywnik 2013... oto on:


Skrzyneczki dostały w tym roku swoje numerki...niestety wymalowałam je akrylówką i deszcz je powoli zmywa...


Codziennie po koszyczku truskawek zbieram a wciąż nowe dojrzewają... bosko!
Musiałam je jednak ościółkować, z uwagi na dużo deszczu ostatnimi dniami... zauważyłam kilka pleśniejących truskaweczek... aby uniknąćszarej pleśni w niepogodę korzystnie jest ościółkować krzaczki słomą.
Ja zrobiłam to korą... zobaczymy czy patent się sprawdzi.
Jak zwykle podczas prac ogródkowych nie mogę się oprzeć poszukiwaniom w trawniku koniczynek z czwartym listkiem...
Tym razem zebrałam ich cały bukiecik...mało tego tych pięciolistnych też jakby mi ktoś w trawniku nasiał...

A tu ładnie widać moje dwa miedzine kubeczki upolowane na pchlim targu...


A to ozdoba naszego ogrodu... ;-)

Własnoręcznie wykonany przez mojego B. kompostownik... wszystkie resztki organiczne w nim się grzeją...
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaprojektowała specjalnego kompostowego logo...
Napis i logo wykonałąm odręcznie farbą akrylową.
Najbardziej zadowolony z letniej pogody jest Seb oczywiście, może do woli biegać w skarpetkch po trawniku...

Seb powtórzy jak gwarek prawie każde słowo...ale nadal ulubionym jest brama...:-)))
Pozdrawiam deszczowo!!!
Sabik
1 czerwca 2013
Dzień Dziecka (ów)... czyli popcakes na bis!
Wszystkim dzieciaczkom życzę słodkości i tyle samo miłości!!!

Moja jedna dziecina stwierdziła: wcale nie jest dzień dziecka..jest normalny dzień- przecież zawsze dostajemy lizaki i ciastka na patyku robisz (zrobiłam 2-gi raz)...mogłaś co innego zrobić...:-)))
Zjadły jednak ze smakiem i mlaskiem!
Pozdrawiam dzieckowo!!

Moja jedna dziecina stwierdziła: wcale nie jest dzień dziecka..jest normalny dzień- przecież zawsze dostajemy lizaki i ciastka na patyku robisz (zrobiłam 2-gi raz)...mogłaś co innego zrobić...:-)))
Zjadły jednak ze smakiem i mlaskiem!
Pozdrawiam dzieckowo!!
20 maja 2013
Ciasteczka na patykach- pop cakes!
Dla dzieci po prostu bomba!!!
Zainspirował mnie jak zwykle Pinterest...
Wyzwanie podjełam jako mama mojej zerówkowiczki, która brała udział w konkursie plastycznym.
Tematem konkursu była wiosna... no tegoroczna się nie popisała jak wiemy, ale moja córcia jak najbardziej- poczynania plastyczne bardzo lubi! Szkoda tylko, że nie uwieczniłam konkursowej pracy...
Rozwiązanie konkursu i poczęstunek dla dzieci- ważna sprawa.
Wczułam się w rolę i przygotowałam dzieciakom troszkę słodkości.
Hitem były tytułowe popcakes czyli ciasteczka na patyczkach- jak lizaczki.
Udekorowałam je tasiemkami i papierowymi płatkami by wyglądały na kwiatki...

Ciasteczka są proste w wykonaniu, jednakże ma ich być ok. 50...no to troszkę czasu potrzeba...
Bazą do kuleczek były u mnie biszkopty (2 paczki) i 2 serki waniliowe oraz wiórki kokosowe i rodzynki. Wszystko należy zmiksować na masę (bez rodzynek). Lepić kulki wielkości lizaczka i schłodzić w lodówce.
Na polewę potrzeba czekoladę rozpuszczoną w kąpieli wodnej z dodatkiem łyżki oliwy.
Do obsypania lizaczków można użyć posypki cukrowej lub wiórków kokosowych.
Zabawa jest przy oblewaniu lizaczków polewą i obtaczaniu w posypce. Najlepiej jest nanosić polewę łyżeczką, zdejmując jej nadmiar, a następnie obsypywać posypką. Aha, najważniejsze by patyczek umoczyć w czekoladzie i umieścić go w lizaczku jeszcze przed oblewaniem polewą.
Po schłodzeniu ciastecza smakują rewelacyjnie- moje dzieci zażyczyły sobie powtórkę :-))
Towarzystwem dla liczków były kruche ciasteczka z kolorowymi m&m'sami- również atrakcyjne dla dzieci, bardzo smaczne i chrupiące.


