30 sierpnia 2013

Szyję więc jestem... pokrowiec na tablet

Zaszyłam się ostatnio i powstało trochę szyjątek głównie dla moich pociech oczywiście.
Spełniam ich prośby i chętnie siadam do maszyny.
Tym razem spożytkowałam milutkie czerwone i białe minky.
Powstał pokrowiec na tablet, który ma czerwoną rameczkę.


Pokrowiec zabezpiecza ekran, jest zamykany na rzep oraz posiada smyczkę z regulowaną długością, tak by mój syn mógł go zabrać ze sobą do sąsiadów :-)



Z minky powstają milusie rzeczy, ale ten materiał przysparza sporo pracy przy czyszczeniu maszyny z malutkich kudełków...

Powstało jeszcze kilka spódniczek dla mojej małej panienki, pokaże je następnym razem.

Teraz już znikam, to był post na przypomnienie o sobie, że jestem... i nie tylko szyję :-)))


Pozdrówka dla Was ciepłe!!! I miłej końcówki wakacji pa!!

Sabik


13 lipca 2013

Czanachi - lwowska zapiekanka z gliniaczków

Zawitali do nas mili goście ze Lwowa.

Przywieźli ze sobą tradycyjne gliniane czarki, w których podaje się się ukraiński przysmak mięsno - warzywny zwany chanachi (wym. czanachi lub czanachy).

To coś w rodzaju zapiekanki lub gęstej zupy stanowiącej samodzielne danie.

Wspólne gotowanie zbliża ludzi, także humor dopisywał a jedzenie, na które trzeba było poczekać ok. 2 h było wyśmienite!

Czanachi przepis ze zdjęciami krok po kroku  tutaj


nasz przepis nieco modyfikowany:

1 kg karkówki- pokrojona jak na gulasz

4 cebule w piórka
3 marchewki w plasterki
6 ziemniaków w kostkę
2 puszki czerwonej  fasoli
główka czosnku wyciśnięta
przecier pomidorowy
2 łyżki mąki  pszenej
ziele angielskie
liście laurowe
sól pieprz
papryka czerwona w proszku
majeranek
oliwa
natka pietruszki

gliniane czarki z pokrywkami do zapiekania i podania





Ziemniaczki podsmażamy na oliwie, podlewamy nieco wodą i dusimy do miękkości.

Mięso podsmażamy na oliwie, posypujemy mąką, obtaczamy, dodajemy cebulkę, smazymy, dodajemy marchew, przecier pomidorowy, przyprawy, podlewamy wodą (by przykryła mięso i warzywa) i dusimy do miękkości. Przyprawiamy solą i pieprzem.

Do czarek nakładamy ziemniaczki, fasolę czerwoną oraz mięso z warzywami. Wyciskamy na wierzch po ząbku czosnku, posypujemy natką pietruszki.
Zamykamy czarki i zapiekamy kilka minut w piecyku.

Potrawa musi być podawana gorąca. Można też pod koniec zapiekania otworzyć czarki i posypać startym serem (twardym).

Pyyyycha!


Czarki zostały u mnie jako podarunek i na pewno wykorzystam je jeszcze nie raz, może nie tylko do podawania czanachi.



Pozdrawiam ciepło!

Sabik








11 lipca 2013

Wakacyjne zabawy cz 1. - labirynt w ogrodzie

Dzieci kochają wakacje...

dzieci czasem nudzą się na wakacjach...jeśli akurat nigdzie nie wyjeżdżają...

Dzieci wymagają ciągłego wymyślania zajęć...

Moje dzieci potrafią sobie świetnie planować wolny czas... najchętniej bawią się kamieniami, wodą i piaskiem... blisko natury...

Zabawy w ogrodzie powinny być absorbujące na tyle, by rodzice mogli spokojnie wypić łyk kawy ;-)))

Pomysł na zabawę w ogrodzie- zadanie dla dla taty lub mamy mającej czas na koszenie trawy...

LABIRYNT W OGRODZIE- do wykoszenia wg własnego planu




W naszym młodym sadzie postanowiliśmy zostawić sobie łąkę.... dosiewam nawet do niej nasionka maków polnych :-)

Dzieciaki szczęśliwe, bo im Tata wykosił w tej łące super labirynt i urządzają sobie tam biegi, wyścigi i zawody po krętych ścieżkach...


Polecam- świetna zabawa!


