4 lipca 2013

Kwietniki ogrodowe i betonowy liść

W ogrodzie mam coraz bardziej swojsko...
Co zasiałam to kwitnie... jeszcze na kosmosy czekam, bo słabiutko w tym roku wzeszły...

Marzą mi się też wielkie kamienne donice i wylewające się z nich kwiecie...
Styl śródziemnomorski ogromnie mi się podoba... gorące lato, chłodny trawertyn pod stopami i mnóstwo kolorowych kwiatów w donicacach i doniczkach...

Klimat nam się upodabnia do tego z nad ciepłego morza... zamiast trawertynu mam dużo kamyczków i ostrego piasku wokół oraz nowiuśkie kwietniki!




Kwietniki są z recyklingu, stanowiły ramki do tzw pecek czyli fundamentów pod przyszłą drewutnię.
Wystarczyło dorobić denka, wyszlifować i zamocować na ciekawych pieńkach po wykarczowanych niegdyś głogach...  Moje ręce jedynie troszkę podmalowały skrzyneczki. Wyszedł taki trochę cottage style. 
To mi odpowiada, tym bardziej, że kwietniki nie pochodzą z masówki chińskiej i są jedyne i niepowtarzalne :-).


Posadziłam w nich petunie:


Chatynka też dostała nową oprawę...
dla córci kwietniki z werbenami a dla mojego pierworodnego tabliczka Private ( to jego osobisty teren prywatny ;-))



Teraz należy tylko pamiętać o regularnym nawadnianiu roślinek.

Powstała jeszcze drabinka na więcej doniczek kwiatowych... tylko doniczek mi brak :-)))
Postanowiłam więc iść w ślady Anity i wyprodukowac własne- betonowe.


Niestety cement okazał się być zwietrzałym...buuu... i doniczki rozsypałay mi się w rękach.
Będzie więc powtórka!

Od dawna też planowałam betonowe odciski liści...

I mam pierwszy !



Troszkę się osypują brzegi... ale co tam,  może zwiąże w miarę dobrze i będzie stanowił mini poidełko dla ptaków :-)



Sezon na porzeczki świętowałam i powstało pyszne ciacho z owsianą kruszonką- mniammm...


Kruszonka powstała z braku mąki (poszła w całości do ciasta).
Cukier brązowy, masło i płatki owsiane oraz kasza manna- zagniatamy na okruchy i posypujemy gęsto owoce na cieście. Smacznego!

Pozdrawiam słonecznie!!



Sabik


30 czerwca 2013

Na pożegnanie "zerówki"

Moje starszaki zakończyły przygotowanie przed-szkolne...

Miały uroczą, zawsze uśmiechniętą Panią... wyrozumiałą, a zarazem wymagającą- stworzoną wprost do pracy z dziećmi.
Szkoda, że nie będzie ich Pani Ela uczyć w I klasie....ale na pewno nieraz się z Nią jeszcze spotkają i wycałują choćby na korytarzu szkolnym...

Specjalnie dla Pani klasy O"a" powstały małe drobiazgi wprost z serca.
Starszaki wręczyły je dumnie :-)

Haftowane serducho- zawieszka


Spineczka
z różanym hafcikiem


Bazę do spineczki zakupiłam tutaj
Do sklepiku jeszcze pewnie zajrzę, bo mają ciekawe akcesoria.
Na hafciki czekają jeszcze dwie bazy (zawieszka i pierścionek).

Karteczka z podziękowaniami


Pożegnania nie są miłe, ale to było pełne uśmiechów, radości, całusów i wspólnego śpiewania na przedszkolnym dywaniku :-)
Za dwa miesiące w tym samym miejscu dzieciaki rozpoczną przecieranie szkolnych ścieżek...

Tymczasem pozdrawiam WAKACYJNIE!!!!

Sabik

21 czerwca 2013

Kwiatowa uczta czyli syrop z róży stulistnej i kwiatowa sałatka jajeczna

Witajcie ponownie!

Laptop niestety mimo, że z założenia mobilny jest to latem zalega na biurku, przykryty letnimi materiałami i obstawiony maszyną do szycia... posty czekają w głowie na realizację... Do ogródka go nie zabieram bo jeszcze by mi zarósł warzywami i kwiatami :-)))

A dzisiaj właśnie nie o warzywach a o kwiatach będzie...
Warzywka sobie dojrzewają, a kwiaty rozpoczynają obfite kwitnienie...mam nadzieję, że do późnej jesieni będą nas cieszyć kolorami...przybyło mi nawet kilka homemade'owych kwietniczków ( o tym w następnym pościku).