Poczęstunek był więc wiosenny i kolorowy, a moje pociechy zdradzały kolegom i koleżankom z klasy sekrety przepisów na ciasteczka :-))
Bardzo polecam- za każdym razem popcakesy mogą być inne, zachwycające i pyszne!
Sabik
Zainspirował mnie jak zwykle Pinterest...
Wyzwanie podjełam jako mama mojej zerówkowiczki, która brała udział w konkursie plastycznym.
Tematem konkursu była wiosna... no tegoroczna się nie popisała jak wiemy, ale moja córcia jak najbardziej- poczynania plastyczne bardzo lubi! Szkoda tylko, że nie uwieczniłam konkursowej pracy...
Rozwiązanie konkursu i poczęstunek dla dzieci- ważna sprawa.
Wczułam się w rolę i przygotowałam dzieciakom troszkę słodkości.
Hitem były tytułowe popcakes czyli ciasteczka na patyczkach- jak lizaczki.
Udekorowałam je tasiemkami i papierowymi płatkami by wyglądały na kwiatki...

Ciasteczka są proste w wykonaniu, jednakże ma ich być ok. 50...no to troszkę czasu potrzeba...
Bazą do kuleczek były u mnie biszkopty (2 paczki) i 2 serki waniliowe oraz wiórki kokosowe i rodzynki. Wszystko należy zmiksować na masę (bez rodzynek). Lepić kulki wielkości lizaczka i schłodzić w lodówce.
Na polewę potrzeba czekoladę rozpuszczoną w kąpieli wodnej z dodatkiem łyżki oliwy.
Do obsypania lizaczków można użyć posypki cukrowej lub wiórków kokosowych.
Zabawa jest przy oblewaniu lizaczków polewą i obtaczaniu w posypce. Najlepiej jest nanosić polewę łyżeczką, zdejmując jej nadmiar, a następnie obsypywać posypką. Aha, najważniejsze by patyczek umoczyć w czekoladzie i umieścić go w lizaczku jeszcze przed oblewaniem polewą.
Po schłodzeniu ciastecza smakują rewelacyjnie- moje dzieci zażyczyły sobie powtórkę :-))
Towarzystwem dla liczków były kruche ciasteczka z kolorowymi m&m'sami- również atrakcyjne dla dzieci, bardzo smaczne i chrupiące.


Poczęstunek był więc wiosenny i kolorowy, a moje pociechy zdradzały kolegom i koleżankom z klasy sekrety przepisów na ciasteczka :-))
Bardzo polecam- za każdym razem popcakesy mogą być inne, zachwycające i pyszne!
Sabik
13 maja 2013
Różane poduchy i trochę różności
Za mało mam czasu, całe dnie na polu, przy kompie ledwie parę chwil dziennie...i to głównie wieczorem...
Pewnie też tak macie, dużo mniej piszecie, tak jak ja- czuję się więc nieco usprawiedliwiona :-)
Tytułowe różane poduchy zauroczyły mnie, gdy je ujrzałam na Pintereście... no i musiałam je mieć.
Ozdobiłam więc samochodowe (jeżdżą zazwyczaj w aucie) jaśki...
U mnie jak zwykle recyling, więc płatki róż powstały z przymałego na Seba ciepłego, niebieskiego polarku.
Zaletą polaru jest to, że wystarczy powycinać płatki bez potrzeby obszywania.
Należy tylko przyszyć płatki, na okrągło :-)


Polubiłam je od razu:-)
WIem, że już za późno by przypominać o domowych syropach na przeziębienie i nie tylko...
Ja poczyniłam syrop mniszkowy oraz zasypałam cukrem młode sosnowe przyrosty w słojach by puściły sok...
Po kilku dniach wytworzyło się już całkiem sporo naturalnego syropku Pini :-)