Pozdrawiam wakacyjnie i dziękuję za wizyty i komentarze!

Sabik




4 lipca 2013

Kwietniki ogrodowe i betonowy liść

W ogrodzie mam coraz bardziej swojsko...
Co zasiałam to kwitnie... jeszcze na kosmosy czekam, bo słabiutko w tym roku wzeszły...

Marzą mi się też wielkie kamienne donice i wylewające się z nich kwiecie...
Styl śródziemnomorski ogromnie mi się podoba... gorące lato, chłodny trawertyn pod stopami i mnóstwo kolorowych kwiatów w donicacach i doniczkach...

Klimat nam się upodabnia do tego z nad ciepłego morza... zamiast trawertynu mam dużo kamyczków i ostrego piasku wokół oraz nowiuśkie kwietniki!




Kwietniki są z recyklingu, stanowiły ramki do tzw pecek czyli fundamentów pod przyszłą drewutnię.
Wystarczyło dorobić denka, wyszlifować i zamocować na ciekawych pieńkach po wykarczowanych niegdyś głogach...  Moje ręce jedynie troszkę podmalowały skrzyneczki. Wyszedł taki trochę cottage style. 
To mi odpowiada, tym bardziej, że kwietniki nie pochodzą z masówki chińskiej i są jedyne i niepowtarzalne :-).


Posadziłam w nich petunie:


Chatynka też dostała nową oprawę...
dla córci kwietniki z werbenami a dla mojego pierworodnego tabliczka Private ( to jego osobisty teren prywatny ;-))



Teraz należy tylko pamiętać o regularnym nawadnianiu roślinek.

Powstała jeszcze drabinka na więcej doniczek kwiatowych... tylko doniczek mi brak :-)))
Postanowiłam więc iść w ślady Anity i wyprodukowac własne- betonowe.


Niestety cement okazał się być zwietrzałym...buuu... i doniczki rozsypałay mi się w rękach.
Będzie więc powtórka!

Od dawna też planowałam betonowe odciski liści...

I mam pierwszy !



Troszkę się osypują brzegi... ale co tam,  może zwiąże w miarę dobrze i będzie stanowił mini poidełko dla ptaków :-)



Sezon na porzeczki świętowałam i powstało pyszne ciacho z owsianą kruszonką- mniammm...


Kruszonka powstała z braku mąki (poszła w całości do ciasta).
Cukier brązowy, masło i płatki owsiane oraz kasza manna- zagniatamy na okruchy i posypujemy gęsto owoce na cieście. Smacznego!

Pozdrawiam słonecznie!!



Sabik


30 czerwca 2013

Na pożegnanie "zerówki"

Moje starszaki zakończyły przygotowanie przed-szkolne...

Miały uroczą, zawsze uśmiechniętą Panią... wyrozumiałą, a zarazem wymagającą- stworzoną wprost do pracy z dziećmi.
Szkoda, że nie będzie ich Pani Ela uczyć w I klasie....ale na pewno nieraz się z Nią jeszcze spotkają i wycałują choćby na korytarzu szkolnym...

Specjalnie dla Pani klasy O"a" powstały małe drobiazgi wprost z serca.
Starszaki wręczyły je dumnie :-)

Haftowane serducho- zawieszka


Spineczka
z różanym hafcikiem


Bazę do spineczki zakupiłam tutaj
Do sklepiku jeszcze pewnie zajrzę, bo mają ciekawe akcesoria.
Na hafciki czekają jeszcze dwie bazy (zawieszka i pierścionek).

Karteczka z podziękowaniami


Pożegnania nie są miłe, ale to było pełne uśmiechów, radości, całusów i wspólnego śpiewania na przedszkolnym dywaniku :-)
Za dwa miesiące w tym samym miejscu dzieciaki rozpoczną przecieranie szkolnych ścieżek...

Tymczasem pozdrawiam WAKACYJNIE!!!!

Sabik

21 czerwca 2013

Kwiatowa uczta czyli syrop z róży stulistnej i kwiatowa sałatka jajeczna

Witajcie ponownie!

Laptop niestety mimo, że z założenia mobilny jest to latem zalega na biurku, przykryty letnimi materiałami i obstawiony maszyną do szycia... posty czekają w głowie na realizację... Do ogródka go nie zabieram bo jeszcze by mi zarósł warzywami i kwiatami :-)))

A dzisiaj właśnie nie o warzywach a o kwiatach będzie...
Warzywka sobie dojrzewają, a kwiaty rozpoczynają obfite kwitnienie...mam nadzieję, że do późnej jesieni będą nas cieszyć kolorami...przybyło mi nawet kilka homemade'owych kwietniczków ( o tym w następnym pościku).