Z kwiatami trzeba ostrożnie...niektóre do jadalnych niestety nie należą...

Mam jednak u siebie 100% pewne, jadalne okazy. Świetnie nadają się do spożywania latem.
Ich płatki zawierają wiele cennych witamin, minerałów, barwników- warto więc czasem pobawić się smakami i kolorami. Pamiętajmy by nie jeść kwiatków zakupionych w kwiaciarni (traktowane są chemią) lub rosnących w mało ekologicznych terenach.

O kwiatach dużo pisze Pinkcake na swoim blogu- dołączyłam więc i ja do KWIATOŻERCÓW 2013:)



Wśród kwiatów zebranych w moim eko- ogrodzie są:

- nasturcja
- nagietek jadalny
- bratki
- bratki polne
- stokrotki
- kwiaty groszku cukrowego
- aksamitka
- koniczyna

Smakowałam każdy z nich i najbardziej do gustu przypadły mi kwiaty groszku cukrowego (słodkie, smak strączków groszku cukrowego)oraz nasturcji (kwiaty i listki są pikantne), natomiast mój Seb zajada płatki bratków przy każdej okazji :-))))

Poczyniłam więc kwiatową sałatkę jajeczną. Dodatek jaj czyni ją smaczną i sycącą! Zapraszam!

KWIATOWA SAŁATKA JAJECZNA


- listki młodej sałaty (u mnie odamiana strzępiasta)
- świeże kwiaty jadalne wedle gustu ( u mnie nasturcja, groszki cukrowe, nagietek i bratki)
- szczypiorek oraz koperek
- młodziutkie strączki groszku cukrowego
- jaja ugotowane na twardo
- sok z cytryny
- oliwa z oliwek ( u mnie tymiankowa)
-sól i pieprz do smaku



Na liściach świeżej sałaty układamy pokrojone w cząstki jaja. Posypujemy je płatkami kwiatów, strączkami groszku cukrowego, ozdabiamy całymi kwiatkami, polewamy oliwą i skrapiamy sokiem z cytryny. Doprawiamy solą i pieprzem wg uznania.


PYCHA!!!




Kwiatowym hitem okazała się róża stulistna- Rosa centifolia.


Rosnąca w czystej okolicy, kwitnie stopniowo, pełnymi, amarantowymi kwiatami. Zamieszkują ją setki maleńkich robaczków a odwiedza ją równie wiele pracowitych pszczół (na szczęście).

Przepis na pysznie aromatyczny syrop z róży dostałam od sąsiadki. Wart jest wypróbowania!


SYROP Z PŁATKÓW RÓŻY

Zbieramy rozkwitłe łebki róży, rozsypujemy na pergaminie i zostawiamy na noc w chłodzie, by robaczki wyfrunęły i opuściły kwiaty. Na drugi dzień skubiemy płatki róży i odrywamy im delikatnie białe końcówki (ja zaryzykowałam i tego nie zrobiłam), Następnie płatki zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na kilka godzin by sie zmacerowały. Po tym czasie wyblakłe płatki odciskamy a do roztworu dodajemy cukier (na 1 l soku ok 1/2 kg cukru) oraz kwas cytrynowy (ok. pół łyżeczki).


Syrop mieszamy i ogrzewamy (nie dopuszczamy do gotowania). Gorący syrop rozlewamy do wyparzonych butelek lub słoiczków i szczelnie zamykamy. Nie wiem jak się przechowuje, gdyż u nas znika na bieżąco.
Jest to ulubiony syrop Seba, po prostu do "kranowianki" dodaję syropek.


Buteleczki opisujemy by soczek różany nie pomylił się z malinowym :-)))



Dołączam więc do kwiatożerców...



Pozdrawiam upalnie!!

4 czerwca 2013

Warzywnik, kompostownik, miedziaczki i Seb

To tak w skrócie...

Obiecałam pokazać mój warzywnik 2013... oto on:





Skrzyneczki dostały w tym roku swoje numerki...niestety wymalowałam je akrylówką i deszcz je powoli zmywa...







Codziennie po koszyczku truskawek zbieram a wciąż nowe dojrzewają... bosko!
Musiałam je jednak ościółkować, z uwagi na dużo deszczu ostatnimi dniami... zauważyłam kilka pleśniejących truskaweczek... aby uniknąćszarej pleśni w niepogodę korzystnie jest ościółkować krzaczki słomą.