W ogrodzie również sporo się dzieje i niebawem pochwalę się nowymi ogrodowymi nabytkami, a tymczasem moje pociechy rozgrywają kółka i krzyżyki na świeżym powietrzu :-)

A moje najmłodsze Szczęście z każdym dniem poznaje i powtarza coraz więcej słów...
"Brama" to już nie bamba- wymawia brama bardzo wyraźnie i jest to ulubione słowo Seba ;-)))

Czterolistne koniczynki obrodziły tej wiosny na naszym trawniku...
Pozdrawiam Was cieeepło!
Do miłego!!!
Sabik
Pewnie też tak macie, dużo mniej piszecie, tak jak ja- czuję się więc nieco usprawiedliwiona :-)
Tytułowe różane poduchy zauroczyły mnie, gdy je ujrzałam na Pintereście... no i musiałam je mieć.
Ozdobiłam więc samochodowe (jeżdżą zazwyczaj w aucie) jaśki...
U mnie jak zwykle recyling, więc płatki róż powstały z przymałego na Seba ciepłego, niebieskiego polarku.
Zaletą polaru jest to, że wystarczy powycinać płatki bez potrzeby obszywania.
Należy tylko przyszyć płatki, na okrągło :-)


Polubiłam je od razu:-)
WIem, że już za późno by przypominać o domowych syropach na przeziębienie i nie tylko...
Ja poczyniłam syrop mniszkowy oraz zasypałam cukrem młode sosnowe przyrosty w słojach by puściły sok...
Po kilku dniach wytworzyło się już całkiem sporo naturalnego syropku Pini :-)

W ogrodzie również sporo się dzieje i niebawem pochwalę się nowymi ogrodowymi nabytkami, a tymczasem moje pociechy rozgrywają kółka i krzyżyki na świeżym powietrzu :-)

A moje najmłodsze Szczęście z każdym dniem poznaje i powtarza coraz więcej słów...
"Brama" to już nie bamba- wymawia brama bardzo wyraźnie i jest to ulubione słowo Seba ;-)))

Czterolistne koniczynki obrodziły tej wiosny na naszym trawniku...
Pozdrawiam Was cieeepło!
Do miłego!!!
Sabik
13 kwietnia 2013
Świeżo kręcony sok i ciasto z surowców wtórnych
Wiosna Panie i Panowie!!
Wiosna na całego- wreszcie sycimy się radosnymi promieniami słońca i nieco cieplejszym wiatrem, budzi nas śpiew ptaków i ogródek czeka na zasiewy!
Przesilenie wiosenne nam nie straszne, szok tlenowy, coraz więcej ruchu i zabaw na świeżym powietrzu wspierają organizm po zimowych i marcowo-kwietniowych zawirowaniach pogodowych...
Dodatkowo wspieramy dietę świeżymi sokami jabłkowo-pomarańczowo-marchwiowymi...
Codziennie moje trzy zuchy składają sokowirówkę i na potęgękręcą SOKI!!
A najmłodsza latorośl wiedzie prym w pracy zespołowej! Nie dość, że podaje cząstki owoców i warzyw to jeszcze dzierży w malutkiej rączce popychadło tak zwane i dociska :-) A soku cały dzbanek nakręcają za jednym razem.

Surowca wtórnego czyt. błonnika w postaci wiórów troszkę się zawsze uzbiera... To stary model sokowirówki, który nie dozuje cząstek stałych do soku... szkoda więc zmarnować wartościowy błonnik...zazwyczaj ląduje on na kompostowniku...
Tym razem postanowiłam inaczej- ciasto upiekłam!!

Wystarczy szklanka resztek z wirowania soku by upiec pysznie wilgotne ciasto.
Zainspirowałam się przepisem na ciasto marchewkowe z bloga Moje Wypieki.
Ciasto z surowców wtórnych by Sabik
1 szklanka resztek z kręcenia soku (marchew, jabłko, pomarańcza)
2/3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1/3 szkl. oliwy lub oleju
Dodatki: garść rodzynek, garśćorzechów, garść wiórków kokosowych, kandyzowana skórka pomarańczowa
Połączyć suche składniki, połączyć mokre składniki + resztki owocowo-warzywne.
Wymieszać suche z mokrymi. WYłożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy (ok. 20 cm) lub blaszki.
Piec w 170 stopniach ok. 40 min.
Poczekać aż wystygnie i przekroić ciasto na dwa blaty (są cienke).
Przełożyć kwaśnym dżemem i masą budyniową (gęsty budyń utary z 1/2 kostki masła).
Ciasto posypać cukrem pudrem.
Zajadać- jest PYSZNE!!!!!