Z kwiatami trzeba ostrożnie...niektóre do jadalnych niestety nie należą...

Mam jednak u siebie 100% pewne, jadalne okazy. Świetnie nadają się do spożywania latem.
Ich płatki zawierają wiele cennych witamin, minerałów, barwników- warto więc czasem pobawić się smakami i kolorami. Pamiętajmy by nie jeść kwiatków zakupionych w kwiaciarni (traktowane są chemią) lub rosnących w mało ekologicznych terenach.

O kwiatach dużo pisze Pinkcake na swoim blogu- dołączyłam więc i ja do KWIATOŻERCÓW 2013:)



Wśród kwiatów zebranych w moim eko- ogrodzie są:

- nasturcja
- nagietek jadalny
- bratki
- bratki polne
- stokrotki
- kwiaty groszku cukrowego
- aksamitka
- koniczyna

Smakowałam każdy z nich i najbardziej do gustu przypadły mi kwiaty groszku cukrowego (słodkie, smak strączków groszku cukrowego)oraz nasturcji (kwiaty i listki są pikantne), natomiast mój Seb zajada płatki bratków przy każdej okazji :-))))

Poczyniłam więc kwiatową sałatkę jajeczną. Dodatek jaj czyni ją smaczną i sycącą! Zapraszam!

KWIATOWA SAŁATKA JAJECZNA


- listki młodej sałaty (u mnie odamiana strzępiasta)
- świeże kwiaty jadalne wedle gustu ( u mnie nasturcja, groszki cukrowe, nagietek i bratki)
- szczypiorek oraz koperek
- młodziutkie strączki groszku cukrowego
- jaja ugotowane na twardo
- sok z cytryny
- oliwa z oliwek ( u mnie tymiankowa)
-sól i pieprz do smaku



Na liściach świeżej sałaty układamy pokrojone w cząstki jaja. Posypujemy je płatkami kwiatów, strączkami groszku cukrowego, ozdabiamy całymi kwiatkami, polewamy oliwą i skrapiamy sokiem z cytryny. Doprawiamy solą i pieprzem wg uznania.


PYCHA!!!




Kwiatowym hitem okazała się róża stulistna- Rosa centifolia.


Rosnąca w czystej okolicy, kwitnie stopniowo, pełnymi, amarantowymi kwiatami. Zamieszkują ją setki maleńkich robaczków a odwiedza ją równie wiele pracowitych pszczół (na szczęście).

Przepis na pysznie aromatyczny syrop z róży dostałam od sąsiadki. Wart jest wypróbowania!


SYROP Z PŁATKÓW RÓŻY

Zbieramy rozkwitłe łebki róży, rozsypujemy na pergaminie i zostawiamy na noc w chłodzie, by robaczki wyfrunęły i opuściły kwiaty. Na drugi dzień skubiemy płatki róży i odrywamy im delikatnie białe końcówki (ja zaryzykowałam i tego nie zrobiłam), Następnie płatki zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na kilka godzin by sie zmacerowały. Po tym czasie wyblakłe płatki odciskamy a do roztworu dodajemy cukier (na 1 l soku ok 1/2 kg cukru) oraz kwas cytrynowy (ok. pół łyżeczki).


Syrop mieszamy i ogrzewamy (nie dopuszczamy do gotowania). Gorący syrop rozlewamy do wyparzonych butelek lub słoiczków i szczelnie zamykamy. Nie wiem jak się przechowuje, gdyż u nas znika na bieżąco.
Jest to ulubiony syrop Seba, po prostu do "kranowianki" dodaję syropek.


Buteleczki opisujemy by soczek różany nie pomylił się z malinowym :-)))



Dołączam więc do kwiatożerców...



Pozdrawiam upalnie!!

4 czerwca 2013

Warzywnik, kompostownik, miedziaczki i Seb

To tak w skrócie...

Obiecałam pokazać mój warzywnik 2013... oto on:





Skrzyneczki dostały w tym roku swoje numerki...niestety wymalowałam je akrylówką i deszcz je powoli zmywa...