Ja zrobiłam to korą... zobaczymy czy patent się sprawdzi.

Jak zwykle podczas prac ogródkowych nie mogę się oprzeć poszukiwaniom w trawniku koniczynek z czwartym listkiem...
Tym razem zebrałam ich cały bukiecik...mało tego tych pięciolistnych też jakby mi ktoś w trawniku nasiał...



A tu ładnie widać moje dwa miedzine kubeczki upolowane na pchlim targu...







A to ozdoba naszego ogrodu... ;-)



Własnoręcznie wykonany
przez mojego B. kompostownik... wszystkie resztki organiczne w nim się grzeją...

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaprojektowała specjalnego kompostowego logo...
Napis i logo wykonałąm odręcznie farbą akrylową.



Najbardziej zadowolony z letniej pogody jest Seb oczywiście, może do woli biegać w skarpetkch po trawniku...



Seb powtórzy jak gwarek prawie każde słowo...ale nadal ulubionym jest brama...:-)))


Pozdrawiam deszczowo!!!

Sabik

1 czerwca 2013

Dzień Dziecka (ów)... czyli popcakes na bis!

Wszystkim dzieciaczkom życzę słodkości i tyle samo miłości!!!



Moja jedna dziecina stwierdziła: wcale nie jest dzień dziecka..jest normalny dzień- przecież zawsze dostajemy lizaki i ciastka na patyku robisz (zrobiłam 2-gi raz)...mogłaś co innego zrobić...:-)))

Zjadły jednak ze smakiem i mlaskiem!

Pozdrawiam dzieckowo!!

20 maja 2013

Ciasteczka na patykach- pop cakes!

Dla dzieci po prostu bomba!!!

Zainspirował mnie jak zwykle Pinterest...
Wyzwanie podjełam jako mama mojej zerówkowiczki, która brała udział w konkursie plastycznym.
Tematem konkursu była wiosna... no tegoroczna się nie popisała jak wiemy, ale moja córcia jak najbardziej- poczynania plastyczne bardzo lubi! Szkoda tylko, że nie uwieczniłam konkursowej pracy...

Rozwiązanie konkursu i poczęstunek dla dzieci- ważna sprawa.
Wczułam się w rolę i przygotowałam dzieciakom troszkę słodkości.

Hitem były tytułowe popcakes czyli ciasteczka na patyczkach- jak lizaczki.
Udekorowałam je tasiemkami i papierowymi płatkami by wyglądały na kwiatki...



Ciasteczka są proste w wykonaniu, jednakże ma ich być ok. 50...no to troszkę czasu potrzeba...
Bazą do kuleczek były u mnie biszkopty (2 paczki) i 2 serki waniliowe oraz wiórki kokosowe i rodzynki. Wszystko należy zmiksować na masę (bez rodzynek). Lepić kulki wielkości lizaczka i schłodzić w lodówce.

Na polewę potrzeba czekoladę rozpuszczoną w kąpieli wodnej z dodatkiem łyżki oliwy.
Do obsypania lizaczków można użyć posypki cukrowej lub wiórków kokosowych.

Zabawa jest przy oblewaniu lizaczków polewą i obtaczaniu w posypce. Najlepiej jest nanosić polewę łyżeczką, zdejmując jej nadmiar, a następnie obsypywać posypką. Aha, najważniejsze by patyczek umoczyć w czekoladzie i umieścić go w lizaczku jeszcze przed oblewaniem polewą.

Po schłodzeniu ciastecza smakują rewelacyjnie- moje dzieci zażyczyły sobie powtórkę :-))


Towarzystwem dla liczków były kruche ciasteczka z kolorowymi m&m'sami- również atrakcyjne dla dzieci, bardzo smaczne i chrupiące.




Poczęstunek był więc wiosenny i kolorowy, a moje pociechy zdradzały kolegom i koleżankom z klasy sekrety przepisów na ciasteczka :-))

Bardzo polecam- za każdym razem popcakesy mogą być inne, zachwycające i pyszne!

Sabik

13 maja 2013

Różane poduchy i trochę różności

Za mało mam czasu, całe dnie na polu, przy kompie ledwie parę chwil dziennie...i to głównie wieczorem...
Pewnie też tak macie, dużo mniej piszecie, tak jak ja- czuję się więc nieco usprawiedliwiona :-)


Tytułowe różane poduchy zauroczyły mnie, gdy je ujrzałam na Pintereście... no i musiałam je mieć.