Prawie tak pyszne i słodkie jak nasz Słodziak wielkanocny:

Pozdrówka Wam ciepłe!!!!
Zakręcona wiosennie Sabik
Wiosna na całego- wreszcie sycimy się radosnymi promieniami słońca i nieco cieplejszym wiatrem, budzi nas śpiew ptaków i ogródek czeka na zasiewy!
Przesilenie wiosenne nam nie straszne, szok tlenowy, coraz więcej ruchu i zabaw na świeżym powietrzu wspierają organizm po zimowych i marcowo-kwietniowych zawirowaniach pogodowych...
Dodatkowo wspieramy dietę świeżymi sokami jabłkowo-pomarańczowo-marchwiowymi...
Codziennie moje trzy zuchy składają sokowirówkę i na potęgękręcą SOKI!!
A najmłodsza latorośl wiedzie prym w pracy zespołowej! Nie dość, że podaje cząstki owoców i warzyw to jeszcze dzierży w malutkiej rączce popychadło tak zwane i dociska :-) A soku cały dzbanek nakręcają za jednym razem.

Surowca wtórnego czyt. błonnika w postaci wiórów troszkę się zawsze uzbiera... To stary model sokowirówki, który nie dozuje cząstek stałych do soku... szkoda więc zmarnować wartościowy błonnik...zazwyczaj ląduje on na kompostowniku...
Tym razem postanowiłam inaczej- ciasto upiekłam!!

Wystarczy szklanka resztek z wirowania soku by upiec pysznie wilgotne ciasto.
Zainspirowałam się przepisem na ciasto marchewkowe z bloga Moje Wypieki.
Ciasto z surowców wtórnych by Sabik
1 szklanka resztek z kręcenia soku (marchew, jabłko, pomarańcza)
2/3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1/3 szkl. oliwy lub oleju
Dodatki: garść rodzynek, garśćorzechów, garść wiórków kokosowych, kandyzowana skórka pomarańczowa
Połączyć suche składniki, połączyć mokre składniki + resztki owocowo-warzywne.
Wymieszać suche z mokrymi. WYłożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy (ok. 20 cm) lub blaszki.
Piec w 170 stopniach ok. 40 min.
Poczekać aż wystygnie i przekroić ciasto na dwa blaty (są cienke).
Przełożyć kwaśnym dżemem i masą budyniową (gęsty budyń utary z 1/2 kostki masła).
Ciasto posypać cukrem pudrem.
Zajadać- jest PYSZNE!!!!!


Prawie tak pyszne i słodkie jak nasz Słodziak wielkanocny:

Pozdrówka Wam ciepłe!!!!
Zakręcona wiosennie Sabik
30 marca 2013
27 marca 2013
Poduchy wielkanocne...
Jajko czy kurczak...? Odwieczne wielkanocne pytanie ;-)))
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy tej zimy nad Świętami Bożego Narodzenia nie będziemy dyskutować:-)
Na pociechę takie mam świąteczne poduchy.
Jak zwykle wena przyszła nagle, realizacja powiodła się, no i są:

Resztki materiałku w neutralnej tonacji i jaskrawo żółcieńki, stary polar po dzieciakach...
Kurczak wstępnie nie przypadł do gustu, bo miał być kokoszką, ale na drugi dzień już był najlepszą przytulanką:-)

Przygotowania świąteczne powoluśku, na razie ciasta na mazurki zagniecione i zamrożone.
I jak zwykle świątecznie- wszyscy domownicy pochorowani...
Nawet Seb załapał to samo co reszta...