Codziennie po koszyczku truskawek zbieram a wciąż nowe dojrzewają... bosko!
Musiałam je jednak ościółkować, z uwagi na dużo deszczu ostatnimi dniami... zauważyłam kilka pleśniejących truskaweczek... aby uniknąćszarej pleśni w niepogodę korzystnie jest ościółkować krzaczki słomą.

Ja zrobiłam to korą... zobaczymy czy patent się sprawdzi.

Jak zwykle podczas prac ogródkowych nie mogę się oprzeć poszukiwaniom w trawniku koniczynek z czwartym listkiem...
Tym razem zebrałam ich cały bukiecik...mało tego tych pięciolistnych też jakby mi ktoś w trawniku nasiał...



A tu ładnie widać moje dwa miedzine kubeczki upolowane na pchlim targu...







A to ozdoba naszego ogrodu... ;-)



Własnoręcznie wykonany
przez mojego B. kompostownik... wszystkie resztki organiczne w nim się grzeją...

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaprojektowała specjalnego kompostowego logo...
Napis i logo wykonałąm odręcznie farbą akrylową.



Najbardziej zadowolony z letniej pogody jest Seb oczywiście, może do woli biegać w skarpetkch po trawniku...



Seb powtórzy jak gwarek prawie każde słowo...ale nadal ulubionym jest brama...:-)))


Pozdrawiam deszczowo!!!

Sabik

1 czerwca 2013

Dzień Dziecka (ów)... czyli popcakes na bis!

Wszystkim dzieciaczkom życzę słodkości i tyle samo miłości!!!



Moja jedna dziecina stwierdziła: wcale nie jest dzień dziecka..jest normalny dzień- przecież zawsze dostajemy lizaki i ciastka na patyku robisz (zrobiłam 2-gi raz)...mogłaś co innego zrobić...:-)))

Zjadły jednak ze smakiem i mlaskiem!

Pozdrawiam dzieckowo!!

20 maja 2013

Ciasteczka na patykach- pop cakes!

Dla dzieci po prostu bomba!!!

Zainspirował mnie jak zwykle Pinterest...
Wyzwanie podjełam jako mama mojej zerówkowiczki, która brała udział w konkursie plastycznym.
Tematem konkursu była wiosna... no tegoroczna się nie popisała jak wiemy, ale moja córcia jak najbardziej- poczynania plastyczne bardzo lubi! Szkoda tylko, że nie uwieczniłam konkursowej pracy...

Rozwiązanie konkursu i poczęstunek dla dzieci- ważna sprawa.
Wczułam się w rolę i przygotowałam dzieciakom troszkę słodkości.

Hitem były tytułowe popcakes czyli ciasteczka na patyczkach- jak lizaczki.
Udekorowałam je tasiemkami i papierowymi płatkami by wyglądały na kwiatki...



Ciasteczka są proste w wykonaniu, jednakże ma ich być ok. 50...no to troszkę czasu potrzeba...
Bazą do kuleczek były u mnie biszkopty (2 paczki) i 2 serki waniliowe oraz wiórki kokosowe i rodzynki. Wszystko należy zmiksować na masę (bez rodzynek). Lepić kulki wielkości lizaczka i schłodzić w lodówce.

Na polewę potrzeba czekoladę rozpuszczoną w kąpieli wodnej z dodatkiem łyżki oliwy.
Do obsypania lizaczków można użyć posypki cukrowej lub wiórków kokosowych.

Zabawa jest przy oblewaniu lizaczków polewą i obtaczaniu w posypce. Najlepiej jest nanosić polewę łyżeczką, zdejmując jej nadmiar, a następnie obsypywać posypką. Aha, najważniejsze by patyczek umoczyć w czekoladzie i umieścić go w lizaczku jeszcze przed oblewaniem polewą.

Po schłodzeniu ciastecza smakują rewelacyjnie- moje dzieci zażyczyły sobie powtórkę :-))


Towarzystwem dla liczków były kruche ciasteczka z kolorowymi m&m'sami- również atrakcyjne dla dzieci, bardzo smaczne i chrupiące.




Poczęstunek był więc wiosenny i kolorowy, a moje pociechy zdradzały kolegom i koleżankom z klasy sekrety przepisów na ciasteczka :-))

Bardzo polecam- za każdym razem popcakesy mogą być inne, zachwycające i pyszne!