Ozdobiłam więc samochodowe (jeżdżą zazwyczaj w aucie) jaśki...
U mnie jak zwykle recyling, więc płatki róż powstały z przymałego na Seba ciepłego, niebieskiego polarku.
Zaletą polaru jest to, że wystarczy powycinać płatki bez potrzeby obszywania.

Należy tylko przyszyć płatki, na okrągło :-)







Polubiłam je od razu:-)

WIem, że już za późno by przypominać o domowych syropach na przeziębienie i nie tylko...

Ja poczyniłam syrop mniszkowy oraz zasypałam cukrem młode sosnowe przyrosty w słojach by puściły sok...
Po kilku dniach wytworzyło się już całkiem sporo naturalnego syropku Pini :-)




W ogrodzie również sporo się dzieje i niebawem pochwalę się nowymi ogrodowymi nabytkami, a tymczasem moje pociechy rozgrywają kółka i krzyżyki na świeżym powietrzu :-)





A moje najmłodsze Szczęście z każdym dniem poznaje i powtarza coraz więcej słów...
"Brama" to już nie bamba- wymawia brama bardzo wyraźnie i jest to ulubione słowo Seba ;-)))



Czterolistne koniczynki obrodziły tej wiosny na naszym trawniku...

Pozdrawiam Was cieeepło!

Do miłego!!!

Sabik

13 kwietnia 2013

Świeżo kręcony sok i ciasto z surowców wtórnych

Wiosna Panie i Panowie!!

Wiosna na całego- wreszcie sycimy się radosnymi promieniami słońca i nieco cieplejszym wiatrem, budzi nas śpiew ptaków i ogródek czeka na zasiewy!

Przesilenie wiosenne nam nie straszne, szok tlenowy, coraz więcej ruchu i zabaw na świeżym powietrzu wspierają organizm po zimowych i marcowo-kwietniowych zawirowaniach pogodowych...

Dodatkowo wspieramy dietę świeżymi sokami jabłkowo-pomarańczowo-marchwiowymi...

Codziennie moje trzy zuchy składają sokowirówkę i na potęgękręcą SOKI!!

A najmłodsza latorośl wiedzie prym w pracy zespołowej! Nie dość, że podaje cząstki owoców i warzyw to jeszcze dzierży w malutkiej rączce popychadło tak zwane i dociska :-) A soku cały dzbanek nakręcają za jednym razem.



Surowca wtórnego czyt. błonnika w postaci wiórów troszkę się zawsze uzbiera... To stary model sokowirówki, który nie dozuje cząstek stałych do soku... szkoda więc zmarnować wartościowy błonnik...zazwyczaj ląduje on na kompostowniku...
Tym razem postanowiłam inaczej- ciasto upiekłam!!



Wystarczy szklanka resztek z wirowania soku by upiec pysznie wilgotne ciasto.
Zainspirowałam się przepisem na ciasto marchewkowe z bloga Moje Wypieki.

Ciasto z surowców wtórnych by Sabik


1 szklanka resztek z kręcenia soku (marchew, jabłko, pomarańcza)
2/3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1/3 szkl. oliwy lub oleju
Dodatki: garść rodzynek, garśćorzechów, garść wiórków kokosowych, kandyzowana skórka pomarańczowa

Połączyć suche składniki, połączyć mokre składniki + resztki owocowo-warzywne.
Wymieszać suche z mokrymi. WYłożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy (ok. 20 cm) lub blaszki.

Piec w 170 stopniach ok. 40 min.
Poczekać aż wystygnie i przekroić ciasto na dwa blaty (są cienke).
Przełożyć kwaśnym dżemem i masą budyniową (gęsty budyń utary z 1/2 kostki masła).
Ciasto posypać cukrem pudrem.

Zajadać- jest PYSZNE!!!!!






Prawie tak pyszne i słodkie jak nasz Słodziak wielkanocny:



Pozdrówka Wam ciepłe!!!!

Zakręcona wiosennie Sabik

27 marca 2013

Poduchy wielkanocne...

Jajko czy kurczak...? Odwieczne wielkanocne pytanie ;-)))
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy tej zimy nad Świętami Bożego Narodzenia nie będziemy dyskutować:-)

Na pociechę takie mam świąteczne poduchy.
Jak zwykle wena przyszła nagle, realizacja powiodła się, no i są:



Resztki materiałku w neutralnej tonacji i jaskrawo żółcieńki, stary polar po dzieciakach...