Trzecia poducha z resztek ulubionego materiału, z kokardą- taka mi się zamarzyła:

Trzymajcie się wiosennie!!!
P.S. mam nadzieję, że nie poczułyście się urażone moją wzmianką o rekalamach wujka Gugla...
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy tej zimy nad Świętami Bożego Narodzenia nie będziemy dyskutować:-)
Na pociechę takie mam świąteczne poduchy.
Jak zwykle wena przyszła nagle, realizacja powiodła się, no i są:

Resztki materiałku w neutralnej tonacji i jaskrawo żółcieńki, stary polar po dzieciakach...
Kurczak wstępnie nie przypadł do gustu, bo miał być kokoszką, ale na drugi dzień już był najlepszą przytulanką:-)

Przygotowania świąteczne powoluśku, na razie ciasta na mazurki zagniecione i zamrożone.
I jak zwykle świątecznie- wszyscy domownicy pochorowani...
Nawet Seb załapał to samo co reszta...

Trzecia poducha z resztek ulubionego materiału, z kokardą- taka mi się zamarzyła:

Trzymajcie się wiosennie!!!
P.S. mam nadzieję, że nie poczułyście się urażone moją wzmianką o rekalamach wujka Gugla...
23 marca 2013
Wiosenne stroje dziecięce...
Zimowy krajobraz za oknem, marzną mi ręce i stopy... to wytłumaczenie na moją nieobecność, a raczej brak postów:-))
Pogoda nie sprzyja siedzeniu przy kompie, gdyż niskie ciśnenie i słabe krążenie usypiają mnie a zgrabiałe palce nawet od kubka ciepłej kawy nie chcą się rozgrzać... mam serdecznie dość!!
Wiosennie mam za to w domku, mimo iż za oknem zimowe obrazki.

Tym razem rzerzuszkę posiałam w skorupkach eko-jajeczek od sczęśliwych kurek sąsiadki :-)
w zeszłym roku siałam ją w kokosach, a jeszcze wcześniej w babkowych foremeczkach...
Lubię ją za wyjątkowo wiosenny zapach:-)
A zima tej wiosny przed tygodniem była taka:


OK, żeby Wam buzie ożywić pokażę jak można dzieciakom sprawić przebrania na wiosenne przedstawienie.
Moje pociechy mają poważne role do odegrania w przedstawieniu szkolnym na powitanie (a raczej przywołanie do porządku) WIOSNY.
PSZCZÓŁKA i MUCHA - cóż za wdzięczne role, tym bardziej z sentymentem przygotowywałam owe stroje, gdyż sama niegdyś "grałam" muszkę w przedszkolu...
Szyciowy plan zrodził mi się szybko w głowie i pobiegłam do SH po dużą w rozm. XL męską czarną podkoszulkę (T-shirt tak zwany) :-)
Zakupiłam ową za całe 4 zł.
Blado różowy TIUL dla muszki również miałam z SH, a czarny to niepotrzebna okienne moskitiera...
Druciki kreatywne- potrzebne na czułki
Żółta niepotrzebna koszulka (po córci)- na pszczele paseczki i oczka do czapeczki.
Oto co powstało:
1. TUTU- spódniczka dla muszki


2. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla muszki

3. PELERYNKA z żądłem i paseczkami, oraz skrzydełkami (wiązana na boczne troczki), wszystko z jednego kawałka wyciętego T-shirtu


4. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla pszczółki

Przedstawienie zostało przełożone na przyszły tydzień... może wtedy już śnieg pójdzie w niepamięć...
Ja tu witać tą ROZKAPRYSZONĄ WIOSENKĘ?
Już by Grechuta się przydał...
Pozdrawiam Was ciepło!!!
P.S.
Jeśli doczytałyście aż do końca, to chcę Wam powiedzieć, że mimo iż rzadko komentuję to wiem co u Was słychać...:-))) WIem, że Ula ma dość zimy, ELa szyje kaczuchy i robi konkursy, że Franuś u Brydzi taki śliczny, że Tutinka ciągle naiwania na maszynie, że Mała Helunia rośnie w brzuszku u Kasi a Emilka taka słodka cieszy sięz prezentów, że Kami szyje śliczne czapeczki na jaja, Zalesia dzierga pledzik, Asia z Kwiatowej ma lenia, Groszka ma wiosenne rysowanie i szyje cudne kolorowe podusie, Agea ma żółto w domku, Anitka cudnie inspiruje, Craftomania piękne notesiki poczyniła, w Zielonym Kuferku jak zwykle przeuroczo, Kaprys ma cudne Maleństwo... jeśli Którejś z Was nie wymieniłam...to zapewne skomentowałam :-))))
Buziaki przedwiosenno-przedświateczne!!!
P.S.2
Reklamy z Googla nie są fajne jeśli ich zbyt wiele na stronie, ja też je mam i czasem kliknijcie :-)))A co, jak dają nam parę eurocenciaczków zarobić to czemu się nie wspierać wzajemnie, co sądzicie?
Pogoda nie sprzyja siedzeniu przy kompie, gdyż niskie ciśnenie i słabe krążenie usypiają mnie a zgrabiałe palce nawet od kubka ciepłej kawy nie chcą się rozgrzać... mam serdecznie dość!!
Wiosennie mam za to w domku, mimo iż za oknem zimowe obrazki.