Sabik

13 maja 2013

Różane poduchy i trochę różności

Za mało mam czasu, całe dnie na polu, przy kompie ledwie parę chwil dziennie...i to głównie wieczorem...
Pewnie też tak macie, dużo mniej piszecie, tak jak ja- czuję się więc nieco usprawiedliwiona :-)


Tytułowe różane poduchy zauroczyły mnie, gdy je ujrzałam na Pintereście... no i musiałam je mieć.

Ozdobiłam więc samochodowe (jeżdżą zazwyczaj w aucie) jaśki...
U mnie jak zwykle recyling, więc płatki róż powstały z przymałego na Seba ciepłego, niebieskiego polarku.
Zaletą polaru jest to, że wystarczy powycinać płatki bez potrzeby obszywania.

Należy tylko przyszyć płatki, na okrągło :-)







Polubiłam je od razu:-)

WIem, że już za późno by przypominać o domowych syropach na przeziębienie i nie tylko...

Ja poczyniłam syrop mniszkowy oraz zasypałam cukrem młode sosnowe przyrosty w słojach by puściły sok...
Po kilku dniach wytworzyło się już całkiem sporo naturalnego syropku Pini :-)




W ogrodzie również sporo się dzieje i niebawem pochwalę się nowymi ogrodowymi nabytkami, a tymczasem moje pociechy rozgrywają kółka i krzyżyki na świeżym powietrzu :-)





A moje najmłodsze Szczęście z każdym dniem poznaje i powtarza coraz więcej słów...
"Brama" to już nie bamba- wymawia brama bardzo wyraźnie i jest to ulubione słowo Seba ;-)))



Czterolistne koniczynki obrodziły tej wiosny na naszym trawniku...

Pozdrawiam Was cieeepło!

Do miłego!!!

Sabik

13 kwietnia 2013

Świeżo kręcony sok i ciasto z surowców wtórnych

Wiosna Panie i Panowie!!

Wiosna na całego- wreszcie sycimy się radosnymi promieniami słońca i nieco cieplejszym wiatrem, budzi nas śpiew ptaków i ogródek czeka na zasiewy!

Przesilenie wiosenne nam nie straszne, szok tlenowy, coraz więcej ruchu i zabaw na świeżym powietrzu wspierają organizm po zimowych i marcowo-kwietniowych zawirowaniach pogodowych...

Dodatkowo wspieramy dietę świeżymi sokami jabłkowo-pomarańczowo-marchwiowymi...

Codziennie moje trzy zuchy składają sokowirówkę i na potęgękręcą SOKI!!

A najmłodsza latorośl wiedzie prym w pracy zespołowej! Nie dość, że podaje cząstki owoców i warzyw to jeszcze dzierży w malutkiej rączce popychadło tak zwane i dociska :-) A soku cały dzbanek nakręcają za jednym razem.



Surowca wtórnego czyt. błonnika w postaci wiórów troszkę się zawsze uzbiera... To stary model sokowirówki, który nie dozuje cząstek stałych do soku... szkoda więc zmarnować wartościowy błonnik...zazwyczaj ląduje on na kompostowniku...
Tym razem postanowiłam inaczej- ciasto upiekłam!!



Wystarczy szklanka resztek z wirowania soku by upiec pysznie wilgotne ciasto.
Zainspirowałam się przepisem na ciasto marchewkowe z bloga Moje Wypieki.

Ciasto z surowców wtórnych by Sabik


1 szklanka resztek z kręcenia soku (marchew, jabłko, pomarańcza)
2/3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1/3 szkl. oliwy lub oleju
Dodatki: garść rodzynek, garśćorzechów, garść wiórków kokosowych, kandyzowana skórka pomarańczowa

Połączyć suche składniki, połączyć mokre składniki + resztki owocowo-warzywne.
Wymieszać suche z mokrymi. WYłożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy (ok. 20 cm) lub blaszki.

Piec w 170 stopniach ok. 40 min.
Poczekać aż wystygnie i przekroić ciasto na dwa blaty (są cienke).
Przełożyć kwaśnym dżemem i masą budyniową (gęsty budyń utary z 1/2 kostki masła).
Ciasto posypać cukrem pudrem.

Zajadać- jest PYSZNE!!!!!






Prawie tak pyszne i słodkie jak nasz Słodziak wielkanocny:



Pozdrówka Wam ciepłe!!!!

Zakręcona wiosennie Sabik