Kurczak wstępnie nie przypadł do gustu, bo miał być kokoszką, ale na drugi dzień już był najlepszą przytulanką:-)



Przygotowania świąteczne powoluśku, na razie ciasta na mazurki zagniecione i zamrożone.
I jak zwykle świątecznie- wszyscy domownicy pochorowani...
Nawet Seb załapał to samo co reszta...



Trzecia poducha z resztek ulubionego materiału, z kokardą- taka mi się zamarzyła:



Trzymajcie się wiosennie!!!


P.S. mam nadzieję, że nie poczułyście się urażone moją wzmianką o rekalamach wujka Gugla...

23 marca 2013

Wiosenne stroje dziecięce...

Zimowy krajobraz za oknem, marzną mi ręce i stopy... to wytłumaczenie na moją nieobecność, a raczej brak postów:-))
Pogoda nie sprzyja siedzeniu przy kompie, gdyż niskie ciśnenie i słabe krążenie usypiają mnie a zgrabiałe palce nawet od kubka ciepłej kawy nie chcą się rozgrzać... mam serdecznie dość!!

Wiosennie mam za to w domku, mimo iż za oknem zimowe obrazki.




Tym razem rzerzuszkę posiałam w skorupkach eko-jajeczek od sczęśliwych kurek sąsiadki :-)
w zeszłym roku siałam ją w kokosach, a jeszcze wcześniej w babkowych foremeczkach...
Lubię ją za wyjątkowo wiosenny zapach:-)

A zima tej wiosny przed tygodniem była taka:





OK, żeby Wam buzie ożywić pokażę jak można dzieciakom sprawić przebrania na wiosenne przedstawienie.

Moje pociechy mają poważne role do odegrania w przedstawieniu szkolnym na powitanie (a raczej przywołanie do porządku) WIOSNY.

PSZCZÓŁKA i MUCHA - cóż za wdzięczne role, tym bardziej z sentymentem przygotowywałam owe stroje, gdyż sama niegdyś "grałam" muszkę w przedszkolu...

Szyciowy plan zrodził mi się szybko w głowie i pobiegłam do SH po dużą w rozm. XL męską czarną podkoszulkę (T-shirt tak zwany) :-)
Zakupiłam ową za całe 4 zł.

Blado różowy TIUL dla muszki również miałam z SH, a czarny to niepotrzebna okienne moskitiera...
Druciki kreatywne- potrzebne na czułki
Żółta niepotrzebna koszulka (po córci)- na pszczele paseczki i oczka do czapeczki.

Oto co powstało:

1. TUTU- spódniczka dla muszki





2. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla muszki




3. PELERYNKA z żądłem i paseczkami, oraz skrzydełkami
(wiązana na boczne troczki), wszystko z jednego kawałka wyciętego T-shirtu






4. CZAPECZKA z oczkami i czułkami dla pszczółki




Przedstawienie zostało przełożone na przyszły tydzień... może wtedy już śnieg pójdzie w niepamięć...
Ja tu witać tą ROZKAPRYSZONĄ WIOSENKĘ?
Już by Grechuta się przydał...



Pozdrawiam Was ciepło!!!

P.S.
Jeśli doczytałyście aż do końca, to chcę Wam powiedzieć, że mimo iż rzadko komentuję to wiem co u Was słychać...:-))) WIem, że Ula ma dość zimy, ELa szyje kaczuchy i robi konkursy, że Franuś u Brydzi taki śliczny, że Tutinka ciągle naiwania na maszynie, że Mała Helunia rośnie w brzuszku u Kasi a Emilka taka słodka cieszy sięz prezentów, że Kami szyje śliczne czapeczki na jaja, Zalesia dzierga pledzik, Asia z Kwiatowej ma lenia, Groszka ma wiosenne rysowanie i szyje cudne kolorowe podusie, Agea ma żółto w domku, Anitka cudnie inspiruje, Craftomania piękne notesiki poczyniła, w Zielonym Kuferku jak zwykle przeuroczo, Kaprys ma cudne Maleństwo... jeśli Którejś z Was nie wymieniłam...to zapewne skomentowałam :-))))
Buziaki przedwiosenno-przedświateczne!!!

P.S.2
Reklamy z Googla nie są fajne jeśli ich zbyt wiele na stronie, ja też je mam i czasem kliknijcie :-)))A co, jak dają nam parę eurocenciaczków zarobić to czemu się nie wspierać wzajemnie, co sądzicie?