Tym razem rzerzuszkę posiałam w skorupkach eko-jajeczek od sczęśliwych kurek sąsiadki :-)
w zeszłym roku siałam ją w kokosach, a jeszcze wcześniej w babkowych foremeczkach...
Lubię ją za wyjątkowo wiosenny zapach:-)
A zima tej wiosny przed tygodniem była taka:


OK, żeby Wam buzie ożywić pokażę jak można dzieciakom sprawić przebrania na wiosenne przedstawienie.
Moje pociechy mają poważne role do odegrania w przedstawieniu szkolnym na powitanie (a raczej przywołanie do porządku) WIOSNY.
PSZCZÓŁKA i MUCHA - cóż za wdzięczne role, tym bardziej z sentymentem przygotowywałam owe stroje, gdyż sama niegdyś "grałam" muszkę w przedszkolu...
Szyciowy plan zrodził mi się szybko w głowie i pobiegłam do SH po dużą w rozm. XL męską czarną podkoszulkę (T-shirt tak zwany) :-)
Zakupiłam ową za całe 4 zł.
Blado różowy TIUL dla muszki również miałam z SH, a czarny to niepotrzebna okienne moskitiera...
Druciki kreatywne- potrzebne na czułki
Żółta niepotrzebna koszulka (po córci)- na pszczele paseczki i oczka do czapeczki.
Oto co powstało:
1. TUTU- spódniczka dla muszki


2. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla muszki

3. PELERYNKA z żądłem i paseczkami, oraz skrzydełkami (wiązana na boczne troczki), wszystko z jednego kawałka wyciętego T-shirtu


4. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla pszczółki

Przedstawienie zostało przełożone na przyszły tydzień... może wtedy już śnieg pójdzie w niepamięć...
Ja tu witać tą ROZKAPRYSZONĄ WIOSENKĘ?
Już by Grechuta się przydał...
Pozdrawiam Was ciepło!!!
P.S.
Jeśli doczytałyście aż do końca, to chcę Wam powiedzieć, że mimo iż rzadko komentuję to wiem co u Was słychać...:-))) WIem, że Ula ma dość zimy, ELa szyje kaczuchy i robi konkursy, że Franuś u Brydzi taki śliczny, że Tutinka ciągle naiwania na maszynie, że Mała Helunia rośnie w brzuszku u Kasi a Emilka taka słodka cieszy sięz prezentów, że Kami szyje śliczne czapeczki na jaja, Zalesia dzierga pledzik, Asia z Kwiatowej ma lenia, Groszka ma wiosenne rysowanie i szyje cudne kolorowe podusie, Agea ma żółto w domku, Anitka cudnie inspiruje, Craftomania piękne notesiki poczyniła, w Zielonym Kuferku jak zwykle przeuroczo, Kaprys ma cudne Maleństwo... jeśli Którejś z Was nie wymieniłam...to zapewne skomentowałam :-))))
Buziaki przedwiosenno-przedświateczne!!!
P.S.2
Reklamy z Googla nie są fajne jeśli ich zbyt wiele na stronie, ja też je mam i czasem kliknijcie :-)))A co, jak dają nam parę eurocenciaczków zarobić to czemu się nie wspierać wzajemnie, co sądzicie?
18 lutego 2013
Owsiak na śniadanie i naleśnikowe serca
Jestem, jestem...
Cały czas jestem, tzn mnie nie brak ale czasu to i owszem...
Slow life ostatnio wiodę...:-)
Pociechy non stop w domu z małym przerwami na wizyty u sąsiadów, ja w domu i czasami poza nim (z naciskim na czasami), goście jak najbardziej w domu bywają, a ma silniejsza połowa to tu to tam (raczej w domu z przerwami na fajkę:-), no i kota nasza pół na pół (bywa w domu i na okolicznych łąkach, które już dawno zapomniały lodowe okucia sprzed 3 tygodni...
To taki telegraficzny skrót żywota późnozimowego i niedoświetlonego...
Także wszyscy w domu czekamy na wiosnę.
Nicnierobienie pasowałoby więc na tę porę roku, ale nic z tych rzeczy...
ja nie usiedzę, a to coś zrecyklinguję (powstały poduszki ze swetra i starej koszuli oraz kominy z mojego ulubionego niegdyś swetra), a to wyżyję się kulinarnie- to lubię. A jak już mam ochotę coś skrobnąć do Was- no to "time over" niestety:-)
To teraz szybciutko nim mi się czas skończy wrzucę super przepis na śniadaniez przepiśnika Jożina:
OWSIAK- placek owsiany z rodzynkami
2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki mąki
1 jajko
szczypta soli
szczypta sody
szczypta proszku do pieczenia
1 łyżka cukru (można pominąć)
1 łyżka śmietany
garść rodzynek
ciut oliwy
Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę i wylaćna rozgrzaną patelnię.
Smażyć z obu stron na rumiano.
Podawać na ciepło (na zimno też dobry)z ulubionymi dodatkami (u mnie z Lemon Curdem z tego przepisu).

Polecam- pełnowartościowe dość szybkie śniadanie.
W międzyczasie powstały też serducha dla moich Serdecznych:-)

Pozdrawiam Was ciepło!!!
Sabik
Cały czas jestem, tzn mnie nie brak ale czasu to i owszem...
Slow life ostatnio wiodę...:-)
Pociechy non stop w domu z małym przerwami na wizyty u sąsiadów, ja w domu i czasami poza nim (z naciskim na czasami), goście jak najbardziej w domu bywają, a ma silniejsza połowa to tu to tam (raczej w domu z przerwami na fajkę:-), no i kota nasza pół na pół (bywa w domu i na okolicznych łąkach, które już dawno zapomniały lodowe okucia sprzed 3 tygodni...
To taki telegraficzny skrót żywota późnozimowego i niedoświetlonego...
Także wszyscy w domu czekamy na wiosnę.
Nicnierobienie pasowałoby więc na tę porę roku, ale nic z tych rzeczy...
ja nie usiedzę, a to coś zrecyklinguję (powstały poduszki ze swetra i starej koszuli oraz kominy z mojego ulubionego niegdyś swetra), a to wyżyję się kulinarnie- to lubię. A jak już mam ochotę coś skrobnąć do Was- no to "time over" niestety:-)
To teraz szybciutko nim mi się czas skończy wrzucę super przepis na śniadaniez przepiśnika Jożina:
OWSIAK- placek owsiany z rodzynkami
2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki mąki
1 jajko
szczypta soli
szczypta sody
szczypta proszku do pieczenia
1 łyżka cukru (można pominąć)
1 łyżka śmietany
garść rodzynek
ciut oliwy
Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę i wylaćna rozgrzaną patelnię.
Smażyć z obu stron na rumiano.
Podawać na ciepło (na zimno też dobry)z ulubionymi dodatkami (u mnie z Lemon Curdem z tego przepisu).

Polecam- pełnowartościowe dość szybkie śniadanie.
W międzyczasie powstały też serducha dla moich Serdecznych:-)

Pozdrawiam Was ciepło!!!
Sabik
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Witajcie! Wyskrapowałam notesik ...a właściwie ZAPIŚNIK:-) Papierki całkiem świeżutkie , a notesik w efekcie zamierzonym jest PODNISZC...
-
Tak bym chciała mieć więcej czasu na blogowanie... Tymczasem mam do Was Dziewczyny prośbę! Ogromną zresztą :-) Otóż moja pociecha wysłał...










